niedziela, 22 czerwca 2014

Ważne!!

Wiem,że dawno dodawałam cokolwiek na blogach ale po prostu miałam trudne chwile w życiu,które próbuję teraz poukładać. Jeśli macie pytanie czy dodam kolejne rozdziały to odpowiem że tak ,ale nie wiem kiedy. Muszę po prostu odpocząć od wszystkiego i mam nadzieje że nie jesteście na mnie za to złe. Więc mówię wprost że na dzień dzisiejszy ZAWIESZAM bloga /blogi do odwołania. Mam nadzieje że jak wrócę to będę miała dla kogo i mnie nie zostawicie :)
Życzę wszystkim przemiłych wakacji :)

środa, 28 maja 2014

Rozdział 9

Przez cały ten czas opiekowałam się moim przyjacielem,którego tak naprawdę kochałam...albo mi się wydawało.Sama już nie wiem co się dzieje z moimi uczuciami.Musze sobie wszystko poukładać w głowie do najlepszego porządku. Najgorsze jest to że to co się dowiedziałam wczoraj od niego było po prostu wielkim wstrząsem.Sam sobie to wszystko zaplanował a ja byłam tylko wielkim pinkiem w grze.Myślałam ze sobie przypomniał te rzeczy,a tak naprawdę wszystko pamiętał.
Dzień po operacji:
-Muszę ci coś powiedzieć,ponieważ źle się czuję że Cie okłamuje w takiej sprawie-powiedział Lucas trzymając moją dłoń
Nie wiedziałam co mam powiedzieć,dlatego tylko skinęłam głową na znak zgody. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po nim,dlatego też uważnie słuchałam jego wypowiedzi dotyczącej wszystkiego co się wydarzyło od momentu spotkania Richie'go.
-Pamiętasz jak zobaczyłem Ciebie i Richie'go w niezręcznej sytuacji i się wściekłem?-spytał
-Owszem,pamiętam to jak dzień w którym spadłeś z mostu-odpowiedziałam mu spokojnie i przyglądałam mu się uważnie,ponieważ nie wiedziałam do czego zmierza.
-Od tamtego momentu ogarnęła  mnie wielka wściekłość na Ciebie i na niego.Po pierwsze byłem zakochany w Tobie od kad się pojawiłaś w domu Kristen.Nie obchodziło mnie to ze nie możesz chodzić.Nigdy nie czułem się w taki sposób.
-Ale...-próbowałam coś powiedzieć,lecz nie było mi dane skończyć...nawet zacząć
-Daj mi skończyć..potem będziesz zadawała pytania jeśli dasz rade udźwignąć to co chce ci powiedzieć-powiedział i kontynuował swoja wypowiedź.
-Później było jeszcze gorzej,gdy tylko dowiedziałem się że zaczęłaś się z nim umawiać po prostu miałem ochotę wszystko rozwalić,ale pomyślałem ze jakoś może uda mi się Ciebie zdobyć.Udało mi się zaplanować ten wypadek...tak naprawdę mi nic się nie stało,wcześniej było wszystko zaplanowane na ostatni guzik.Udawałem że nic nie pamiętam by Ciebie zdobyć i byś mnie kochała,chciałem poróżnić Ciebie i Richie'go,jednak od niedawna pomyślałem sobie że jakim byłbym przyjacielem...nie pozwalając ci się spotykać z kim zechcesz.Jeśli mnie znienawidzisz zrozumiem,ale po prostu jesteś ważną osobą w moim życiu-powiedział a ja wpatrywałam się na niego osłupiała, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, co miałam mu powiedzieć "Dzięki że mi powiedziałeś,nic się nie stało"? Owszem stało się,cały czas każdy w około mnie okłamał,nawet Ewa,Kristen...czuję się oszukana...a Richie?Miałam taki mętlik w głowie że to mało powiedziane...czułam się zagubiona i samotna w jednej chwili byłam szczęśliwa,a zaraz potem czułam ogromna złość na nich wszystkich.
-Jak mogłeś mi to zrobić?Ja powiedziałam ze Cię kocham tam na moście!! Wszyscy o tym wiedzieli tylko nie ja !!-krzyknęłam i się rozpłakałam
-Przepraszam-powiedział ze spuszczoną głową
-I myslisz ze to wystarczy? A Richie o tym wiedział?-spytałam
-On jedyny nie był w to zamieszany-powiedział Lucas
-Jeszcze dzisiaj spróbuję zamówić sobie lot do Polski i nigdy więcej mnie nie zobaczysz-powiedziałam i wyjechałam z sali w której lezał
***
Dzisiaj był dzień w którym miałam wyjechać do rodziców,do ich nowego mieszkania.Z Lucasem nie widziałam się  od czterech dni,czyli od momentu gdy dowiedziałam się że mnie okłamał.Gdy byłam już na lotnisku przywieziona przez Kristen wszyscy którzy przyjechali się ze mną pożegnać byli przygnębieni i smutni.Ja też nie byłam okazem szczęścia.
-Napisz,albo zadzwoń jak dolecisz-powiedziała spokojnie Kristen
-Dobrze-odpowiedziałam przytulając ciotkę
-Nie chcieliśmy żeby tak to wszystko wyszło-powiedziała Ewa wtulając się we mnie
-Ale niestety wyszło...-odpowiedziałam
Zobaczyłam na przeciwko mnie stojącego Lucas'a. Mimo złości przytuliłam się do niego,miałam mu za złe to wszystko,jednak będzie mi go brakowało tak jak Ewy która zostaje ze swoim chłopakiem Nathan'em.Ani Lucas,ani ja nic do siebie nie powiedzieliśmy. Samolot był przystosowany dla osób niepełnosprawnych,dlatego nie miałam problemu z tym że ktoś będzie się ze mnie śmiał.
Lucas pomógł mi z torbą a ja wzięłam w ręce swoją poduszkę,bez której nie mogłam się obejść.
W środku było bardzo ładnie,nie był to taki samolot jakim leciałam z Polski tutaj...ten był większych rozmiarów i było o wiele przytulniej.Po chwili gdy wszyscy byli na swoim miejscach,chodziła nerwowo po całym samolocie młodziutka stewardessa  i pytała się każdego czy dobrze się czuje i czy nic nie trzeba.Następnie poinformowała z głośnika żeby zapiać pasy bo za trzy minuty będziemy startować,posłusznie każdy wykonał tą czynność. Ostatni raz pomachałam moim przyjaciołom i Kristen,po chwili zaczęliśmy startować. Od razu po staracie samolotu wtuliłam się w moją poduszę która dostałam od Ewy na 15-ste urodziny i zasnęłam. Gdy się obudziłam musieliśmy wysiadać.To dziwne że przez cały lot spała...to nie podobne do mnie,ale cóż...musiałam być bardzo zmęczona. Kiedy wyjechałam z samolotu zobaczyłam mojego tate który już na mnie czekał.Pomógł mi z bagażami i gdy zobaczyłam samochód do którego się zbliżaliśmy mama wysiadła z niego i zaczęła mnie bardzo mocno ściskać.
-Kochanie,nawet nie wiesz jak sie stęskniłam za tobą-powiedziała mama jeszcze raz się do mnie przytulajac
-Udusisz ją-powiedział tato i się uśmiechną
-Oj Karol-powiedziała mama i pomogła tacie wpakować moje rzeczy do samochodu,a następnie mnie do samochodu również przenieśli.
Do domu Babci i Dziadka jechaliśmy 5 godzin i 53 min. Od Krakowa do Dziadkowic trochę jest. Tato trzy razy robił postój na siku lub jedzenie.
Gdy zatrzymaliśmy sie przed domem,babcia z dziadkiem już na nas czekali,gdy wysiadłam od razu przybiegli do mnie i mnie mocno uścinęli
-Jak ty wyrosłaś kochanie-powiedziała Babcia
-A kawalera jakiegoś ty masz?-spytał dziadek puszczając mi oczko
-Znaczy spotykałam się z chłopakiem,ale teraz nie wiem jak to będzie-powiedziałam przypominając sobie o Richie'm.
Zadzwoniłam do Kristen by powiadomić ją ze jestem już w Dziadkowicach żeby się nie martwiła.Następnie pojechałam do swojego nowego pokoju w którym było już miejsce dla mnie,pamiętam ze jako mała dziewczynka zawsze w tym pokoju spałam gdy byliśmy tutaj z rodzicami.Pokój zmienił się nie do poznania,zamiast różowych ścian były pomarańczowo-beżowe,mała komoda na której były moje zdjęcia z rodzicami i dziadkami,lusterko i kosmetyki.Łóżko było duże i wygodne. Obok okna było biurko w z laptopem. Po prawej stronie od wejścia była wielka szafa do której mama pomagała mi swoje rzeczy powkładać,bym nie musiała na tym poświęcić całego dnia. Od teraz moje życie będzie się toczyło tutaj,ciekawe co przyniesie mi los.Jednak musiałam zadzwonić do Richie'go i powiedzieć że już nie jestem w Londynie.
-Hej Richie-powiedziałam
-Hej mała,co tam?-spytał
-A własnie przyjechałam do Polski-powiedziałam
-O a to niespodzianka,ja dopiero za dwa dni jade do Londynu bo wiesz praca-powiedział Richie
-Wiem wiem...a gdzie jesteś?-spytałam
-Blisko Dziadkowic-powiedział
-O a ja właśnie jestem w Dziadkowicach,teraz będę tutaj mieszkała-powiedziałam
-To może jutro o 16 ?-spytał
-Dobrze,podam ci adres sms'em -powiedziałam
-To do zobaczenia-powiedział a ja sie rozłaczyłam
Byłam zmęczona i zaraz po kolacji poszłam się umyć i spać.

_____________________________
Prosze o szczere opinie :) Tak jakoś wyszło że tak sie potoczyło to wszystko :) Tylko nie bijcie za to,wiem ze ty Aga liczyłaś na to ze ona będzie z Lucas'em lub Richie'm :D

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 8

Nigdy nie spodziewałam się że to tak potoczą się moje losy.Kiedy funkcjonariusze chcieli bym pojechała razem z Kristen do domu stanowczo odmówiłam mówiąc że będę czekać aż zobaczę Lucas'a.I nie ważne czy będzie żywy czy nie,chociaż wolę opcję pierwszą.Kiedy robiło się ciemno a funkcjonariusze,straż i policja nadal była na nieszczęsnym moście nagle usłyszeliśmy wszyscy głos pewnego mężczyzny który płynął motorówką:
-Właśnie wyłowiłem z wody jakiegoś młodego mężczyznę
Kiedy to usłyszałam miałam nadzieję że to będzie ON i że wszystko będzie dobrze,że żyje i nic mu nie będzie.Wszyscy ratownicy szybko podpłynęli do owego mężczyzny  z motorówki,podziękowali za pomoc i próbowali go uratować,ponieważ był nieprzytomny.Nagle się ocknął i patrzył na wszystkich z przerażeniem. Ja szybko wózkiem pojechałam pod niego(moje stanie o własnych nogach i kroki do barierki to tylko przypadkowe mięśnie które nie były cudem a zdarzają się pod wpływem dużych emocji ) i złapałam go za rękę z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Lucas jak się ciesze że ci nic nie jest-powiedziałam i go przytuliłam
Ku mojemu zdziwieniu on wcale nie odwzajemnił mojego uścisku tylko leżał na noszach z wielkim  przerażeniem
-K-kim ty w ogóle jesteś?!Gdzie ja jestem?!-krzyczał
Byłam w szoku że nie wie kim jestem,na to wygląda że to musiało być zbyt szczęśliwy przypadek jego odnalezienia bez żadnych komplikacji. Razem z pogotowiem pojechałam do szpitala gdzie przewieziono Lucas'a na obserwację.Mimo że kazali mi się położyć,jechać do domu to wolałam zostać.Nie ważne że wyglądałam strasznie ,ale po prostu chciałam być z nim nawet jeśli mnie nie będzie pamiętał.Kristen oraz Ewa kilkakrotnie do mnie dzwoniły ,ale ja nawet nie miałam ochoty wyciągać telefonu,ale kiedy Richie zadzwonił to niezbyt chętnie ale odebrałam ze względu na to że przecież byłam cały czas jego dziewczyną.
-Właśnie oglądałem telewizję i zobaczyłem Ciebie -powiedział
-Lucas skoczył...-powiedziałam drżącym i smutnym głosem
-Powiedziałaś że go kochasz...-powiedział z głosem pełnym wyrzutów
-P-przepraszam...ale to nie jest rozmowa na telefon,tym bardziej że nawet nie ma Ciebie w Londynie-powiedziałam i się rozłączyłam.
Po pewnym czasie ze zmęczenia usnęłam na wózku,ale gdy się obudziłam rano byłam ku mojemu zdziwieniu nie na wózku a na łóżku szpitalnym.Kiedy się otworzyły drzwi zobaczyłam pielęgniarkę która przyniosła mi gorąca herbatę i pomogła mi usiąść na wózka.
-Dziękuję bardzo-powiedziałam z uśmiechem
-Nie mogłam patrzeć jak się męczysz śpiąc na wózku,więc poprosiłam przełożoną żeby mi pomogła Ciebie tutaj przenieść-powiedziała młoda pielęgniarka,na oko miała gdzieś 28 lat,chyba że tylko na tyle wyglądała.
-Jestem Elie -powiedziała i podała mi dłoń
-Nicola-powiedziałam i uścisnęłam dłoń nowo poznanej dziewczyny
Elie powiedziała mi gdzie leży Lucas i zaprowadziła mnie do niego,uprzedziła mnie że może nie chcieć ze mną rozmawiać ze względu na to że mnie nie pamięta.Mówiła że to może być utrata pamięci krótkotrwałej która trwa kilka miesięcy,ale jeśli to jest długotrwała to może nie pamiętać niczego co jest związane ze mną,z moim przyjazdem,będzie tylko pamiętał tylko to co było przed tym i nikt nie wie ile to może potrwać.Jednak zapewniała mnie żebym była dobrej myśli,że to jedynie jest utrata pamięci krótkotrwałej.
-Bądź cierpliwa,on teraz potrzebuje spokoju-powiedziała gdy już byłyśmy przed salą Lucas'a
-Muszę-powiedziałam a ona otworzyła mi drzwi a ja wjechałam wózkiem.
***
Pomalutku podjechałam wózkiem pod jego łóżko na którym spał,by się mnie nie przestraszył.Kiedy podjechałam pod łóżko patrzyłam się na niego/ przez dobre 15 minut.Nie chciałam go obudzić,dlatego tylko delikatnie objęłam swoją dłonią jego,gdy się obudził już nie był tak przestraszony jak wtedy gdy mnie zobaczył po wyciągnięciu ratowników.
-Myślałem że sobie pójdziesz,najwyraźniej dużo znaczyłem dla Ciebie-powiedział patrząc na mnie z wielkim bólem w oczach
-Chciałabym żebyś pamiętał-powiedziałam i popatrzyłam się przez okno a łzy same zaczęły płynąć z moich oczu.Obwiniałam się o to że jest w takim stanie,bo gdyby nie moja głupota nie doszłoby do tego.
-Nie płacz,zobaczysz przypomnę sobie o tak pięknej dziewczynie-powiedział podnosząc się do pozycji siedzącej i ocierając moje łzy
-Nawet w takiej sytuacji widzisz pozytywne rzeczy-powiedziałam i smutno się do niego uśmiechnęłam na co on odpowiedział tym samym.
Długo nie byliśmy sami,nie mogłam mu powiedzieć czegoś ,przez co mógłby sobie coś przypomnieć bo jak oszalały wszedł...jego OJCIEC!Kiedy mnie zobaczył przy nim odepchnął mnie z taką siłą że aż wylądowałam na podłodze przygnieciona szafką stojącą przy łóżku Lucasa.Bolało...no ale typ mnie nie zna ,nawet nie powiedział nic tylko mnie uderzył...Pocierałam sobie policzek który zapewne jest już czerwony i próbowałam się podnieść ,ale na marne.
-Czemu to zrobiłeś?!-krzyknął Lucas
-Bo to przez nią teraz nie mam kogo dać na zastępstwo na twoje miejsce,nikt nie jest tak dobry w tym jak ty-powiedział zdenerwowany Ojciec Lucasa
-Nawet jak jestem w szpitalu nie możesz myśleć o czymś innym niż firma?-spytał Lucas
-Ona jest najważniejsza...a ty...więcej nie chce Cie widzieć z moim synem-powiedział pomagając mi na odwal usiąść na wózku
-Wiem że to moja wina ale nie powinien pan tak postępować z nim,niech pan pomyśli o nim a nie jedynie o firmie-powiedziałam
-Zamknij się bo jeszcze raz dostaniesz!-krzyknął a ja się odruchowo skuliłam by znów nie być uderzona
-Wyjdź  stąd! Nie chce Cię więcej widzieć!Już nie pracuje u Ciebie!-krzyknął Lucas i opadł na łóżko
-Pożałujesz swojej decyzji...jak wrócisz to już nie mieszkasz ze mną-powiedział i wyszedł
To było dziwne i sama nie wiedziałam co o tym myśleć,gdyby nie ten wypadek pewnie nigdy by nie zrezygnował z pracy w firmie Ojca...jednak są jakieś plusy tego.Dziwiło mnie jednak to że własny ojciec tak traktuje syna...coś tu było nie tak.
-Dziękuje-powiedziałam podjeżdżając do niego a on tylko się do mnie przytulił
Siedziałam z nim jeszcze dwie godziny,ale przyjechała Ewa z Nathanem który chciał ze swoim bratem pogadać więc wyszłam z sali. Długo u niego nie byli,bo tylko jakieś 20 min.Zawieźli mnie do domu a sami pojechali gdzieś się zabawić zostawiając mnie w domu z Kristen.
*Miesiąc później*
Lucas już nie przebywał w szpitalu,na razie Kristen pozwoliła mu mieszkać u siebie dopóki nie znajdzie czegoś nowego i nie znajdzie pracy.Mieszkał na górnym piętrze obok pokoju Ewy,ten pokój miał być mój dlatego był w pastelowych kolorach,jednak Lucas jest wdzięczny jej za to że pozwoliła mu mieszkać u siebie.
Mimo że minął miesiąc od wypadku to Lucas pamięta jedynie parę niewyraźnych wspomnieć które nie układają się w całość,niektóre rzeczy które dotyczą mnie pomagam mu poskładać mimo że to nie jest łatwe.W zamian on pomaga mi stawiać kroki powoli i ćwiczyć ze mną jak zalecił mi lekarz,ponieważ nie chodzę na rehabilitację ze względu na wredną babę.

Któregoś dnia Lucas stracił przytomność schodząc ze schodów... nie było to przyjemne zwłaszcza że nie było ani Kristen ani Ewy by pomogły mi przenieść go na łóżko,postanowiłam że szybko zadzwonię po pogotowie zostawiając go na podłodze. Po 15 min przyjechało pogotowie,zbadali go i zawieźli do szpitala.W szpitalu okazało się że ma strasznie niskie ciśnienie i dziwią się że w ogóle żyje,strasznie się o niego bałam.
-Pani jest z rodziny?-spytał młody lekarz
-Nie,ale jestem jego przyjaciółka-odpowiedziałam
-Musimy go wziąć na blok operacyjny,z prześwietlenia czaszki wynikło że ma krwiaka który się powiększa i uciska na jego mózg,który bez usunięcia może powodować komplikacje w funkcjonowaniu pacjenta-powiedział lekarz a ja wytrzeszczałam na niego oczy z niedowierzaniem,chciałam coś powiedzieć ale zamykałam i otwierałam usta i nic nie powiedziałam...nie wiedziałam nawet co. Lekarz zniknął za drzwiami gdzie miała odbyć się operacja,a ja mimo że byłam przerażona zadzwoniłam do Nathana by o tym wiedział.
-H-hej gdzie jesteś?-spytałam
-Cześć mała,czemu masz taki dziwny głos?Coś się stało?-spytał
-L-Lucas ma operacje-powiedziałam i sie rozpłakałam
-Ciii...już zaraz będziemy-powiedział i się rozłaczył
Po 20 minutach Nathan przyjechał razem z Ewą,Ewa mnie przytuliła i uspakajała ale ja nie chciałam pocieszenia,chciałam żeby żył i żebym nigdy już nie musiała się o niego martwić.
Po 2 godzinach operacji i nerwów z naszej strony wyszedł ten sam lekarz co mówił mi o krwiaku Lucas'a.Podszedł do nas cały zmarnowany...nie wiedziałam co miałam wyczytać z jego miny,ponieważ nie była ani uśmiechnięta,ani smutna...
-Mieliśmy pewne komplikacje ale udało nam się usunąć krwiaka,jednakże będzie musiał co 3 miesiące mieć robione prześwietlenia czaszki-powiedział
-Ale...żyje?-spytałam jeszcze w szoku
-Tak-powiedział
-Mogę do niego pojechać?-spytałam a on nic mi nie odpowiedział tylko zaprowadził mnie do sali gdzie leżał jeszcze nieprzytomny Lucas.
Trzymałam go za rękę cały czas,aż usnęłam...
-Hej...Nicola-powiedział łagodnym głosem który mnie obudził
Przeciągnęłam się i się do niego szeroko uśmiechnęłam
-Musiałam zasnąć,przepraszam-powiedziałam zaspana
-Idź do domu,a mój Ojciec wie że chciałem skoczyć?-spytał co mnie zaskoczyło totalnie
Czułam się bardzo dziwnie...przecież on tego nie pamiętał...
-Pamiętasz to?-spytałam
-Jasne...-powiedział odwracając ode mnie wzrok
-Przez miesiąc nie pamiętałeś tego,nawet mnie i zrezygnowałeś z pracy u swojego ojca,mieszkałeś ze mną Kristen i Ewą-powiedziałam jednym tchem
-Nie pamiętam tego-powiedział
-Wkrótce sobie przypomnisz,jak to sobie przypomniałeś-powiedziałam szeroko się do niego uśmiechajac
Cieszyłam się ze sobie wszystko przypomniał,najwidoczniej tak musiało być,tylko jeszcze nie wiem co zrobię z Richie'm który ma niedługo przyjechać do Polski.

_____________________
Mówiłam ze wczoraj będzie,miał być ale internetu wieczorem nie miałam wiec dodaje dzisiaj :)
Od poniedziałku mam matury...o zgrozo!


środa, 30 kwietnia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana przez Ann Horan  z tego bloga :http://1dforeverimaginy.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :*

Pytania:
 1. Twoje ulubione zwierzę?
Kot!!!<333
2. W jaki dzień się urodziłaś?
Chyba w piątek...albo w sobotę...sama nie wiem xD
3. Masz rodzeństwo? Jak tak to ile i w jakim wieku
Niestety mam ;p Brata ,ma 11 lat.
4. Jakie imię męskie i żeńskie ci się najbardziej podoba?
Męskie?Hmm...Thomas,Damian...żeńskie to Agnieszka,Karolina,Nicola
5. Twój ulubiony film?
Zdecydowanie One Day <333 i Ciekawy przypadek Benjamina Buttona <333
6. Wolisz tańczyć, czy śpiewać?
Hmm...trudny wybór xD jeśli śpiewać to tylko w gronie przyjaciół :) a tańczyć mogę wszędzie gdzie muzyka,mimo że mama podsumowała że mi muzyka do tańca nie potrzebna xD
7. Co byś zmieniła na świecie?
Głód...chciałabym żeby nikt na świecie nie był głodny
8. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Owszem :)
9. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?
Dużo ich miałam ale jeśli jedna musi być to Smerfy xD
10. Twoje największe marzenie?
Zwiedzić przynajmniej 3 kraje i widzieć świat przez obiektyw :)
11. Gdybyś miała taką możliwość, z którym z chłopaków z 1D poszłabyś na randkę i dlaczego?
Chyba Niall...bo jest takim słodkim,zwariowanym blondaskiem :)

PS.Rozdział pojawi się albo dzisiaj po północy albo w sobotę :)

Nominuję :
http://lietomefanfic.blogspot.com
http://bohaterowiemoiajah.blog.onet.pl
http://onedicectionforever.blogspot.com
Pytania ode mnie:
1.Twoje imię
2.Ulubiona postac z bajek/gier
3.Ulubiony zwierzak
4.Jaki musi być facet żeby Cię zauroczył swoja osobowością?
5.Miałas kiedyś coś złamanego?
6.W jakim miesiącu masz urodziny?
7.Masz rodzeństwo?
8.Ulubiony film
9.Ulubiony cytat
10.Dlaczego zaczęłas pisać ?
11.Ulubione perfumy
12.Gdybyś miała jechać na bezludną wyspę co byś zabrała ze sobą?(dwie rzeczy)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Libster Award

Zostałam nominowana przez Asię Horan z tego bloga:http://lietomefanfic.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :)

 Pytania:
1. Ulubiony gif?
Ulubionych raczej nie mam,ale lubię twoje z Niall'em :)
2. Piosenka, z którą masz najwięcej wspomnień?
Hmm...ulubiona z dzieciństwa to jest Limahl - Never Ending Story jest to piosenka która jest w filmie "Niekończąca się opowieść" uwielbiałam ten film jako dziecko :)
3. Łatwiej byłoby Ci wybaczyć komuś kto Cię zranił, czy o nim zapomnieć?
I to i to jest trudne...ale zapomnieć łatwo się nie da,tak samo jak wybaczyć...Sama nie wiem co jest lepsze...
4. Dokończ zdanie według własnego uznania. Keep calm and...?
... worry
5. Znak zodiaku?
Bliźnięta
6. Bez czego nie możesz się obejść?
Hmm...telefonu,bez niego nie wychodzę z domu :)
7.Czym się inspirowałaś zakładając bloga?
Tym,że może akurat komuś się spodobają moje bzdety ;p
8. Masz swoje 5 minut, słucha Cię cały świat. Co powiesz?
Kurde...nie wiem...nie lubię być w centrum uwagi
9. Do czego masz największą słabość?
Do kotów :D i szpilek :D mogłabym miec tysiąc szpilek i w nich nie chodzić ale po prostu uwielbiam :D
10. Cechy chłopaka, które liczą się dla Ciebie najbardziej?
Szczerość,zaufanie...
11. Masz szansę spędzić dzień z dowolnie wybraną osobą na całym świecie. Kto to będzie?
Jon Bon Jovi <33

Rozdział 7

Kiedy Richie wyjechał sama nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,nie chciałam chodzić na rehabilitacje bo była tam taka okropna baba że wyzywała każdego niepełnosprawnego.Nie chciałam być traktowana jak śmieć. Jeszcze dobijało mnie to że Lucas też jest mi bliski a jestem z nim pokłócona...jak to możliwe że zakochałam się w dwóch facetach?Nie mogę mu powiedzieć że tak jakby jestem z Richie'm bo Lucas mnie kocha...a to by go zniszczyło.Nienawidziłam siebie za to że umiem tak łatwo się zakochiwać a równocześnie odpychać bliskie mi osoby.
Postanowiłam że dzisiaj nie pojadę na tą rehabilitację...może nikt nie zauważy w domu że siedzę i się uczę,bo w końcu jestem na studiach i muszę coś się uczyć by zdać egzaminy. Uczyłam się przez 4 godziny z przerwami na jedzenie,wyjście do toalety...Richie gdy tylko doleciał zadzwonił do mnie by powiedzieć że wszystko w porządku i że odezwie się tylko jak będzie miał czas.
***
Minęły dwa tygodnie od wyjazdu Richie'go do Polski do Ojca...Pogodziłam się z Lucase'm ale znowu nadeszła nowa przeszkoda która nas poróżniła i to tylko przez głupotę mojej przyjaciółki.Jest z tym Nathan'em i mimo że wie że Lucas jest zazdrosny o mnie to jak głupia wszystko papla temu Nathanowi...nawet powiedziała mu to że jestem z Richie'm! A przecież kilka dni temu pogodziłam się z Lucas'em !Gdy tylko zobaczyłam Lucasa szybko do niego podjechałam(wolałabym już podbiec ale pewnie nie będzie mi to dane w najbliższej przyszłości) by z nim porozmawiać,ale nie chciał mnie widzieć.
-Jak mogłaś?!Wiedziałaś że Cię kocham i czekam na Ciebie to ty wolałaś pierwszego lepszego napotkanego faceta!-krzyknął
To co powiedział zraniło mnie bo to wcale nie jest prawda.Gdyby to był pierwszy napotkany facet to nawet bym mogła być z żulem! On nie wie co ja przeżyłam ,mimo że mu mówiłam to i tak nigdy nie zrozumie mojej sytuacji.Powinien się cieszyć,a przynajmniej udawać że się cieszy...przecież jest moim przyjacielem!
-On nie jest pierwszym napotkanym facetem! Nie wiesz co mówisz...Lucas uspokój się-powiedziałam i próbowałam dosięgnąć mu do ramienia ale niestety uroki jeżdżenia na wózku dały znać o sobie.
-Nienawidzę Cię!Rozumiesz?! Nie chce Cię więcej widzieć!-wykrzyczał mi to prosto w twarz
Nagle moje oczy zaszkliły się i zaczęłam płakać.Nie wiedziałam ze kiedyś usłyszę coś podobnego do tego...ja...sama nie rozumiałam swojego zachowania...ale to strasznie bolało...tak samo jak strata chłopaka w wypadku...tylko on nigdy by mi czegoś takiego nie powiedział.
-No to idź sobie!Lepiej by było jak bym wtedy się zacięła na śmierć!-krzyknęłam i odjechałam do swojego pokoju się wypłakać.Zasunęłam rolety i wskoczyłam ze wszystkich sił na moje łóżko...ledwo mi się to udało,ponieważ prawie spadłam ale jakoś się podciągnęłam. Nie odzywałam się do nikogo,nawet do Kristen i Ewy....a w szczególności do Ewy...bo to przez nią Lucas się dowiedział.
-Ej mała..no kiedyś musiał się dowiedzieć -powiedziała Ewa pukając do moich drzwi
-Ale nie w taki sposób i od Ciebie!-krzyknęłam i znów zaczęłam płakać 
Nienawidziłam siebie i całego świata! Dlaczego wtedy ja nie zginęłam w wypadku?!Nie musiałabym przynajmniej tak cierpieć z powodu takich słów.
Faceci są z marsa , bo mars jest najbliżej słońca i im mózg  przygrzewa...tak moja teoria się właśnie sprawdziła...nigdy ich nie rozumiałam i nie zrozumiem...tylko mnie zastanawia...dlaczego tak do nich ciągnie?
-Owszem chciałam mu powiedzieć ale w delikatny sposób i w innej sytuacji-powiedziałam już bardziej spokojniej
Ewa weszła do mojego pokoju i mnie przytuliła po przyjacielsku.Dawno się z nią tak nie pokłóciłam...za dużo emocji mną targa,jestem zbyt emocjonalna...może fizycznie lepiej ale z moją psychiką dalej jest źle...naprawdę nie wiem co ja sobie myślałam będąc z Richie'm i kochając Luca'sa...czy ja właśnie powiedziałam że go kocham?!
Ewa pstryknęła mi palcami przed oczami bo wpatrywałam się w jeden punkt myśląc właśnie o tym wszystkim racjonalnie...przynajmniej próbowałam tak myśleć...chociaż nie bardzo się da.
-Nad czym tak myślisz?A raczej nad kim?-spytała szeroko się do mnie uśmiechając
-Miałaś kiedyś tak że kochałaś dwóch chłopaków naraz?-spytałam bez zastanowienia się,ale gdy tylko wypowiedziałam te słowa na głos zaczęłam gryźć się w język bo bałam się reakcji Ewy
Ewa dość długo nie odpowiadała ale ,gdy tylko to powiedziała od razu wiedziałam że trafiłam do odpowiedniej osoby zwierzając się z takich rzeczy.
-Miałam tak,nawet pamiętam to do dzisiaj...ale wiesz co? Nie podążaj tym co co mówi rozum bo potem będziesz żałowała że tak postąpiłaś...ja poszłam za rozumem a potem żałowałam tej decyzji.Posłuchaj głosu serca,ono podpowie ci jaką drogą masz iść,na pewno jeden będzie zraniony ale taka jest kolej rzeczy-powiedziała dotykając dłonią mojego bijącego serca
Miałam mętlik w głowie...niby się całowałam z Richie'm,niby mi się podobał,świetnie mi się z nim rozmawiało...ale...do Lucas'a mnie ciągnie o wiele bardziej. I nie chodzi tutaj że jest przystojny ale po prostu wydaje się być bardziej uczuciowy,uczciwy...i znam go dłużej i mi wiele razy pomógł.I chyba już wiem kogo tak naprawdę kocham...mimo że tyle zwlekałam z tym.Tylko jak ja powiem to Richie'mu ?
-Dziękuję Ci!Już wiem!-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę a ona pomogła mi usiąść na wózek
-Jeśli jedziesz do Lucas'a to śpiesz się bo on właśnie szybko gdzieś jechał...i nie wyglądał na zbyt szczęśliwego-powiedziała Kristen gdy wyjeżdżałam z domu
-Szybko!Weź samochód i zawieź mnie na największy most w Londynie!-rozkazałam ciotce
Ale...skąd?-spytała
-Po prostu wiem!A teraz nie zadawaj głupich pytań tylko jedź!-krzyknęłam a ona pomogła mi wsiąść do samochodu.
Największym mostem okazał się Tower Bridge<klik> . Gdy dojeżdżałyśmy zauważyłam na środku mostu samochód Lucas'a który był otwarty.Kazałam Kristen by mi pomogła wsiąść na wózek a sama by została w samochodzie i poczekała.Posłusznie wykonała moje polecenie mimo że nie wiedziała co się dzieje,ale była pewna że to nie jest raczej coś dobrego skoro musiała pędzić bardzo szybko przez całe miasto.Gdy dojechałam do miejsca gdzie Lucas był...był za barierką i chciał skoczyć z mostu,a most był wysoki,woda głęboka...bałam się w tym momencie strasznie o jego życie...zdałam sobie właśnie sprawę że szukałam cały czas osoby którą mogłabym pokochać a miałam ją na wyciągnięcie ręki.Gdy mnie tylko zobaczył odwrmócił się i chciał już skoczyc ale go powstrzymałam słowami:
-Lucas!proszę Cię! Jesteś dla mnie ważny!Potrzebuję Cię!
-Richie jest dla Ciebie ważniejszy-powiedział drżącym głosem
Denerwowało mnie stado gapiów...wyglądali jak by oglądali jakieś show...nikt nawet mu nie pomógł,albo nie zadzwonił po pomoc...co by było gdybym się nie domyśliła gdzie jest?
-Też tak myślałam,ale zrozumiałam ze to Ciebie kocham-powiedziałam próbując wstać z wózka
Gdy tylko usłyszał moje słowa jego stopa zsunęła się z wąskiego miejsca na którym stał i właśnie wisiał jedną ręką trzymając się szczebelków.Boże! Teraz wiedziałam ze jeśli czegoś nie zrobię to on zginie na moich oczach i to przez moją głupotę!
Nagle wstałam z wózka i stąpałam pomalutku,ledwo,ale 2 cm które mnie dzieliły od szczebelków było dla mnie udręką.Strasznie bolało,ale mój wysiłek opłacał się.To cud!Bo stanęłam a nawet zrobiłam kilka kroków o własnych siłach!To świadczyło o moim samozaparciu...gdy dotarłam jakoś do szczebelków przewróciłam się,ale to nie to było najważniejsze w tym momencie,a los Lucas'a. Z daleka słyszałam głos Kristen która dzwoniła po pomoc,jakby nie ona nikt inny by tego nie zrobił.Wyciągnęłam rękę do Lucas'a a on złapał ją i próbował się podciągnąć...ale nagle...spadł...i to w tym momencie gdy przyjechała pomoc.
-Nie!!!Lucas!!!Proszę!!!Nieeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!-krzyczałam i wyrywałam się ratownikom którzy chcieli mnie uspokoić
Nie chce kolejnego chłopaka który zginał! To nie może być prawda!!!!Krzyczałam,wymachiwałam rękoma,płakałam...wszystko na raz...
-Proszę się uspokoić...robiliśmy wszystko co w naszej mocy...koledzy przeszukują cały Bałtyk-powiedział funkcjonariusz który dawał mi leki uspokajające
-Nie chce tego świństwa!Chce Lucasa!!!-krzyczałam i płakałam
To nie może się tak skończyć !O nie!!Nie chce kolejnego trupa do kolekcji!!!Niech to się okaże snem!! Jeśli go nie znajdą on nie przeżyje tyle pod wodą...
_____________________
Tylko nie bijcie za to ;p Wiem wiem spierdoliłam sprawę;p To miało całkiem inaczej się potoczyć...a wyszło jak wyszło...jak zwykle
Tutaj pewnie tez nic nie dodam już przed maturami moimi...więc musiałam nawet coś takiego dodać.
Aga...pewnie chciałabyś coś milszego...ale ja lubię Cię denerwować xD

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 6

Codziennie spotykałam się z Richie'm na rehabilitacji,pochwalał mnie że nie zrezygnowałam,wiedziałam że szybko postępy nie nastąpią ale jak na razie byłam chętna do ćwiczeń...Z Richie'm spotykałam się częściej niż z Lucas'em,miał coraz więcej pracy jakby jego ojciec robił to specjalnie wiedząc że potrzebuje by Lucas się ze mną spotkał,bo jest moim przyjacielem. Któregoś dnia gdy byłam na rehabilitacji już nie mogłam ćwiczyć,nie miałam siły mimo że jak wracałam do domu to odżywałam..czułam się o wiele lepiej to jednak rehabilitacje mnie dobijały i się buntowałam ze taki los akurat musiał spotkać mnie.Nie mówiłam Richie'mu o moim chłopaku który zmarł,jednak wiedział że coś ukrywam przed nim,że jestem niedostępna i zamknięta w sobie.
-Nie dam rady więcej,to nie ma sensu-powiedziałam i schowałam głowę w ręce i zaczęłam płakać
Richie podszedł do mnie ,usiał na materacu i mnie przytulił jak przyjaciel,jego dotyk był taki inny,czułam mrowienie na całym ciele,nigdy się tak nie czułam przy żadnym facecie.
-Nie mów tak,dasz radę ja w Ciebie wierze-powiedział i głaskał mnie po głowie
Nagle usłyszałam ze ktoś tu wchodzi bez pukania
-Co tu się dzieje?!Co ty robisz?...-usłyszałam głos Lucasa
-myślałem że ty ją rehabilitujesz a nie z nią flirtujesz!-krzyknął oburzony Lucas
-Człowieku,weź się uspokój.Wparowujesz tu bez pukania jak do siebie-powiedział lekko podenerwowany Richie
-Nie będziesz więcej tutaj przychodzić-powiedział Lucas i chciał mnie zabrać już przenosząc na wózek
-Nigdzie z tobą nie idę,jestem dorosła i sama będę decydować czy będę tutaj przychodzić czy nie-powiedziałam i skrzyżowałam ręce na piersi
-Nie spodziewałem się że będziesz mnie zdradzać z przypadkowym kolesiem-powiedział i zrobił się czerwony ze złości
-Weź opanuj emocje,Lucas po pierwsze nie jesteśmy razem,jesteś moim przyjacielem ,tłumaczyłam ci to już wielokrotnie-powiedziałam wkurzona i trzymałam się drzwi z całych sił
Lucas przeszedł obok mnie,spojrzał na mnie nienawistnym wzrokiem i skierował się w stronę wyjścia z kliniki
-Przepraszam Cię za niego,on po prostu się we mnie zakochał a ja chce by był tylko moim przyjacielem-powiedziałam a Richie mnie z powrotem położył na materacu
-Nic nie szkodzi-powiedział i otarł moją twarz z łez wpatrując się w moje oczy
Miał takie cudowne zielone oczy,nie mogłam przestać się na niego patrzeć.Miałam wrażenie że mnie hipnotyzuje swoim spojrzeniem.Nie czułam się nigdy przy jakimkolwiek mężczyźnie tak jak przy nim,nawet przy Sebastianie.Gdyby nie to że zaczął ćwiczyć moje nogi rzuciłabym się na niego...
***
Przez następne dni,tygodnie nie odzywaliśmy się do siebie z Lucasem,nawet zwykłe "cześć" nie przechodziło nam przez gardło.Za to z Richie'm dogadywałam się bardzo dobrze,spotykaliśmy się codziennie na rehabilitacjach,czasami zapraszałam go do siebie (jeżeli nie było zbyt późno).Ewa zazdrościła mi takiego fajnego chłopaka,ale ja mówiłam jej że to tylko przyjaciel,nikt więcej.Mimo że Ewa była moją najlepszą przyjaciółką to nie mogłam jakoś jej wszystkiego powiedzieć,już nie czułam że mogę jej powiedzieć wszystko tak jak zawsze to było od momentu gdy się pierwszy raz poznałyśmy. Brakowało mi trochę Lucas'a i miałam dylemat bo podobał mi się Richie,czułam się przy nim bezpiecznie,cudownie ale i z Lucas'em było dobrze,wspierał mnie gdy byłam w szpitalu,był moim oparciem gdy Ewa wyjechała...Sama nie wiem już co mam o tym sądzić...obiecałam sobie że nie zakocham sie a jednak coś się zmieniło...miałam tylko nadzieję że Sebastian by chciał bym była szcześliwa. Nie chciałam poróżniać ani Richie'go ani Lucas'a...ale podobają mi się oni obydwoje...
Richie jest typem chłopaka który jest spokojny,opanowany,jego przeciwieństwem jest Lucas...pokazał to wtedy gdy wparował podczas rehabilitacji.Jest strasznie wybuchowy i to jest chyba jego największą wadą.
Wadą Richie'go natomiast jest to że chciałby każdemu pomóc,nawet jeśli ta osoba nie chce od niego pomocy.Opowiedział mi że kiedyś chciał pomóc staruszce przejść przez przejście a ta nie dość że go pobiła torebką po twarzy wyzwała go od skurwieli,skurwysynów...Na to wygląda że nie każdy zasługuje na pomoc,nawet jeśli widać że osoba jest potrzebująca.Ten chłopak mógłby mieć każdą dziewczynę...a jednak...oddaje co 3 miesiące krew,jest dawcą szpiku(mówił że lekko boli ale da się wytrzymać).Poprosze go któregoś dnia by mnie zabrał ze sobą na oddawanie krwi,szpiku się boję oddać ,a poza tym nie wiadomo czy by się nadawał.Jedyną rzeczą o której nie wspomniał  było to czy był zakochany,czy był kiedykolwiek z kimś w związku,postanowiłam się o to go zapytać.Miałam nadzieję ,że mi powie,jednak nie będę naciskać jeśli nie będzie chciał powiedzieć,tak samo jak on nie naciskał gdy ja nie chciałam mu powiedzieć o moim chłopaku który zginał w wypadku.
-Richie?Miałeś kiedyś dziewczynę?-spytałam podczas ćwiczeń
-Tak...miałem-powiedział i się przez chwilę zamyslił
-Kochałeś ją?-spytałam z ciekawością
-Tak...ale powiem ci o tym jeśli ty powiesz mi o tym wypadku i twoim chłopaku-powiedział
Przez chwilę się zawachałam ale w końcu powiedziałam :
-No dobrze-i się do niego uśmiechnęłam lekko
Zaczął opowiadać o swojej dziewczynie która miała na imię Camilla,był z nią w związku 5 lat...zachorowała na białaczkę,chodził do niej codziennie...kochał ją nawet wtedy kiedy była bez włosów,blada i bez sił do życia.Wszystko pomagało,miała przeżyć ale któregoś dnia oznajmiono mu że zmarła podczas snu...załamał się i wyjechał właśnie tutaj by zacząć nowe życie.Mieszka tutaj od dwóch lat...Po tym wszystkim go pocieszałam bo widziałam ze parę łez spływało mu po policzku.
-Nie płacz..ona na pewno by chciała byś był szczęśliwy-powiedziałam i się do niego przytuliłam
-Teraz twoja kolej- powiedział patrząc na mnie uważnie swoim przepięknym wzrokiem uwodziciela
Opowiedziałam mu i ja swoją historię od początku do końca,nawet Lucas'owi nie zwierzyłam się tak bardzo by mu wszystko powiedzieć tak jak jemu.
-Widzisz...mamy coś wspólnego ze sobą-powiedział patrząc mi w oczy
To był taki moment w którym mogłabym zrobić wszystko,serce zaczęło mi bić jak oszalałe,w brzuchu czułam motylki...czułam się jak mała dziewczynka która pierwszy raz się w kimś zakochała i chciała tej miłości więcej i więcej...Już mieliśmy się pocałować gdy drzwi otworzyła jedna z pielęgniarek,wiec szybko się odwróciliśmy...Kobieto puka się!
-P-przepraszam że przerwałam ćwiczenia ale pana mama dzwoni z pilną sprawą-powiedziała
-To nie może zaczekać aż skończę?-spytał zirytowany tak samo jak ja
-Zaraz wrócę-powiedział i niby to przypadkiem dotknął mojej dłoni
-Dobrze-powiedziałam i się uśmiechnęłam
Gdy wrócił był już mnie uradowany niż przed wyjściem...musiało się coś ważnego stać że jego oczy zrobiły się strasznie smutne.Ja po oczach widzę że człowiek jest szczęśliwy i smutny...
-Coś się stało?-spytałam
-Ciii- powiedział i zamknął mi usta pocałunkiem
Nigdy nie całowałam się z taką delikatnością z chłopakiem,całował mnie tak delikatnie jak by bał się ze zrobi mi krzywdę.W duszy moje całe ciało,dusza i serce tańczyły taniec radości.
Gdy się oderwaliśmy nie mogłam się nim nacieszyć,dlatego tez go przytuliłam i nie chciałam go puścić
-Nie sądzisz że to za szybko wszystko się dzieje?-spytałam i spojrzałam na niego
-Nie...od kad tylko Cię ujrzałem moje serce zaczęło mocniej bić.Przy nikim nie czułem się tak wspaniale po śmierci Camilli-powiedział
-To miłe.Ja nigdy nie czułam czegoś takiego jak przy tobie-powiedziałam i znów złączyliśmy się w pocałunku
Jednak nie długo mi było nacieszyć się moim chłopakiem?Bo chyba tak mogę go nazwać
-Musze wyjechać na dwa miesiące do rodziców...mój Ojciec jest chory na Alzhaimera i to jest jedyny czas w którym jeszcze może mnie poznać..potem będzie już tylko gorzej-powiedział
-Chciałeś poczuć że ktoś będzie tutaj na Ciebie czekać dlatego mi to powiedziałeś że mnie kochasz?-spytałam zdruzgotana
-Nie.Ja naprawdę Cię kocham i chce być przy tobie już na zawsze ale naprawdę muszę wyjechać.Będziesz na mnie czekała?-spytał
Oczywiście że będę na niego czekała,przytuliłam się tylko do niego po czym odwiózł mnie do domu i ostatni raz go widziałam przed swoim wyjazdem do Polski.
__________________________
Tylko nie bijcie za ten rozdział :D Wiem że jest badziewny,mógł być lepszy ale musiałam coś dodac przed tym aż wyjadę ;p Bo tak to bym dodała coś albo we wtorek albo w środę po świętach ;P

środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 5

W szpitalu spędziłam dwa dni,wypuścili mnie pod warunkiem że już nigdy sobie tego nie zrobię.Kristen zapisała mnie do psychologa.Nie zamierzam nawet do niego iść,ale to już inna sprawa.
Lucas mi powiedział że ten jego brat Nathan tak naprawdę nie uprawiał ze mną seksu,on mnie tylko do domu przywiózł,ja sama się rozebrałam, a rano do kondona wlał śmietanę rozdrobnioną z wodą...ale on jest popieprzony...
Tego dnia obudziłam się dość wczesnym rankiem,miałam dzisiaj praktykę w szpitalu i Lucas obiecał że pojedzie tam ze mną.Podniosłam się do pozycji siedzącej i usłyszałam dzwonek mówiący o wiadomości.Był to Lucas.
"Nie mogę się doczekać aż Cię ujrzę.Będę trochę wcześniej  o 14"
Gdy zobaczyłam ową wiadomość uśmiechnęłam się sama do siebie,przez szybkę od moich drzwi ujrzałam że Kristen stoi pod moimi drzwiami ,więc szybko krzyknęłam:
-Nie krępuj się,wchodź
-Myślałam że jeszcze śpisz-powiedziała uśmiechając się i usiadła na krawędzi łóżka
-Nie,jakoś nie mogłam spać-powiedziałam a ona spojrzała na moją zabandażowaną rękę
-Nie martw się,obiecałam Lucasowi że więcej tego nie zrobię-powiedziałam i tym razem to ja posłałam jej uśmiech
Z pomocą Kristem usiadłam na wózku i pojechałam do kuchni by zrobić sobie coś do jedzenia.
-Ja wychodzę do pracy,mam nadzieję że sobie poradzisz-powiedziała przytulając mnie do siebie
-Jasne-powiedziałam robiąc gofry
Zjadłam gofry,wypiłam kawę i poszłam do łazienki by przemyć twarz,zaraz po tym pojechałam do pokoju by wybrać sobie ubranie na dzisiejszy dzień.Wybrałam coś lekkiego<klik> i pojechałam znów do łazienki by się pomalować,wybrałam ciemne cienie<klik> i byłam już gotowa,dochodziła godzina 14 więc jeszcze wzięłam swoją torebkę,wrzuciłam do niej telefon i klucze.
 muzyka
Gdy byliśmy już na miejscu Lucas popatrzył się na mnie i złapał mnie za ręce,byłam zdziwiona jego zachowaniem ,więc szybko zabrałam ręce i odwróciłam się od niego
-Tylko znów nie próbuj mnie całować,mówiłam ci...JESTEŚMY TYLKO PRZYJACIÓŁMI-powiedziałam zdenerwowana
-Nicola spokojnie,nie chciałem Cię pocałować,to nie o to chodzi-powiedział cały czas patrząc się na mnie
-No więc?-spytałam poirytowana całą tą sytuacją
Jeśli tutaj mnie przywiózł pod pretekstem ze chce powiedzieć że mnie kocha,to niech sobie to daruje bo to już jest męczące strasznie.Ja wiem ze może jestem źle nastawiona do niego i że to nie jego wina że się zakochał w nieodpowiedniej dziewczynie  ale po prostu powinien zrozumieć że ja go nie pokocham,że może być dla mnie tylko przyjacielem.Jest bardzo przystojny ale ja po prostu nie wyobrażam sobie w chwili obecnej i przez następne miesiące mieć chłopaka.
-Chciałem ci powiedzieć że w klinice obok tego szpitala jest rehabilitant który mógłby ci pomóc,stanęłabyś na nogi-powiedział
-Ale ja jestem na wózku i nawet najlepszy rehabilitant mi nie pomoże,a teraz wypuść mnie bo do dzieci mieliśmy iść-powiedziałam czekając aż wyniesie z bagażnika wózek.
Lucas zrezygnowany wyszedł z samochodu,wyciągnął wózek i mnie na nim posadził.Gdy byliśmy już w środku zagadnęła do nas jedna z pań które zajmują się dziećmi chorymi na białaczkę,bo właśnie ten szpital był tylko dla takich dzieci. W środku było bardzo przyjemnie,potulnie,ściany były pomalowane na kolor żółty,miały wzorki,kwiatki,misie namalowane specjalnie by dzieci czuły się jak u siebie w domu.Najbardziej zszokował mnie widok małego dziecka w wieku mniej wiecej 5 lat...byłam przy szybce dość dłuższy czas,szkoda mi było tego maleństwa...
-To jest Kuba,od kąd się urodził w domu był może tylko 4 razy -powiedziała
-Jeju to jest straszne-powiedziałam ze smutkiem
Cały dzień spędziłam w szpitalu ,pomagałam,bawiłam się z dziećmi.Mimo swojej choroby były bardzo szczęśliwe i pytały się dlaczego jestem na wózku.
***
Dwa tygodnie później zgodziłam się na rehabilitacje pod warunkiem że nie będzie mnie męczył jeśli uznam że to nic nie da. 
Gdy miałam zamykać dom,bo byłam umówiona na pierwszą rehabilitację ujrzałam Ewę która była bez Fabiana,widziałam że była smutna.
-Co się stało że tak szybko wróciłaś?-spytałam
-Fabian mnie zostawił dla jakiejś Hiszpanki...pracował u niej...więc się wkurzyłam,zabrałam swoje rzeczy,złapałam pierwszy lot jaki był i oto jestem-powiedziała
-Moja kochana-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę
-A ty gdzieś sie wybierasz?-spytała
-Lucas mnie męczył z rehabilitacją wiec się zgodziłam i własnie się wybieram-powiedziałam
-No i dobrze zrobił że Cię namówił,a teraz już Cię nie zatrzymuje -powiedziała i weszła do domu a ja jechałam w stronę przystanku.Lucas nie mógł mnie podwieźć ,ponieważ był w pracy od rana,Ojciec pilnie go potrzebował.Czułam że jego Ojciec nie lubi mnie,że brzydzi się mną bo jestem na wózku.
Jak zwykle jechanie środkami publicznej komunikacji było dla mnie wielkim utrudnieniem,miałam w głębi nadzieję,malutką ale jednak miałam ze jednak te rehabilitacje coś pomogą.Gdy wysiadałam,a przynajmniej próbowałam wysiąść jakiś pijany facet popchnął mnie i razem z wózkiem wylądowałam na ziemi.Kierowca nawet nic mu nie powiedział,nawet nie wstał żeby mi pomóc tylko po prostu sobie odjechał tłumacząc że się spieszy. Byłam wściekła że tak potraktował osobę niepełnosprawną,jak jakiegoś śmiecia bezużytecznego dla społeczeństwa.
-Pomóc ci?-usłyszałam delikatny męski głos
-Tak,dziękuję-powiedziałam i chłopak o niebiesko-szarych oczach i brązowych włosach pomógł mi usiąść na wózku
-Wybacz,nie przedstawiłem się jestem Richie Payne i właśnie się spieszę do pracy do kliniki,jestem rehabilitantem-powiedział i uścisnął moją dłoń
-Nicola Parker,studentka,a ja właśnie na rehabilitację -powiedziałam i się uśmiechnęłam
-O a to niespodzianka -powiedział i dalszą drogę do kliniki rozmawialiśmy o wielu rzeczach,niby go nie znałam a rozmawiało się z nim jak bym go znała co najmniej dwa lata i wiedziała o nim nawet te nieprzyzwoite rzeczy.Cały czas się śmiał,przy nim już nie wspominałam przykrego zdarzenia z przed przystanku.Mniej przyjemna rzecz czekała mnie w pokoju gdzie odbywały się rehabilitacje,w pomieszczeniu można było ujrzeć różnego rodzaju urządzenia do ćwiczeń nóg,rąk i wiele wiele innych. Kiedy się tak przyglądałam tym urządzeniom przyszedł Richie przebrany w strój odpowiedni do pracy czyli dresowe spodnie i koszulka bez rękawów odkrywająca jego mięśnie.Przeniósł mnie na materac by najpierw zrobić łatwe ćwiczenia na rozciągniecie i uginanie nóg. Po 15 minutach gdy nie udawało mi się nawet zgiąć nogi,a nawet samej podnieść powiedziałam:
-To nie ma sensu,to się nie uda-powiedziałam i próbowałam kolejny raz wstać o własnych siłach
-To dopiero 15 minut,nie poddawaj się,zobaczysz jeszcze będziesz mi dziękować bo zaczniesz chodzić-powiedział i sie uśmiechnął
-No dobra...-powiedziałam zrezygnowana i już bez entuzjazmu wróciłam do dalszych ćwiczeń z Richie'm 
Podczas ćwiczeń musiałam mieć kilka przerw ponieważ nie mogłam bez przerwy ćwiczyć bo bym się wykończyła.Po godzinie ćwiczeń z pomocą Richie'go już powoli zaczynałam podnosić nogi,to nie jest wielki wyczyn ale Richie powiedział że jest dumny ze mnie.
-To jak widzimy się jutro?-spytał pomagając mi usiąść na wózku,drugi raz dzisiaj
Chwilę się zastanawiałam,ale w końcu powiedziałam:
-No dobrze...może kiedyś mi się uda stanąc o własnych nogach-powiedziałam
-Nie prędzej niż za pół roku będziesz widzieć pierwsze postępy,no chyba że nie będziesz się starała to dłużej to zajmie-powiedział
-To i tak długo-powiedziałam
-Będzie dobrze-powiedział i mnie odprowadził do wyjścia
Kiedy się odwracałam widziałam że mi macha zza okna ,więc i ja  mu odmachałam. Mimo nieprzyjemnego zdarzenia,były plusy tego wszystkiego.Czekałam na Lucasa,ale się nie zjawił więc musiałam zadzwonić po Kristen by po mnie przyjechała
-Pewnie musiał w pracy dłużej zostać- broniła Lucasa 
-On zawsze musi zostać w pracy wtedy kiedy potrzebuje jego pomocy-powiedziałam i w milczeniu jechałyśmy przez dalszą drogę do domu.
Jak dojechałyśmy do domu ja szybko z pomocą Ewy umyłam się ,byłam zmęczona.Ewa opowiadała mi w międzyczasie co zwiedziła przez te dni co była w Hiszpanii i mówiła że tęskni za Fabianem. Nie dziwiłam się jej bo myślała że on będzie dobrym chłopakiem,mówił że też ją kocha i zrobi dla niej wszystko.Najwyraźniej nie ma szczęścia do mężczyzn.Mam nadzieje że zapomni o tym dupku i zrobi wszystko by sobie znaleźć lepszego.
-Poznałam juz chłopaka-powiedziała 
-Ooo szybka jesteś-powiedziałam śmiejąc się z jej miny 
-Szedł do domu Lucasa,nazywa się Nathan i podobno razem na studiach jesteście-powiedziała
-O nie,ten dupek-powiedziałam ze złością
-Oszukał mnie,powiedział ze spaliśmy ze sobą,nawet mu uwierzyłam po kondonie...ale okazało się że jaja sobie ze mnie robił-powiedziałam oburzona
-O to widze zabawny chłopak,muszę go lepiej poznac -powiedziała
-Obyś i na nim się nie przejechała-powiedziałam i Ewa pomogła mi połozyc się na łóżku
Mimo wczesnej godziny bo była 19 to byłam strasznie zmęczona,to pewnie przez te ćwiczenia.Chciałabym chodzić i nie mieć problemu z wsiadaniem do autobusu,myciem się...bardzo szybko zasnęłam,sen szybko przyszedł.
__________________________________________
Dawno tutaj pisałam,jakoś lepiej mi wątki idą w moim drugim blogu http://kill-our-love.blogspot.com/
Mam nadzieję że wena mi powróci i będę tez i tutaj często pisać :) Aga mnie błagała bym cos napisała więc napisałam :) Ona mnie najbardziej tutaj motywuje :)  Richie -nowy bohater, tak jak i on to też i inni bohaterowie są pozmieniani,możecie zobaczyć:) Na drugim blogu też tak to wygląda :) 
Mam nadzieje że nie zanudziłam was:) 
Buziaczki :*

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 4 i Liebster Award

 Byłam zła sama na siebie za to co zrobiłam Lucasowi...nie wiem dlaczego tak zrobiłam,wiedziałam przecież że on jest inny niż ci wszyscy faceci a jednak nie mogłam zrozumieć że on może mnie kochać.
Postanowiłam że pojadę do jakiegoś klubu by się rozerwać,napić.Wyciągnęłam niebieską sukienkę <klik> i buty<klik> mimo że jestem na wózku to lubiłam zakładać szpilki,wtedy czułam się seksownie.Założyłam na siebie jeszcze czarny płaszczyk bo było już chłodno,wsadziłam klucze,portfel i telefon do torebki i wyjechałam z domu.Kristen nic nie mówiła bo chyba zasnęła przed telewizorem a nie chciałam jej budzić,zostawiłam jej tylko wiadomość "Poszłam do klubu,nie martw się:* Nicola".
Złapałam taksówkę i kazałam się zawieść do jakiegoś dobrego klubu,nie pytał o nic tylko pomógł mi i wsiąść i wysiąść.Wiedziałam że się na mnie patrzy,że się mu podobam,ale nie jestem zainteresowana takim facetem po 30. Byłam już pod klubem o nazwie "Mixer",była kolejka więc się ustawiłam na końcu jej.nie wpychałam się bo to nie jest ładne zachowanie,ktoś mnie przepuścił widząc że jestem na wózku.
-Nie,traktujcie mnie normalnie a nie jak kalekę-powiedziałam nie wyprzedzając owego mężczyzny
Po jakichś 40 min kolejka się zmniejszyła i mogłam swobodnie wjechać do środka,za sobą słyszałam gwizdnięcie ochroniarzy,pokazałam im środkowy palec i skierowałam się w stronę baru. Moim oczom ukazał się Nathan za barem...Nie byłam zadowolona z tego tytułu,nie miałam szczęścia do osób których bym nie chciała w danej chwili zobaczyć
-Cholera-zaklęłam pod nosem gdy go zobaczyłam
-O jaka miła niespodzianka-powiedział ze sztucznym usmiechem
-Daruj sobie-powiedziałam odwracając się tyłem do niego
Nie miałam zamiaru z nim gadać,chciałam się upić i zabawić,nic więcej...
Odwróciłam się do baru i powiedziałam do Nathan:
-Podaj wódkę -powiedziałam
-O widzę że ostro dzisiaj-powiedział szczerząc te swoje białe zęby
-Nie gadaj tylko polej-powiedziałam a on posłusznie mi polał
Wypiłam trzy kieliszki i postanowiłam że potańczę,może mi się uda potańczyć na wózku,w sumie jeździć umiem to i taniec da się jakoś pogodzić z tym.
-Idę potańczyć-powiedziałam i zostawiłam pół kieliszka przezroczystej cieczy na barze
-Ty?Przecież jesteś na wózku-zaśmiał się Nathan
-Jak w kosza grają niepełnosprawni  to ja mogę tańczyć-powiedziałam i odjechałam na parkiet.
Ludzie odsunęli się trochę by zrobić mi miejsce,niektórzy nie wierzyli ze na wózku można tak dobrze tańczyć,niektóre osoby biły mi brawo,a napaleńcy próbowali mi włożyć ręce pod sukienkę lecz ja zabierałam te ręce i odjeżdżałam jak najdalej ich.Gdy się zmęczyłam podjechałam do baru by wypić znów kilka kieliszków i tym razem poszłam na karaoke,chciałam zobaczyć czy dam radę zaśpiewać.
-Macie coś po polsku?-spytałam chłopaków przy sprzęcie
-Nie,raczej nie-powiedział jeden
-No to może  Nickelback - Far Away -powiedziałam
-Ok,to idź do Johna to ci pomoże wejść na scenę-powiedział jeden
Tak jak mówili John mi pomógł wejść na scenę ,zniżył mikrofon tak bym mogła dostawać ,lecz ja wzięłam mikrofon do ręki. Usłyszałam już pierwsze rytmy muzyki i zaczęłam śpiewać,nawet nie patrzyłam się na lecące słowa na przeciwko mnie.

This time, This place
Misused, Mistakes
Too long, Too late
Who was I to make you wait
Just one chance
Just one breath
Just in case there’s just one left
‘Cause you know,
you know, you know

I love you
I have loved you all along
And I miss you
Been far away for far too long
I keep dreaming you’ll be with me
and you’ll never go
Stop breathing if
I don’t see you anymore

Byłam pochłonięta śpiewaniem,lubiłam śpiewać,nigdy nie śpiewałam dla tylu osób,dziwiłam sie że nikt się nie roześmiał,nie buczał a wręcz przeciwnie.Gdy skończyłam śpiewać i John mnie zniósł usłyszałam bardzo miłe słowa od nieznanych mi ludzi
-Pięknie śpiewasz,powinnaś robić karierę w tym kierunku
-Nie,to nie dla mnie-powiedziałam uśmiechając się
-Nagraliśmy Cię,jeśli nie masz nic przeciwko wrzucimy to na Youtube-powiedział chłopak
-No dobrze-powiedziałam
-Jeśli Cie polubią zgłosimy się do Ciebie i pomożemy-powiedziała blondynka
-Nie trzeba...
-Trzeba trzeba,nie można marnować takiego talentu-powiedział chłopak
Byłam zdziwiona że tak bardzo się to podobało,dobrze że chociaż trochę się rozerwałam,podjechałam znów do baru bo mimo ze czułam już że sie podpiłam to jeszcze chciałam.Chciałam zapomnieć o tym wszystkim,najlepszy na zapomnienie jest alkohol.
Wypiłam swojego drinka,wcześniej zamówionego który stał już dłuższy czas i nagle źle się poczułam.Zaczęło mi się wszystko rozmazywać,widziałam ludzi którzy do mnie coś mówili ale nie rozumiałam ich słów...
***
Strasznie mnie bolała głowa,czułam ten ból przeszywający moja czaszkę,nie otwierałam jeszcze oczu bo chciałam jeszcze poleżeć,jednak miałam wrażenie że coś jest nie tak i otworzyłam oczy.Moim oczom ukazał się niebiesko-biały pokój,gdy próbowałam się odkryć zauważyłam ze jestem całkiem naga.Byłam przestraszona...nie pamiętam nic z wczorajszego wieczoru po moim występie...
Zaczęłam gorączkowo rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu moich ubrań i dostania się do niech jak najszybciej.
-tego szukasz?-usłyszałam głos Nathana który trzymał moją bieliznę i sukienkę
-Czy my wczoraj...
-Tak uprawialiśmy dziki seks,taka byłaś napalona że nie mogłem się tobie oprzeć-powiedział i szeroko się uśmiechnął
-Boże...-powiedziałam i schowałam twarz w dłonie
Zaczęłam płakać,nie wiedziałam że jestem zdolna do czegoś takiego.Chciałam zrobić to z osoba która kocham a nie z facetem którego praktycznie nie znam i na dodatek go nie lubię
-A oto dowód-powiedział trzymając kondona w którym była sperma
-Weź to...fuj-powiedziałam odwracając głowę
Gdy na to patrzyłam,mimo że przez chwilę miałam odruchy wymiotne,robiło mi się niedobrze na sama myśl że zrobiłam to z nim! Chciałam żeby to był tylko sen,mimo że się kilka razy szczypałam to cały czas tkwiłam w tym miejscu...
-Wczoraj byłas bardziej chętna-powiedział podchodząc bliżej
-Bo byłam pijana! Dlaczego zrobiłeś to z dziewczyną która była pijana?!-krzyknęłam a głos mi się łamał
-Bo lubię taki spontaniczny seks-powiedział
Wzięłam od niego moja bieliznę i założyłam ją chowając się pod kołdrą,pomógł mi zapiać sukienkę i usiąść na wózku
-Nienawidzę Cię!-krzyknęłam
-Jak na dziewicę byłaś zajebista-powiedział a mówiąc to masował moje udo
-Zabieraj tą rękę!-krzyknęłam i szybko wycofałam się do tyłu,lecz stuknęłam w szafkę
-och nie bądź taka,skarbie.Kiedyś mi podziękujesz-powiedział
-Chyba sobie żartujesz!-krzyknęłam i szybko wyjechałam z jego mieszkania
Nawet nie wiedziałam gdzie jestem,chciałam jak najszybciej dostać się do domu.
-Nie zostaniesz na śniadanku?-spytał
Nie!Chce się dostać jak najszybciej do domu-powiedziałam
-Odwiozę Cię-powiedział dotykając mojej dłoni
-Nie dotykaj mnie-powiedziałam a on poszedł do mieszkania po klucze od samochodu
Z torebki wyciągnęłam telefon,miałam 20 nieodebranych połączeń od Krosten i 11 od Lucasa.Jak zwykle musiała powiedzieć to jemu...nie jest moim bratem więc po co mu to potrzebne...Byłam zła jednocześnie na Krosten jak i na siebie że wypiłam zbyt dużo...
Gdy dotarliśmy pod dom,Nathan powiedział:
-Tylko nie myśl że cośmiędzy nami będzie,to był tylko seks 
-No i dobrze,nie mam zamiaru więcej Cię widywać-powiedziałam i z jego pomocą wysiadłam z samochodu
Ruszyłam w stronę domu,gdy Krosten mnie zobaczyła od razu do mnie podleciała jak oparzona
-Gdzieś ty była?!
-Spytaj jego...to jego wina-powiedziałam
-Co się stało?Okropnie wyglądasz-powiedziała patrząc na mnie
-Nie pytaj...wszyscy faceci to świnie.Bez wyjątku!-krzyknęłam i ruszyłam do domu a potem do swojego pokoju.Zamknęłam się od środka i nie chciałam z nikim rozmawiać.
Przez cały tydzień nie wychodziłam z pokoju,no tylko by się umyć i do toalety a tak siedziałam zamknięta w pokoju.Nikogo nie chciałam widzieć,nawet Kristen...
Pewnego dnia Kristen nakryła mnie w łazience gdy cięłam sobie rękę,zapomniałam zamknąć się od środka w łazience.Cięłam się i płakałam jednocześnie.
-Nicola oszalałaś?!-krzyknęła Krosten i wyrwała mi zakrwawioną żyletkę z ręki
Nie protestowałam bo nie miałam siły,było mi strasznie słabo,Kristen już dzwoniła po karetkę,która po 10 min już była i zabrali mnie do szpitala.Kristen cały czas była przy mnie,wiedziałam że tylko przysporzyłam jej kłopotu...
-Masz gościa-powiedziała Krosten do której wcale się nie odzywałam
-Nie chce nikogo widzieć-powiedziałam
-Nawet mnie?-usłyszałam głos Lucasa
-Tak-powiedziałam odwracając głowę do ściany
-Nicola spójrz na mnie-powiedział siadając na łózku
Niechętnie ale odwróciłam się do niego,muszę go przeprosić za to co zrobiłam,ale to wszystko jest takie trudne...
-Jestem okropna,dziwie się w ogóle że chcesz mnie widzieć po tym co ci zrobiłam-powiedziałam
-Za szybko to sie potoczyło,powinienem sie domyślić że nie będziesz chciała,ale to było silniejsze ode mnie-powiedział
-Rozumiem,chciałam Cię przeprosić za to że Cię uderzyłam w twarz-powiedziałam i dotknęłam jego policzka,nie było już śladu po tym co zrobiłam
-Dlaczego się ciełaś?-spytał
-Nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam i spuściłam głowę w dół i pociekły mi łzy
-No dobrze,gdy będziesz chciała to mi powiesz,tylko proszę już więcej się nie tnij-powiedział dotykając mojej zabandażowanej ręki
Ja nagle podniosłam się i go po prostu przytuliłam.
-Dziękuję-powiedziałam
-Za co?
-Za to że jesteś przy mnie zawsze,zgoda?-powiedziałam
-Jasne-powiedział i tkwiliśmy przez moment wtuleni 
Lucas musiał już isc bo Ojciec go wzywał do roboty,był na każde zawołanie swojego ojca...

___________________________________________________
Nowy rozdział:) Nie jest tam jakiś super ale jest:) Teraz nie bardzo mam czas na pisanie dlatego pojawiają się tylko co weekend jeśli mam czas na to.Jak już będę miała więcej czasu to obiecuje wszystko nadrobić :) Staram się oczywiście czytać wasze blogi w weekend.
Dziękuję za nominację do Liebster Ann Horan z bloga http://onedicectionforever.blogspot.com
Pytania i moje odpowiedzi :
1. Jaka była najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś?
Hmm...chyba wlanie mleka do czajnika elektrycznego gdy byłam mała xD
2.Jak nazwiesz swoje dzieci?
Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym....ale podoba mi się imię Igor i Agnieszka :)
3.Co byś zrobiła, gdybyś wygrała w totka? 
Trzymałabym te pieniądze na specjalną okazję :)
4.Co jest ważniejsze, uroda czy intelekt?
Intelekt,ponieważ uroda kiedyś zniknie :)
5. Lubisz wyróżniać się z tłumu?
Nie
6.Ulubiony zapach?
Chanel No 5
7.Co było ostatnią kupioną przez Ciebie rzeczą?
Bratki ;p
8.Płakałaś kiedyś przez faceta?
Niestety tak :(
9.Masz jakąś fobię?
Raczej nie :P
10.Jaki jest Twój najlepszy sposób na nudę?
Słuchanie muzyki,wyjście na spacer lub na rower :)
11.Ulubiona bajka z dzieciństwa?
Nie miałam jednej więc podam trzy : smerfy,tabaluga,reksio i jeszcze kilka by się znalazło;p
Nominuję:
Pytania:
1.Ulubiony serial
2.Ulubiony kolor
3.Jaki masz kolor oczu?
4.Dlaczego zaczęłaś pisać?
5.Ulubiony aktor/aktorka
6.Twoje motto życiowe
7.Ile masz lat?
8.Jesteś zwariowana czy spokojna?
9.Ulubiony film
10.Ulubiony zespół 

czwartek, 27 marca 2014

Rozdział 3

muzyka
*Tydzień później*

Już się zadomowiłam w Londynie,zapisałam się na studia...chce zająć się na razie nauką a nie latać za chłopcami jak Ewa.
Od przyjazdu do Londynu Ewa zrobiła się jakaś dziwna...nie przebywa już ze mną tyle co zawsze,nie chodzi mi o to by się mną opiekowała ale o to że jestem jej przyjaciółką.
Pewnego dnia oznajmiła mi że wyjeżdża do Hiszpanii razem z jej chłopakiem Fabianem,który tam dostał nową pracę i rzucił studia.
-Przecież tak bardzo chciałaś na pedagogikę iść-powiedziałam smutno
-No wybacz...kocham go i chce tam razem z nim jechać-powiedziała przytulając się do mnie
-Ale miałyśmy tyle planów...
-Nie martw się wrócę i jeszcze nie raz będziemy miały wspaniałe plany-powiedziała i ruszyła na górę pakować swoje rzeczy. Nie wzięła wszystkiego bo jak powiedziała wróci do mnie.
Było mi bardzo smutno z tego powodu że zostanę sama z Kristen w domu...no ale jakoś to przezyję.
-Nicola nie płacz,ja nie jadę tam na wakacje tylko do pracy,wróce niebawem-powiedziała i uściskała mnie najmocniej jak potrafiła
-Trzymaj się i uważaj na siebie-powiedziałam i ostatni raz ją widziałam...
Była godzina 12,wykład miałam o 13.30 a żeby tam dojechać potrzebowałam transportu bo uczelnia jest dosyć daleko od domu.Właśnie zamykałam drzwi na klucz gdy pojawił się Lucas
-Myślałem że pojechałaś razem z Fabianem i Ewa
-Za dużo myślisz-powiedziałam i posłałam mu uśmiech a ten odwzajemnił
-Podwieźć Cię? Bo ja przyjechałem tylko po papiery dla Ojca i wracam do firmy-powiedział stojąc przy sportowym samochodzie. Nie powiem,było co podziwiać...każdy pewnie mu zazdrościł czarnego Lamborghini<klik>
-Wow...e nie,dzięki ale raczej do tego autka mój wózek się nie zmieści-powiedziałam cały czas patrząc na samochód,nie mogłam oderwać od niego wzroku.Pewnie kosztował niezłą sumkę,chociaż jego stać...
-Zmieści się,o to się nie martw-powiedział i pomógł mi usiąść na miejsce pasażera a wózek złozył i schował na tylnie siedzenie.
Jechaliśmy bardzo szybko,dziwie się że nie było żadnej policji i nie złapała go.
-Jeździsz strasznie szybko...-powiedziałam mocno się trzymając swojego siedzenia,wbita w fotel
-Wybacz...-powiedział i zwolnił do prędkości jaka panowała zazwyczaj na drodze
Gdy tylko dojechaliśmy pod uczelnię posadził mnie na wózku a gdy mu podziękowałam odjechał.Każdy się na mnie dziwnie patrzył,nie dość że kaleka to się wozi takim autkiem...pewnie tak sobie mogli pomyśleć. Szybko skierowałam się na mój pierwszy wykład ,było trudno się z poruszaniem,ale dałam radę.Na sali nie było przejścia dla inwalidów więc musiałam stanąć gdzieś z boku by wykładowca nie miał mi za złe że mu przeszkadzam w poruszaniu się po swojej części.
-Witam wszystkich nazywam się profesor Jivan Nikolerberg i będę od dzisiaj wykładał -powiedział i rozejrzał się by zobaczyć ile jest osób,a było dość sporo
Był w podeszłym wieku,miał juz dosc sporo siwych włosów,miał około 175 cm wzrostu i był bardzo gruby,dziwiłam się że mieści się w drzwiach.Jego jedna ręka to jak moje dwie...Nosił okulary na nosie i patrzył się swoim pioronującym wzrokiem.
-Czy mógłby ktoś jej pomóc ?Wiem że nie mamy dla wózków żadnego przejścia ,ale postaram się by to się zmieniło-powiedział
-Nie udawaj tylko wstawaj-powiedział jakiś chłopak a wszyscy tylko na niego spojrzeli
-Nie udaje...nie mogłabym-powiedziałam smutno
 Jakiś brunet zszedł i pomógł mi usiąść na pierwsze lepsze miejsce
-Dzięki-powiedziałam speszona zaistniałą sytuacją
-Kaleka i pedagogika-powiedział jakis chłopak i się zaśmiał
-Wiem na pewno więcej od Ciebie na ten temat,sama jestem osoba niepełnosprawna i dlatego wybrałam pedagogike specjalną-odpowiedziałam krzyżując ręce na piersi.
-I że mi przyszło byc w grupie z tobą...-powiedział przewracając oczami
-Panie Lutz prosze o opuszczenie wykładu,chyba że pan zmieni swoje nastawienie do koleżanki-powiedział profesor patrząc się na chłopaka z pod okularów.
-Dobra juz dobra...-powiedział i siedział cicho do końca wykładu
***
Dochodziła godzina 20,a dopiero skończyły się zajęcia,na szczęście były przerwy.NIby pierwszy dzień a wymęczyli nas jak by to była połowa semestru.
-Hej zaczekaj!-usłyszałam za sobą męski głos
-Co znowu?-spytałam ze złością bo zobaczyłam tego samego chłopaka co mówił że udaje
-Chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie -powiedział
-I niby mam uwierzyć w twoją niby przemianę? Ha ha-ironizowałam
-Może Cię podwieźć?-spytał zmieniając temat
-Nie dzięki nie chce twojej litości,poradzę sobie-powiedziałam kierując się w stronę przystanku
-No nie daj się prosić-powiedział idąc za mną
-No daj mi spokój! Odwal się ode mnie!-krzyczałam
-Boże dziewczyno...nie to nie.Jeszcze będziesz błagac o pomoc.Ja nie wiem co ten mój brat w tobie widzi-powiedział i już odchodził gdy go zatrzymałam
-Czekaj...jaki brat?-spytałam
-Lucas  to mój brat przyrodni,ja jestem Nathan-powiedział poprawiając swoją oklapłą grzywkę
-Nicola-powiedziałam witając się
Mimo że był bratem Lucasa to i tak postanowiłam że pojadę autobusem do domu.Trochę było ciężko,nie kazdy chciał mi pomóc ale dałam radę,w końcu muszę się usamodzielnić i nie prosić każdego o pomoc.
Lucas nic nie wspominał o swoim bracie,w sumie ja tez niewiele mu powiedziałam o sobie.Byłam dośc skrytą dziewczyną od pamietnego wypadku...
Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samot­ności bywa czasem jedyną formą protestu na jaką nas stać, gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku
Podczas powrotu do domu przypomniała mi się ta piosenka która odzwierciedla moje dotychczasowe uczucia.Chyba nie istnieje żadne pocieszenie po tragedii jaka mnie spotkała,czyli utrata ukochanej osoby...Cały czas myslałam o tym i nie mogłam zapomnieć mimo że próbowałam,nadal gdy o nim pomysle lub wypowie ktoś jego imię to dreszcze przechodzą prze moje całe ciało Nie umiem zawrzeć znajomości z jakimkolwiek chłopakiem,zaraz mi się przypomina że brak mi bliskości Sebastiana...
Gdy byłam blisko domu zauwazyłam Lucasa który uśmiechnął się do mniea ja tylko lekko odwzajemniłam uśmiech i skierowałam się do domu.
-Jestem już!-krzyknęłam ale odpowiedziała mi cisza
Byłam zdziwiona że nie ma Kristen,zawsze o tej porze już była,ale za chwile usłyszłam telefon który był w mojej torebce więc do niego sięgnęłam.
-Tak?-spytałam
-Bede dzisiaj późno więc nie martw się,jak coś to Lucas jest obok w domu-powiedziała
-Nie,dzięki poradzę sobie-skłamałam i się rozłączyłam
Pojechałam do salonu i właczyłam sobie jakiś film,który własnie leciał w telewizji.Nie był nudny ale byłam zmęczona więc po pewnym czasie zasnęłam w niewygodnym wózku.
             ***
Obudziłam się o dziwo w...łóżku! Nie miałam pojęcia jak to się stało,do momentu aż nie zobaczyłam śpiacego na fotelu w moim pokoju Lucasa.Przestraszyłam się że teraz jestem cała rozmazana,rozczochrana i że się mnie teraz przestraszy.
-O obudziłas się już-powiedział Lucas przeciągając się na fotelu
-Ty mnie przeniosłes na łóżko?-spytałam
-Owszem.I zasnąłem tutaj,mam nadzieje że nie masz nic przeciwko-powiedział podchodząc do mojego łózka
Jego roztrzepana fryzura dodawała mu uroku,a zaspane oczy wyglądały jeszcze bardziej pociągajaco niż gdy zobaczyłam je pierwszy raz. Nie wiedziałam co się z emną dzieje....raz czuje się zażenowana że podoba mi się facet a zaraz nie moge tego dopuścic bo Sebastaian umarł...jestem dziwna
-Przepraszam za Nathana-powiedział patrząc się na mnie
-Nic nie szkodzi,przyzwyczaiłam się ze ludzie uważają mnie za nic nie znacząca kalekę-powiedziałam
Przez chwilę zapadła cisza i żadne z nas się nie odezwało przez prawie 30 minut.Lucas zamrugał oczami i otworzył usta by cos powiedziec,ale zaraz je zamknął i ponownie otworzył i tym razem zaczał mówić:
-Ja tak nie uważam...-powiedział przybliżając się do mnie
-Nathan zasugerował że podobam ci się-powiedziałam
-Bo to prawda-powiedział przybliżając się do mnie a centymetry które nas dzieliły zamieniły się w niebezpieczne milimetry.Nie wiedziałam co mam robić,zwłaszcza że nie mogę się nigdzie ruszyć.
-Ale ja niedawno straciłam chłopaka...nie chce jak narazie miec chłopaka...mam studia-powiedziałam a Lucas nagle pochylił się nade mna i mnie zaczął całowac.
Najpierw odwzajemniłam ten pocałunek ale nagle moja świadomośc zaczeła działać i go odepchnęłam
-Więcej tego nie rób!-krzyknełam i przyłozyłam mu z liścia w policzek tak mocno ze az zabolała mnie ręka
Lucas wstał i gdy był już przy drzwiach powiedział:
-Myslałem że jesteś inna,ale rozumiem...-powiedział i z trzaskiem wyszedł z domu.
Żałowałam że tak go potraktowałam zwłaszcza ze był dla mnie miły od kąd przyjechałam do Londynu...ale tak to jest jak się najpierw robi a potem mysli.

______________
Rozdział pisany na szybko :P
Pojawił się nowy bohater:Nathan,jest również w zakładce "Postacie"
Miałam rozegrac to trochę inaczej...ale po prostu nie miałam pomysłu na rozdział,obiecuję że nasteony będzie lepszy :)


czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 2


Na następny dzień zaplanowałam sobie układanie ubrań w szafie.Niby przyleciałyśmy do Londynu dopiero wczoraj ale ja chciałam już mieć wszystko poukładane,ponieważ lubiłam mieć porządek wokół siebie,dlatego wstałam dosyć wcześnie bo o godzinie 8 a u mnie to rzadkość.Jestem bardziej typem osoby która lubi leniuchować i spać długo.
Gdy tylko otworzyłam oczy promienie wiosennego słońca powoli zaczęły się wdzierać do mojego pokoju.Powoli podnosiłam się do pozycji siedzącej by móc wstać z łóżka i przenieść się na wózek,wiedziałam że nie będzie to łatwe zadanie ale miałam nadzieje że chociaż trochę mi się to uda.
Rozkryłam kołdrę i przesunęłam się bliżej krawędzi łóżka,wyciągnęłam rękę by przysunąć bliżej wózek a stał dość blisko to mogłam to zrobić.Następnie uniosłam rękoma jedną nogę,później drugą by usiąść na krawędzi łóżka.Byłam zadowolona że dałam radę to zrobić,nie było łatwo.Przyszła kolej na najcięższą rzecz w moim wykonaniu,a mianowicie: usiąść na wózku. Już prawie dosięgałam tyłkiem do wózka ale...nagle gwałtownie się odsunął i upadłam na podłogę z wielkim hukiem.
-Cholera!-zaklęłam
Bolał mnie trochę tyłek po upadku ale nie tak jak myśl że nie potrafię sobie dać rady z przejściem na wózek z łóżka...nienawidziłam tej myśli ze przez całe życie będzie musiał mi ktoś pomagać i że sama nigdy nie dam rady wstać normalnie i pojechać do łazienki by się umyć i ubrać.Wkurzona przeczołgałam się do walizek by znaleźć czysta bieliznę i ubranie,gdy już to zrobiłam powiesiłam to na wózku i popchnęłam mój "pojazd"do łazienki a sama z wielkim trudem po 20 minutach dotarłam do niej.Łazienka znajdowała się na przeciwko mojego pokoju,drzwi od pokoju były uchylone więc mogłam "spokojnie wyjść" z pokoju.Z drzwiami od łazienki trochę się trudziłam ale w końcu jakoś otworzyłam,przeczołgałam się do środka i skierowałam się w stronę wanny.Odkręciłam kurek i po 10 minutach napełniła się wanna wodą z płynem do kąpieli który wlałam do wanny. Nie wiem jakim cudem ale udało mi się wejść do wanny ,z wielkim wysiłkiem w moim ciele i rękach ale udało mi się. Po umyciu się tak samo z wielkim trudem wydostałam się z wanny,wytarłam się dokładnie miękkim niebieskim ręcznikiem,posmarowałam się balsamem i zakładałam ubranie.Na dzisiaj wybrałam sukienkę<klik> więc nie miałam problemu z założeniem dolnej części ubrania.
-Co ty tutaj robisz?Ubrana?-spytała zdziwiona Ewa moją obecnością w łazience
-Było trudno,ale dałam radę-powiedziałam uśmiechając się do przyjaciółki
-Ale widzę że na wózek jeszcze nie dajesz rady wejść-powiedziała i pomogła mi posadzić swój tyłek na wózku.
-Co zamierzasz dzisiaj robić?-spytała Ewa rozczesując swoje włosy
-Miałam zamiar pookładać ubrania do szafy jak na razie -powiedziałam malując oczy eyelinerem.
-I dlatego się malujesz?-spytała Ewa śmiejąc się ze mnie że nawet w domu nie mogę być bez makijażu
Zostawiłam ją sama w łazience i pojechałam już na wózku do swojego pokoju by pookładać rzeczy.
Układanie zajęło mi ok 2 godzin,przyznam dużo rzeczy miałam. Po układaniu rzeczy wyciągnęłam swojego laptopa i go włączyłam.
-Nicola ?-spytała Ewa wchodząc do mojego pokoju
-Tak?-spytałam odwracając się od laptopa by spojrzeć na Ewę
-Poszłabyś ze mną pozwiedzać Londyn?
-Może później,teraz chce pogadać na Skypie z rodzicami-powiedziałam 
-A,no ok to pójdę sama-powiedziała Ewa a ja czułam w jej głosie zawiedzenie,ale musiałam porozmawiać z rodzicami i powiedzieć że u nas wszystko jest w porządku.
Ewa wyszła a ja zadzwoniłam do mamy i zaczęłyśmy rozmawiać przez Skypa.Tato też się czasami odzywał ale rzadziej niż mama,dowiedziałam się że sprzedali dom w Świdniku gdzie mieszkaliśmy tyle lat,narazie mieszkają w małym mieszkanku w Krakowie.
-A nie pomysleliście zeby zamieszkać z Babcia i Dziadkiem ?-spytałam
Pamiętam ze rzadko tam bywaliśmy bo tato się pokłócił z dziadkiem o to że dziadek jest uparty jak osioł i nie chce sprzedać ziemi.
-Wiesz że dziadek jest uparty-powiedział tato
-Ale Karol,Nicola ma rację -powiedziała mama zwracając się do taty
-Ja go pierwszy nie przeproszę-powiedział tato i widziałam w kamerce że krzyzuje ręce na piersiach
-Nie bądź tak uparty jak on i podaj pierwszy ręke na zgodę-powiedziałam a mama się usmiechnęła tylko do mnie
-No moze macie rację ale nie wiem czy by zechciał mieszkac ze mną pod jednym dachem-owiedział tato
-Jesteś jego synem,zresztą lżej by nam było i im tez-powiedziała mama
Po kilku minutach zgodził się i mają za tydzień jechać do nich,kazałam pozdrowić dziadków.
-Dobra ja spadam,jadę zwiedzać Londyn-powiedziałam i pożegnałam się z rodzicami.
Nie wiedziałam że tak długo zajęła mi rozmowa z rodzicami bo aż 1,5 godziny,ale Ewy jeszcze nie było więc postanowiłam sama zacząć zwiedzać. Postanowiłam zostawić karteczkę Kristen i Ewie w razie gdyby przyszły wcześniej niż ja. Kristen dorobiła nam klucze więc możemy spokojnie wychodzić kiedy chcemy.
"Poszłam(pojechałam) zwiedzać Londyn,jak coś to dzwońcie :)Nicola".

Zamknęłam drzwi na klucz i  włożyłam do torebki gdzie już był portfel i telefon.Zdecydowałam że skieruję się w prawą stronę ,był ładny chodnik więc nie bałam się że mogę się przewrócić,ludzie nie zwracali zbytnio na mnie uwagi bo dla anglików osoba niepełnosprawna nie była jakimś nadzwyczajnym obiektem drwin i kpin ze strony społeczeństwa.
Nagle moim oczom ukazała się niewielka górka prowadząca na dół,przynajmniej na początku wydawała mi się być mała...próbowałam zatrzymać wózek hamulcem który był w jednym kole,ale na nic to się nie zdało więc zrezygnowana jechałam coraz to szybciej i piszczałam bo nie mogłam ani zejść ani zatrzymać pojazdu.Raptownie wyskoczyłam z wózka i poleciałam prosto twarzą na chodnik.Obejrzałam się i zobaczyłam że to przez korzeń wyrastający w chodniku...szczęście z nieszczęściem,gdyby go tam nie było to jechałabym i jechałam a jak wypadłam to moja twarz jest cała potłuczona i leci mi z nos krew.Wytarłam chusteczką nos i próbowałam się podnieść ale niestety nie mogłam,wózek był o wile dalej niż się tego spodziewałam więc leżałam tak na tym chodniku.Nikt nawet nie spytał czy wszystko w porządku tylko każdy się patrzył i odchodził...ech...Właśnie w takich momentach chciałabym umrzeć!
-Nicola?-nagle usłyszałam znajomy męski głos
Nie wiedziałam kto to bo nie miałam siły by się odwracac,byłam taka poobijana że wszystko mnie bolało.Nagle ten ktoś podszedł bliżej bym mogła go zobaczyć...
-Lucas?Co ty tutaj robisz?-spytałam zdziwiona
-O to samo mógłbym ja Ciebie zapytać-powiedział podnosząc mój wózek i przyprowadzając go bliżej
-Chciałam trochę pozwiedzać Londyn,nie wiedziałam że tutaj jest taki stromy zgórek-powiedziałam nadal leżąc na chodniku,ale już za chwilę zostałam podniesiona przez Lucasa.Trzymał mnie na rękach dobre 5 minut.
-Lucas?Możesz mnie już posadzić na wózku,dam sobie radę-powiedziałam a on speszony posadził mnie na wózku i prowadził  z powrotem na górę
-Przepraszam-powiedział
-Nic się nie stało-powiedziałam łapiąc go za rękę,ale dopiero gdy to zrobiłam uświadomiłam sobie co tak naprawdę zrobiłam więc szybko zabrałam rękę.Czułam ze się rumienię...nie wiem czemu ale mimo że znam go od wczoraj strasznie pociągająco na mnie działa.Nicola! Opanuj się! Straciłaś niedawno chłopaka!
Gdy dojechaliśmy pod dom ciotki,pospiesznie chciałam wejść już do domu ,ale Lucas mi na to nie pozwolił zatrzymując mnie tak bym spojrzała na jego twarz. Gdy na niego patrzyłam  w moim brzuchu poczułam przyjemne uczucie,motylki w brzuchu.
-Musze już iść-powiedziałam i spuściłam wzrok a czar prysnął. Nie mogę sobie na to pozwolić..nie chce ZNOWU cierpieć przez chłopaka.
-Chciałabyś może jutro wybrac się ze mną do kina?-spytał a ja nie mogłam uwierzyć własnym uszom co słyszę
-Eee...nie mam czasu na chłopaków,teraz chce się zająć nauką-powiedziałam i pośpiesznie próbowałam otworzyć drzwi ale klucze wypadły mi na ziemię, Lucas nic się więcej nie odezwał tylko podał mi klucze i poszedł do swojego domu.Widziałam tylko jak zerka nerwowo w moją stronę.
Weszłam do domu,była pora obiadowa a nikogo jeszcze nie było więc postanowiłam zajrzeć do lodówki by zobaczyć czy mam jakieś składniki na obiad. W lodówce była sałata lodowa,marchewka,seler,śmietana więc postanowiłam zrobić z tego sałatkę,było jeszcze mięso mielone więc zabrałam się do robienia kotletów.Było nas trzy więc nie robiłam dużej ilości jedzenia ,sałatkę zrobiłam w 10 minut a kotlety razem z usmażeniem zajęły mi trochę więcej czasu.
Zrobione jedzenie postawiłam na stole,talerzy nie wyciagnełam bo były na półce gdzie nie dostawałam.Taki urok kaleki...
Do domu weszły Kristen i Ewa roześmiane
-Ooo coś tu ładnie pachnie-powiedziała Kristen zdejmując buty
-Pewnie ci się bardzo nudziło-powiedziała Ewa pokazując mi język
-Nie nudziło mi się bo byłam w mieście ale że nikogo nie było to postanowiłam obiad zrobić-powiedziałam wskazując na stół
-Jej kochana jesteś-powiedziała Kristen i mnie przytuliła
Ewa  wyciągnęła z szafki talerze i rozstawiła na stole. Gdy wszystkie już byłyśmy przy stole nałożyłyśmy sobie jedzenie i zaczęłyśmy jeść.
-Fabian mnie zaprosił do kina jutro wieczorem-powiedziała podekscytowana Ewa
-I co wybierasz się?-spytałam
-Oczywiście że tak!Może coś zaiskrzy między nami-powiedziała i wylała sok na siebie
Kristen podała jej ścierkę by wytarła ze swoich spodni plamę. Chciałam i ja jej powiedzieć że Lucas mnie zaprosił i odmówiłam ale Ewa chyba już o tym wiedziała bo dziwnie na mnie spojrzała.
-Dlaczego odmówiłas Lucasowi?-spytała Ewa
-Bo jak byś nie wiedziała niedawno straciłam chłopaka!-krzyknełam odjeżdżając od stołu
-Ale...
-Nie mam ochoty o tym rozmawiać-powiedziałam i pojechałam do swojego pokoju
***
Przez cały następny dzień Ewa chciała mnie przeprosić ale ja nie wpuszczałam nikogo do swojego pokoju,nawet Kristen. Siedziałam sama w pokoju i rozmyślałam nad tym wszystkim,nad moim popieprzonym życiem.
Pojechałam szybko do łazienki...nie mogłam pozbyć się tego wewnętrznego bólu pustki...nie mogłam pogodzić się ze śmiercią Sebastiana,że go nigdy nie zobaczę,chciałabym być z nim! Wyciagnęłam żyletke z szafki i spojrzałam na nią
-Od dziś ty jesteś moją przyjaciółką-powiedziałam i podwinęłam rękę.
Jedna łza-,jedno pociagnięcie żyletką w rękę
dwie łzy-dwa pociągnięcia żyletką...
Nie hamowałam się przed zrobieniem czegoś głupiego...nie mogłabym tak skończyc ale po prostu gdy się trochę pociełam ulzyło mi przez kilka minut. Opłukałam rękę,wytarłam ręcznikiem,zaciagnęłam rękaw i znowu pojechałam do pokoju.
W porze obiadowej zostałam zawołana na obiad ale tak samo jak śniadania ,tak i obiadu nie miałam ochoty jeść.
Wieczorem Kristen się do mnie odezwała,ja cały czas wpatrywałam się przez drugie okno gdzie był piękny widok na miasto.
-Nicola masz gościa-powiedziała Kristen
Dzisiaj Kristen nie była w pracy,miała dzień wolny.
-Mówiłam że nie chce nikogo widzieć-powiedziałam patrząc cały czas przez okno,pojedyncze łzy co raz pojawiały się na moich policzkach.
Nagle usłyszałam dźwięk pukania do moich drzwi,szybko wytarłam oczy rękawem mojej ulubionej bluzy <klik>. Ku mojemu zdziwieniu był to Lucas.Myślałam ze po wczorajszym nie będzie chciał ze mną rozmawiać ,jednak się pomyliłam co do niego.
-Hej Nicola...chciałem Cię przeprosić-powiedział i usiadł na łóżku
Ja odwróciłam się do niego i podjechałam pod miejsce w którym siedział,spuściłam wzrok...
-Nicola?Co jest?Płakałaś?-spytał ale nie uzyskał ode mnie żadnej odpowiedzi
Moje oczy zrobiły się szklane i wylał się potok łez.
-Przepraszam...to nie najlepszy dzień na rozmowę-powiedziałam próbując zatamować łzy
Cały czas myślałam tylko o tym jak to by było gdybym to ja umarła a Sebastian żył,albo co by było gdybyśmy oboje żyli...czy byśmy założyli rodzinę jak planowaliśmy?Czy zaakceptował by mnie jak bym jeździła na wózku? Wiem że powinnam przestać bujać w obłokach,myśleć bo by było gdyby ale po prostu nie potrafię od tako zapomnieć o życiu jakie miałam z chłopakiem którego kochałam.Wiem że mam szanse pokochać znów ale po prostu nie teraz,może za jakiś czas ale nie teraz...
-Nie płacz...nie mogę znieść jak dziewczyna płacze-podszedł do mnie i otarł łzy patrząc w moje smutne tęczówki
-Po prostu to za wcześnie się wszystko dzieje...potrzebuję czasu.Może kiedyś ci o tym powiem-powiedziałam na nowo się rozklejajac
Lucas jeszcze parę razy próbował mnie pocieszyć,przytulić ale to na nic...to nie ten czas że byłam szczęśliwą osobą na każdym kroku i miałam zawsze dobry humor.Mam nadzieje że jeszcze kiedyś taka będę,ale na razie muszę poradzić sobie sama ze sobą.
Nagle Lucas złapał mnie za rękę bym nie odjeżdżała znów od niego i zobaczył ślady krwi na mojej ręce która rękaw odsłonił
-Co to jest?-spytał odkrywając cały rękaw
-Zostaw,to nie twoja sprawa,chce być sama-powiedziałam i Lucas bez słowa wyszedł.
_____________________
Oto drugi rozdział:) Postarałam się by był trochę dłuższy niż zazwyczaj rozdziały które dodaje. Przyznam że pisałam go z myślą że wyjdzie coś fantastycznego...ale pomyliłam się i wyszło takie sama nie wiem co.  Rozdział dedykuję mojej przyjaciółce Agnieszce bo gdyby nie ona to dzisiaj rozdziału by nie było,ona mnie motywuje do pisania swoim "Kiedy rozdział?" "No pisz pisz będę miała co czytać" Uwielbiam to xD
Postaram się zrobić filmik na potrzeby mojego bloga :) Zobaczycie go niebawem , na kill-our-love tez takie coś będzie :)

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 1

Nie miałam zamiaru wstawac już nigdy wiecej z łóżka bo po co mi takie życie? Nie ma Sebastiana,jego rodzice obwiniają mnie za jego śmierć,ludzie których uważałam za przyjaciół odwrócili się ode mnie...jedyną osobą prócz moich rodziców która się nie odwróciła ode mnie i we mnie wierzy jest Ewa,moja najlepsza przyjaciółka.Codziennie przychodzi do mnie by mnie pocieszyć...wiem że powinnam się cieszyć ze żyję ale po prostu nie umiem sobie poradzić z tym że nigdy już nie będe mogła chodzić,tańczyć,biegać.
-Koniec leżenia !-usłyszałam głos mojej najlepszej przyjaciółki
Dość długo nie odwracałam się dlatego sama podeszła do mnie i wskoczyła do łóżka
-Nigdzie nie idę-powiedziałąm nie podnosząc nawet głowy by na nią spojrzeć
-Codziennie to samo...od wypadku nikogo nie chcesz wpuścić do siebie,nie mówisz nikomu jak się czujesz-powiedziała i usiadła tak bym spojrzała na nią
-Oj a jak ma się czuć kaleka?-spytałam i łzy zaczęły spływać po moich ciepłych policzkach
-Nie płacz tylko rusz się,zacznij na nowo żyć,na pewno Sebstian nie chciałby żebyś przelezała całe życie w łóżku-powiedziała a ja otarłam ręką moje łzy i się do niej lekko uśmiechnęłam
-Dzięki,cieszę się że mogę na Ciebie liczyć-powiedziałam i przytuliłam ją do siebie
Miała trochę racji w tym co mówiła,minęły 4 miesiące a ja dalej leze i nic nie robię poza tęsknotą za dawnym zyciem,podniosłam się i potrzebowałam pomocy w doprowadzeniu mnie do porządku.
 Moje nogi  były jak dwa klocki drewna,których bez pomocy nie da się ruszyć. Pomogła mi wstać i z pomocą jej usiadłam na wózku. Na szczęście nie miałam piętrowego domu i mogłam spokojnie się poruszać po domu na wózku.Pojechałam do łazienki by przemyć twarz i się uczesać. Górę ubrania oczywiście sama dałąm radę założyć ale dół musiała mi pomóc Ewa.Moje ubranie na dzisiaj było zwyczajne <klik>
Po porranym ubieraniu się razem z Ewą zawitałyśmy w kuchni gdzie moja mama już nałożyła nam pyszne śniadanie na talerze.
-Pani Parker nie trzeba było,jadłam już dzisiaj-powiedziała Ewa ale nie mogła się powstrzymac by nie spróbowac naleśników które moja mama robiła najlepiej.
Mama była drobną blondynką o szczupłej twarzy i talii jak gruszka,pracowała jako kucharka w pobliskim barze,natomiast Ojciec był szatynem i pracował jako kierowca tiru i jeździł po całym kraju.Rodzice przed wypadkiem wspominali coś że mamy się przeprowadzić do Niemiec,do rodzinnego miasta gdzie wychowywał się Ojciec.Nie wspominali o tym dlatego musiałam się spytać.
-Mamo a ten wyjazd do Londynu to dalej aktualny?-spytałam a oboje spojrzeli na mnie z niedowierzaniem
Byli na pewno trochę zdziwieni,bo to tej pory nie chciałam nawet mówić o powrocie do "żywych"
-Jeśli będziesz tylko miała tyle siły to zamówimy ci lot i polecisz do ciotki-powiedział Ojciec uśmiechajac się do mnie
-Nareszcie wróciła moja córeczka-powiedziała mama i przytuliła mnie
-Mam nadzieje że będę mogła się z tobą zabrać-powiedziała Ewa i wszyscy się zaśmiali oprócz mnie
Na pewno jeszcze długo nie będzie normalnie w moim zyciu,ale będe musiała jakoś sobie poradzić,pierwszym krokiem jest wyjazd.
*Miesiąc później*
Oststnie rzeczy miałam spakowane,ale jeszcze sprawdzałam po szafach i całym domu czy wszystko zabrałam. Wiem że może powinnam coś tutaj zostawić ale po prostu nie zamierzałam tu wrócić.Rodzice mieli kupić sobie mniejsze mieszkanie w Krakowie a to sprzedać. Bardzo się cieszyłam na ten wyjazd i mam nadzieje że tam będzie lepiej i zapomnę o wszystkich smutkach i razem z Ewą podbijemy Londyn
-To jak gotowa już?-spytał tato i zabierał ostatnie walizki do samochodu
-Tak-powiedziałam i ostatni raz spojrzałam na mój pokój 
Zabrałam moją kurtkę z wieszaka i wyjechałam przed dom by przywitać się z przyjaciółką
-Hej mała-powitała mnie promiennym usmiechem Ewa a ja jej zawtórowałam tym samym.
Porzegnałyśmy się z moimi rodzicami i wsiadłyśmy do taksówki ,która zawiozła nas na lotnisko.Oczywiście kierowca pomógł nam wypakować walizki i zanieść bliżej przeprawy.
-Dziękujemy-powiedziałyśmy a on tylko uśmiechnął się i zyczył nam miłej podróży. Zapłacone miał już wcześniej to nie musiałyśmy się już tym martwić.
Był problem z przeprawą ponieważ było za wąskie przejście i musieli mnie przenieść a wózek złożyć bym mogła  parę minut później dostać się na pokład samolotu.Było to dla mnie niekomfortowa sytuacja ale niestety w Polsce nie zrobili jeszcze takiego przejazdu dla niepełnosprawnych.
Gdy za pomocą jakiegoś chłopaka "weszłam" na pokład i na swoje miejsce byłam mu wdzięczna.
-Nie musiałeś mnie nieść,poradziłabym sobie-powiedziałam
-Nie słuchaj jej,ona po prostu nie jest przyzwyczajona że ktoś inny niż rodzina jej pomaga-powiedziała Ewa
-Nie ma sprawy,nie chciałem po prostu byś czuła się źle że ludzie na Ciebie źle patrzą,mam matke na wózku więc wiem jak to jest-powiedział chłopak i odszedł na swoje miejsce

Mówiłam wam że nigdy nie leciałam samolotem?Wiecie jakie to przepiękne widoki można zobaczyć?Jest cudownie!Nie myślałam że czymkolwiek podczas tej podróży się zachwyce a  tu takie coś.Przez cały lot gapiłam się przez okno,Ewa spała,była zmęczona.W sumie to jej się nie dziwie bo zawsze mi pomaga,mimo że mam rodzicó to ona przychodziła i chciała pomóc w ubraniu się,usadzeniu mnie na wózku.Kocham moją Ewę jak siostre której nigdy nie miałam.
Nagle z głośników wszyscy usłyszeliśmy "Proszę zapiąc pasy,lądujemy".
 ***
-Witajcie dziewczynki-podbiegła do nas ciotka Kristen gdy tylko nas zobaczyła 
Z pomocą taksówkarza szybko załadowała nas do samochodu. Pytała się nas o wszystko,od tego jak minęła nam podróż po wszystkie sprawy typu co lubimy itp. Ale najbardziej była przejęta mną że nie mogę chodzić i będe musiała mieszkac na dole w pokoju a nie na górze.
Pomogli mi wysiąśc z samochodu i skierowałam się by otworzyć drzwi od domu Kristen by łatwiej i szybciej mogli walizki wnieśc do domu.
-Od dzisiaj jest o wasz nowy dom,rozgoście się-powiedziała Kristen
Nie chciała bym mówiła do niej "ciociu" a Ewa "Prosze pani" tylko miałyśmy się zwracać do niej po imieniu.
Oprowadziła nas po całym domu,mnie prawie bo nie chciałam by mnie ktokolwiek zanosił. Podjechałam pod mój pokój,pokój był koloru brzoskwiniowego,miał kilka wspaniałych zdjęć na ścianach z widokami gór,morza...za oknem miałam widok podwórza oraz na pokój jednego z mieszkańców pieknego domu.Dom nie był piętrowy ale miał swój urok.Widziałam jedynie cień jakiegoś chłopka,wnioskowałam po tym ze to pokój jego.Nagle wyjrzał i zobaczył mnie a ja szybko odwróciłam wzrok i odjechałam od okna.Nie chciałam by uwarzał mnie za jakaś wariatkę która go podgląda.
-Dziewczyny sąsiad z kumplem chciał się przywitac bo widział że wprowadziłyście się do mnie.-powiedziała Kristen i podjechałam do salonu gdzie już była Ewa i dwóch przystojnych chłopaków.Spojrzeli się o dziwo do mnie z usmiechem a nie z pogardą jak zwykle bywało to w Polsce.Jeden był blondynem a drugi szatynem.
-Cześć jestem Lucas Rutter a to mój kumpel Fabian Winkler-jako pierwszy sie odezwał i podał mi rękę.Byłam pewna że to był ten chłopak którego widziałam przez okno
-Nicola Parker a to moja przyjaciółka Ewa Błaszczyk-powiedziałam po angielsku i uśmiechnęłam się do niego.
Przywitaliśmy się wszyscy ,a Kristen podała  nam zimne napoje i wyszła do pracy.
Był to przyjemny dzień spedzony z nowymi znajomymi,jednak musieli już iść,no bardziej to Lucas bo dzwonił do niego i słyszałam jak się na niego wydziera przez telefon.Nie myślałam że tak szybko kogoś poznam,ale najwidoczniej tak los chciał i jestemz tego zadowolona.Zaczyna sie nowe zycie w nowym miejscu i mam nadzieję że będzie tylko lepiej.

Witajcie:) Oto pierwszy rozdział mojego drugiego opowiadania. Nie jest zbyt dobry bo to dopiero początek,miał być zupełnie inny ale trochę akcję przyspieszyłam żeby nie było tak nudno i smutno:)