środa, 28 maja 2014

Rozdział 9

Przez cały ten czas opiekowałam się moim przyjacielem,którego tak naprawdę kochałam...albo mi się wydawało.Sama już nie wiem co się dzieje z moimi uczuciami.Musze sobie wszystko poukładać w głowie do najlepszego porządku. Najgorsze jest to że to co się dowiedziałam wczoraj od niego było po prostu wielkim wstrząsem.Sam sobie to wszystko zaplanował a ja byłam tylko wielkim pinkiem w grze.Myślałam ze sobie przypomniał te rzeczy,a tak naprawdę wszystko pamiętał.
Dzień po operacji:
-Muszę ci coś powiedzieć,ponieważ źle się czuję że Cie okłamuje w takiej sprawie-powiedział Lucas trzymając moją dłoń
Nie wiedziałam co mam powiedzieć,dlatego tylko skinęłam głową na znak zgody. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po nim,dlatego też uważnie słuchałam jego wypowiedzi dotyczącej wszystkiego co się wydarzyło od momentu spotkania Richie'go.
-Pamiętasz jak zobaczyłem Ciebie i Richie'go w niezręcznej sytuacji i się wściekłem?-spytał
-Owszem,pamiętam to jak dzień w którym spadłeś z mostu-odpowiedziałam mu spokojnie i przyglądałam mu się uważnie,ponieważ nie wiedziałam do czego zmierza.
-Od tamtego momentu ogarnęła  mnie wielka wściekłość na Ciebie i na niego.Po pierwsze byłem zakochany w Tobie od kad się pojawiłaś w domu Kristen.Nie obchodziło mnie to ze nie możesz chodzić.Nigdy nie czułem się w taki sposób.
-Ale...-próbowałam coś powiedzieć,lecz nie było mi dane skończyć...nawet zacząć
-Daj mi skończyć..potem będziesz zadawała pytania jeśli dasz rade udźwignąć to co chce ci powiedzieć-powiedział i kontynuował swoja wypowiedź.
-Później było jeszcze gorzej,gdy tylko dowiedziałem się że zaczęłaś się z nim umawiać po prostu miałem ochotę wszystko rozwalić,ale pomyślałem ze jakoś może uda mi się Ciebie zdobyć.Udało mi się zaplanować ten wypadek...tak naprawdę mi nic się nie stało,wcześniej było wszystko zaplanowane na ostatni guzik.Udawałem że nic nie pamiętam by Ciebie zdobyć i byś mnie kochała,chciałem poróżnić Ciebie i Richie'go,jednak od niedawna pomyślałem sobie że jakim byłbym przyjacielem...nie pozwalając ci się spotykać z kim zechcesz.Jeśli mnie znienawidzisz zrozumiem,ale po prostu jesteś ważną osobą w moim życiu-powiedział a ja wpatrywałam się na niego osłupiała, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, co miałam mu powiedzieć "Dzięki że mi powiedziałeś,nic się nie stało"? Owszem stało się,cały czas każdy w około mnie okłamał,nawet Ewa,Kristen...czuję się oszukana...a Richie?Miałam taki mętlik w głowie że to mało powiedziane...czułam się zagubiona i samotna w jednej chwili byłam szczęśliwa,a zaraz potem czułam ogromna złość na nich wszystkich.
-Jak mogłeś mi to zrobić?Ja powiedziałam ze Cię kocham tam na moście!! Wszyscy o tym wiedzieli tylko nie ja !!-krzyknęłam i się rozpłakałam
-Przepraszam-powiedział ze spuszczoną głową
-I myslisz ze to wystarczy? A Richie o tym wiedział?-spytałam
-On jedyny nie był w to zamieszany-powiedział Lucas
-Jeszcze dzisiaj spróbuję zamówić sobie lot do Polski i nigdy więcej mnie nie zobaczysz-powiedziałam i wyjechałam z sali w której lezał
***
Dzisiaj był dzień w którym miałam wyjechać do rodziców,do ich nowego mieszkania.Z Lucasem nie widziałam się  od czterech dni,czyli od momentu gdy dowiedziałam się że mnie okłamał.Gdy byłam już na lotnisku przywieziona przez Kristen wszyscy którzy przyjechali się ze mną pożegnać byli przygnębieni i smutni.Ja też nie byłam okazem szczęścia.
-Napisz,albo zadzwoń jak dolecisz-powiedziała spokojnie Kristen
-Dobrze-odpowiedziałam przytulając ciotkę
-Nie chcieliśmy żeby tak to wszystko wyszło-powiedziała Ewa wtulając się we mnie
-Ale niestety wyszło...-odpowiedziałam
Zobaczyłam na przeciwko mnie stojącego Lucas'a. Mimo złości przytuliłam się do niego,miałam mu za złe to wszystko,jednak będzie mi go brakowało tak jak Ewy która zostaje ze swoim chłopakiem Nathan'em.Ani Lucas,ani ja nic do siebie nie powiedzieliśmy. Samolot był przystosowany dla osób niepełnosprawnych,dlatego nie miałam problemu z tym że ktoś będzie się ze mnie śmiał.
Lucas pomógł mi z torbą a ja wzięłam w ręce swoją poduszkę,bez której nie mogłam się obejść.
W środku było bardzo ładnie,nie był to taki samolot jakim leciałam z Polski tutaj...ten był większych rozmiarów i było o wiele przytulniej.Po chwili gdy wszyscy byli na swoim miejscach,chodziła nerwowo po całym samolocie młodziutka stewardessa  i pytała się każdego czy dobrze się czuje i czy nic nie trzeba.Następnie poinformowała z głośnika żeby zapiać pasy bo za trzy minuty będziemy startować,posłusznie każdy wykonał tą czynność. Ostatni raz pomachałam moim przyjaciołom i Kristen,po chwili zaczęliśmy startować. Od razu po staracie samolotu wtuliłam się w moją poduszę która dostałam od Ewy na 15-ste urodziny i zasnęłam. Gdy się obudziłam musieliśmy wysiadać.To dziwne że przez cały lot spała...to nie podobne do mnie,ale cóż...musiałam być bardzo zmęczona. Kiedy wyjechałam z samolotu zobaczyłam mojego tate który już na mnie czekał.Pomógł mi z bagażami i gdy zobaczyłam samochód do którego się zbliżaliśmy mama wysiadła z niego i zaczęła mnie bardzo mocno ściskać.
-Kochanie,nawet nie wiesz jak sie stęskniłam za tobą-powiedziała mama jeszcze raz się do mnie przytulajac
-Udusisz ją-powiedział tato i się uśmiechną
-Oj Karol-powiedziała mama i pomogła tacie wpakować moje rzeczy do samochodu,a następnie mnie do samochodu również przenieśli.
Do domu Babci i Dziadka jechaliśmy 5 godzin i 53 min. Od Krakowa do Dziadkowic trochę jest. Tato trzy razy robił postój na siku lub jedzenie.
Gdy zatrzymaliśmy sie przed domem,babcia z dziadkiem już na nas czekali,gdy wysiadłam od razu przybiegli do mnie i mnie mocno uścinęli
-Jak ty wyrosłaś kochanie-powiedziała Babcia
-A kawalera jakiegoś ty masz?-spytał dziadek puszczając mi oczko
-Znaczy spotykałam się z chłopakiem,ale teraz nie wiem jak to będzie-powiedziałam przypominając sobie o Richie'm.
Zadzwoniłam do Kristen by powiadomić ją ze jestem już w Dziadkowicach żeby się nie martwiła.Następnie pojechałam do swojego nowego pokoju w którym było już miejsce dla mnie,pamiętam ze jako mała dziewczynka zawsze w tym pokoju spałam gdy byliśmy tutaj z rodzicami.Pokój zmienił się nie do poznania,zamiast różowych ścian były pomarańczowo-beżowe,mała komoda na której były moje zdjęcia z rodzicami i dziadkami,lusterko i kosmetyki.Łóżko było duże i wygodne. Obok okna było biurko w z laptopem. Po prawej stronie od wejścia była wielka szafa do której mama pomagała mi swoje rzeczy powkładać,bym nie musiała na tym poświęcić całego dnia. Od teraz moje życie będzie się toczyło tutaj,ciekawe co przyniesie mi los.Jednak musiałam zadzwonić do Richie'go i powiedzieć że już nie jestem w Londynie.
-Hej Richie-powiedziałam
-Hej mała,co tam?-spytał
-A własnie przyjechałam do Polski-powiedziałam
-O a to niespodzianka,ja dopiero za dwa dni jade do Londynu bo wiesz praca-powiedział Richie
-Wiem wiem...a gdzie jesteś?-spytałam
-Blisko Dziadkowic-powiedział
-O a ja właśnie jestem w Dziadkowicach,teraz będę tutaj mieszkała-powiedziałam
-To może jutro o 16 ?-spytał
-Dobrze,podam ci adres sms'em -powiedziałam
-To do zobaczenia-powiedział a ja sie rozłaczyłam
Byłam zmęczona i zaraz po kolacji poszłam się umyć i spać.

_____________________________
Prosze o szczere opinie :) Tak jakoś wyszło że tak sie potoczyło to wszystko :) Tylko nie bijcie za to,wiem ze ty Aga liczyłaś na to ze ona będzie z Lucas'em lub Richie'm :D

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 8

Nigdy nie spodziewałam się że to tak potoczą się moje losy.Kiedy funkcjonariusze chcieli bym pojechała razem z Kristen do domu stanowczo odmówiłam mówiąc że będę czekać aż zobaczę Lucas'a.I nie ważne czy będzie żywy czy nie,chociaż wolę opcję pierwszą.Kiedy robiło się ciemno a funkcjonariusze,straż i policja nadal była na nieszczęsnym moście nagle usłyszeliśmy wszyscy głos pewnego mężczyzny który płynął motorówką:
-Właśnie wyłowiłem z wody jakiegoś młodego mężczyznę
Kiedy to usłyszałam miałam nadzieję że to będzie ON i że wszystko będzie dobrze,że żyje i nic mu nie będzie.Wszyscy ratownicy szybko podpłynęli do owego mężczyzny  z motorówki,podziękowali za pomoc i próbowali go uratować,ponieważ był nieprzytomny.Nagle się ocknął i patrzył na wszystkich z przerażeniem. Ja szybko wózkiem pojechałam pod niego(moje stanie o własnych nogach i kroki do barierki to tylko przypadkowe mięśnie które nie były cudem a zdarzają się pod wpływem dużych emocji ) i złapałam go za rękę z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Lucas jak się ciesze że ci nic nie jest-powiedziałam i go przytuliłam
Ku mojemu zdziwieniu on wcale nie odwzajemnił mojego uścisku tylko leżał na noszach z wielkim  przerażeniem
-K-kim ty w ogóle jesteś?!Gdzie ja jestem?!-krzyczał
Byłam w szoku że nie wie kim jestem,na to wygląda że to musiało być zbyt szczęśliwy przypadek jego odnalezienia bez żadnych komplikacji. Razem z pogotowiem pojechałam do szpitala gdzie przewieziono Lucas'a na obserwację.Mimo że kazali mi się położyć,jechać do domu to wolałam zostać.Nie ważne że wyglądałam strasznie ,ale po prostu chciałam być z nim nawet jeśli mnie nie będzie pamiętał.Kristen oraz Ewa kilkakrotnie do mnie dzwoniły ,ale ja nawet nie miałam ochoty wyciągać telefonu,ale kiedy Richie zadzwonił to niezbyt chętnie ale odebrałam ze względu na to że przecież byłam cały czas jego dziewczyną.
-Właśnie oglądałem telewizję i zobaczyłem Ciebie -powiedział
-Lucas skoczył...-powiedziałam drżącym i smutnym głosem
-Powiedziałaś że go kochasz...-powiedział z głosem pełnym wyrzutów
-P-przepraszam...ale to nie jest rozmowa na telefon,tym bardziej że nawet nie ma Ciebie w Londynie-powiedziałam i się rozłączyłam.
Po pewnym czasie ze zmęczenia usnęłam na wózku,ale gdy się obudziłam rano byłam ku mojemu zdziwieniu nie na wózku a na łóżku szpitalnym.Kiedy się otworzyły drzwi zobaczyłam pielęgniarkę która przyniosła mi gorąca herbatę i pomogła mi usiąść na wózka.
-Dziękuję bardzo-powiedziałam z uśmiechem
-Nie mogłam patrzeć jak się męczysz śpiąc na wózku,więc poprosiłam przełożoną żeby mi pomogła Ciebie tutaj przenieść-powiedziała młoda pielęgniarka,na oko miała gdzieś 28 lat,chyba że tylko na tyle wyglądała.
-Jestem Elie -powiedziała i podała mi dłoń
-Nicola-powiedziałam i uścisnęłam dłoń nowo poznanej dziewczyny
Elie powiedziała mi gdzie leży Lucas i zaprowadziła mnie do niego,uprzedziła mnie że może nie chcieć ze mną rozmawiać ze względu na to że mnie nie pamięta.Mówiła że to może być utrata pamięci krótkotrwałej która trwa kilka miesięcy,ale jeśli to jest długotrwała to może nie pamiętać niczego co jest związane ze mną,z moim przyjazdem,będzie tylko pamiętał tylko to co było przed tym i nikt nie wie ile to może potrwać.Jednak zapewniała mnie żebym była dobrej myśli,że to jedynie jest utrata pamięci krótkotrwałej.
-Bądź cierpliwa,on teraz potrzebuje spokoju-powiedziała gdy już byłyśmy przed salą Lucas'a
-Muszę-powiedziałam a ona otworzyła mi drzwi a ja wjechałam wózkiem.
***
Pomalutku podjechałam wózkiem pod jego łóżko na którym spał,by się mnie nie przestraszył.Kiedy podjechałam pod łóżko patrzyłam się na niego/ przez dobre 15 minut.Nie chciałam go obudzić,dlatego tylko delikatnie objęłam swoją dłonią jego,gdy się obudził już nie był tak przestraszony jak wtedy gdy mnie zobaczył po wyciągnięciu ratowników.
-Myślałem że sobie pójdziesz,najwyraźniej dużo znaczyłem dla Ciebie-powiedział patrząc na mnie z wielkim bólem w oczach
-Chciałabym żebyś pamiętał-powiedziałam i popatrzyłam się przez okno a łzy same zaczęły płynąć z moich oczu.Obwiniałam się o to że jest w takim stanie,bo gdyby nie moja głupota nie doszłoby do tego.
-Nie płacz,zobaczysz przypomnę sobie o tak pięknej dziewczynie-powiedział podnosząc się do pozycji siedzącej i ocierając moje łzy
-Nawet w takiej sytuacji widzisz pozytywne rzeczy-powiedziałam i smutno się do niego uśmiechnęłam na co on odpowiedział tym samym.
Długo nie byliśmy sami,nie mogłam mu powiedzieć czegoś ,przez co mógłby sobie coś przypomnieć bo jak oszalały wszedł...jego OJCIEC!Kiedy mnie zobaczył przy nim odepchnął mnie z taką siłą że aż wylądowałam na podłodze przygnieciona szafką stojącą przy łóżku Lucasa.Bolało...no ale typ mnie nie zna ,nawet nie powiedział nic tylko mnie uderzył...Pocierałam sobie policzek który zapewne jest już czerwony i próbowałam się podnieść ,ale na marne.
-Czemu to zrobiłeś?!-krzyknął Lucas
-Bo to przez nią teraz nie mam kogo dać na zastępstwo na twoje miejsce,nikt nie jest tak dobry w tym jak ty-powiedział zdenerwowany Ojciec Lucasa
-Nawet jak jestem w szpitalu nie możesz myśleć o czymś innym niż firma?-spytał Lucas
-Ona jest najważniejsza...a ty...więcej nie chce Cie widzieć z moim synem-powiedział pomagając mi na odwal usiąść na wózku
-Wiem że to moja wina ale nie powinien pan tak postępować z nim,niech pan pomyśli o nim a nie jedynie o firmie-powiedziałam
-Zamknij się bo jeszcze raz dostaniesz!-krzyknął a ja się odruchowo skuliłam by znów nie być uderzona
-Wyjdź  stąd! Nie chce Cię więcej widzieć!Już nie pracuje u Ciebie!-krzyknął Lucas i opadł na łóżko
-Pożałujesz swojej decyzji...jak wrócisz to już nie mieszkasz ze mną-powiedział i wyszedł
To było dziwne i sama nie wiedziałam co o tym myśleć,gdyby nie ten wypadek pewnie nigdy by nie zrezygnował z pracy w firmie Ojca...jednak są jakieś plusy tego.Dziwiło mnie jednak to że własny ojciec tak traktuje syna...coś tu było nie tak.
-Dziękuje-powiedziałam podjeżdżając do niego a on tylko się do mnie przytulił
Siedziałam z nim jeszcze dwie godziny,ale przyjechała Ewa z Nathanem który chciał ze swoim bratem pogadać więc wyszłam z sali. Długo u niego nie byli,bo tylko jakieś 20 min.Zawieźli mnie do domu a sami pojechali gdzieś się zabawić zostawiając mnie w domu z Kristen.
*Miesiąc później*
Lucas już nie przebywał w szpitalu,na razie Kristen pozwoliła mu mieszkać u siebie dopóki nie znajdzie czegoś nowego i nie znajdzie pracy.Mieszkał na górnym piętrze obok pokoju Ewy,ten pokój miał być mój dlatego był w pastelowych kolorach,jednak Lucas jest wdzięczny jej za to że pozwoliła mu mieszkać u siebie.
Mimo że minął miesiąc od wypadku to Lucas pamięta jedynie parę niewyraźnych wspomnieć które nie układają się w całość,niektóre rzeczy które dotyczą mnie pomagam mu poskładać mimo że to nie jest łatwe.W zamian on pomaga mi stawiać kroki powoli i ćwiczyć ze mną jak zalecił mi lekarz,ponieważ nie chodzę na rehabilitację ze względu na wredną babę.

Któregoś dnia Lucas stracił przytomność schodząc ze schodów... nie było to przyjemne zwłaszcza że nie było ani Kristen ani Ewy by pomogły mi przenieść go na łóżko,postanowiłam że szybko zadzwonię po pogotowie zostawiając go na podłodze. Po 15 min przyjechało pogotowie,zbadali go i zawieźli do szpitala.W szpitalu okazało się że ma strasznie niskie ciśnienie i dziwią się że w ogóle żyje,strasznie się o niego bałam.
-Pani jest z rodziny?-spytał młody lekarz
-Nie,ale jestem jego przyjaciółka-odpowiedziałam
-Musimy go wziąć na blok operacyjny,z prześwietlenia czaszki wynikło że ma krwiaka który się powiększa i uciska na jego mózg,który bez usunięcia może powodować komplikacje w funkcjonowaniu pacjenta-powiedział lekarz a ja wytrzeszczałam na niego oczy z niedowierzaniem,chciałam coś powiedzieć ale zamykałam i otwierałam usta i nic nie powiedziałam...nie wiedziałam nawet co. Lekarz zniknął za drzwiami gdzie miała odbyć się operacja,a ja mimo że byłam przerażona zadzwoniłam do Nathana by o tym wiedział.
-H-hej gdzie jesteś?-spytałam
-Cześć mała,czemu masz taki dziwny głos?Coś się stało?-spytał
-L-Lucas ma operacje-powiedziałam i sie rozpłakałam
-Ciii...już zaraz będziemy-powiedział i się rozłaczył
Po 20 minutach Nathan przyjechał razem z Ewą,Ewa mnie przytuliła i uspakajała ale ja nie chciałam pocieszenia,chciałam żeby żył i żebym nigdy już nie musiała się o niego martwić.
Po 2 godzinach operacji i nerwów z naszej strony wyszedł ten sam lekarz co mówił mi o krwiaku Lucas'a.Podszedł do nas cały zmarnowany...nie wiedziałam co miałam wyczytać z jego miny,ponieważ nie była ani uśmiechnięta,ani smutna...
-Mieliśmy pewne komplikacje ale udało nam się usunąć krwiaka,jednakże będzie musiał co 3 miesiące mieć robione prześwietlenia czaszki-powiedział
-Ale...żyje?-spytałam jeszcze w szoku
-Tak-powiedział
-Mogę do niego pojechać?-spytałam a on nic mi nie odpowiedział tylko zaprowadził mnie do sali gdzie leżał jeszcze nieprzytomny Lucas.
Trzymałam go za rękę cały czas,aż usnęłam...
-Hej...Nicola-powiedział łagodnym głosem który mnie obudził
Przeciągnęłam się i się do niego szeroko uśmiechnęłam
-Musiałam zasnąć,przepraszam-powiedziałam zaspana
-Idź do domu,a mój Ojciec wie że chciałem skoczyć?-spytał co mnie zaskoczyło totalnie
Czułam się bardzo dziwnie...przecież on tego nie pamiętał...
-Pamiętasz to?-spytałam
-Jasne...-powiedział odwracając ode mnie wzrok
-Przez miesiąc nie pamiętałeś tego,nawet mnie i zrezygnowałeś z pracy u swojego ojca,mieszkałeś ze mną Kristen i Ewą-powiedziałam jednym tchem
-Nie pamiętam tego-powiedział
-Wkrótce sobie przypomnisz,jak to sobie przypomniałeś-powiedziałam szeroko się do niego uśmiechajac
Cieszyłam się ze sobie wszystko przypomniał,najwidoczniej tak musiało być,tylko jeszcze nie wiem co zrobię z Richie'm który ma niedługo przyjechać do Polski.

_____________________
Mówiłam ze wczoraj będzie,miał być ale internetu wieczorem nie miałam wiec dodaje dzisiaj :)
Od poniedziałku mam matury...o zgrozo!