środa, 30 kwietnia 2014

Liebster Award

Zostałam nominowana przez Ann Horan  z tego bloga :http://1dforeverimaginy.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :*

Pytania:
 1. Twoje ulubione zwierzę?
Kot!!!<333
2. W jaki dzień się urodziłaś?
Chyba w piątek...albo w sobotę...sama nie wiem xD
3. Masz rodzeństwo? Jak tak to ile i w jakim wieku
Niestety mam ;p Brata ,ma 11 lat.
4. Jakie imię męskie i żeńskie ci się najbardziej podoba?
Męskie?Hmm...Thomas,Damian...żeńskie to Agnieszka,Karolina,Nicola
5. Twój ulubiony film?
Zdecydowanie One Day <333 i Ciekawy przypadek Benjamina Buttona <333
6. Wolisz tańczyć, czy śpiewać?
Hmm...trudny wybór xD jeśli śpiewać to tylko w gronie przyjaciół :) a tańczyć mogę wszędzie gdzie muzyka,mimo że mama podsumowała że mi muzyka do tańca nie potrzebna xD
7. Co byś zmieniła na świecie?
Głód...chciałabym żeby nikt na świecie nie był głodny
8. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Owszem :)
9. Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?
Dużo ich miałam ale jeśli jedna musi być to Smerfy xD
10. Twoje największe marzenie?
Zwiedzić przynajmniej 3 kraje i widzieć świat przez obiektyw :)
11. Gdybyś miała taką możliwość, z którym z chłopaków z 1D poszłabyś na randkę i dlaczego?
Chyba Niall...bo jest takim słodkim,zwariowanym blondaskiem :)

PS.Rozdział pojawi się albo dzisiaj po północy albo w sobotę :)

Nominuję :
http://lietomefanfic.blogspot.com
http://bohaterowiemoiajah.blog.onet.pl
http://onedicectionforever.blogspot.com
Pytania ode mnie:
1.Twoje imię
2.Ulubiona postac z bajek/gier
3.Ulubiony zwierzak
4.Jaki musi być facet żeby Cię zauroczył swoja osobowością?
5.Miałas kiedyś coś złamanego?
6.W jakim miesiącu masz urodziny?
7.Masz rodzeństwo?
8.Ulubiony film
9.Ulubiony cytat
10.Dlaczego zaczęłas pisać ?
11.Ulubione perfumy
12.Gdybyś miała jechać na bezludną wyspę co byś zabrała ze sobą?(dwie rzeczy)

niedziela, 27 kwietnia 2014

Libster Award

Zostałam nominowana przez Asię Horan z tego bloga:http://lietomefanfic.blogspot.com/
Bardzo dziękuję :)

 Pytania:
1. Ulubiony gif?
Ulubionych raczej nie mam,ale lubię twoje z Niall'em :)
2. Piosenka, z którą masz najwięcej wspomnień?
Hmm...ulubiona z dzieciństwa to jest Limahl - Never Ending Story jest to piosenka która jest w filmie "Niekończąca się opowieść" uwielbiałam ten film jako dziecko :)
3. Łatwiej byłoby Ci wybaczyć komuś kto Cię zranił, czy o nim zapomnieć?
I to i to jest trudne...ale zapomnieć łatwo się nie da,tak samo jak wybaczyć...Sama nie wiem co jest lepsze...
4. Dokończ zdanie według własnego uznania. Keep calm and...?
... worry
5. Znak zodiaku?
Bliźnięta
6. Bez czego nie możesz się obejść?
Hmm...telefonu,bez niego nie wychodzę z domu :)
7.Czym się inspirowałaś zakładając bloga?
Tym,że może akurat komuś się spodobają moje bzdety ;p
8. Masz swoje 5 minut, słucha Cię cały świat. Co powiesz?
Kurde...nie wiem...nie lubię być w centrum uwagi
9. Do czego masz największą słabość?
Do kotów :D i szpilek :D mogłabym miec tysiąc szpilek i w nich nie chodzić ale po prostu uwielbiam :D
10. Cechy chłopaka, które liczą się dla Ciebie najbardziej?
Szczerość,zaufanie...
11. Masz szansę spędzić dzień z dowolnie wybraną osobą na całym świecie. Kto to będzie?
Jon Bon Jovi <33

Rozdział 7

Kiedy Richie wyjechał sama nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,nie chciałam chodzić na rehabilitacje bo była tam taka okropna baba że wyzywała każdego niepełnosprawnego.Nie chciałam być traktowana jak śmieć. Jeszcze dobijało mnie to że Lucas też jest mi bliski a jestem z nim pokłócona...jak to możliwe że zakochałam się w dwóch facetach?Nie mogę mu powiedzieć że tak jakby jestem z Richie'm bo Lucas mnie kocha...a to by go zniszczyło.Nienawidziłam siebie za to że umiem tak łatwo się zakochiwać a równocześnie odpychać bliskie mi osoby.
Postanowiłam że dzisiaj nie pojadę na tą rehabilitację...może nikt nie zauważy w domu że siedzę i się uczę,bo w końcu jestem na studiach i muszę coś się uczyć by zdać egzaminy. Uczyłam się przez 4 godziny z przerwami na jedzenie,wyjście do toalety...Richie gdy tylko doleciał zadzwonił do mnie by powiedzieć że wszystko w porządku i że odezwie się tylko jak będzie miał czas.
***
Minęły dwa tygodnie od wyjazdu Richie'go do Polski do Ojca...Pogodziłam się z Lucase'm ale znowu nadeszła nowa przeszkoda która nas poróżniła i to tylko przez głupotę mojej przyjaciółki.Jest z tym Nathan'em i mimo że wie że Lucas jest zazdrosny o mnie to jak głupia wszystko papla temu Nathanowi...nawet powiedziała mu to że jestem z Richie'm! A przecież kilka dni temu pogodziłam się z Lucas'em !Gdy tylko zobaczyłam Lucasa szybko do niego podjechałam(wolałabym już podbiec ale pewnie nie będzie mi to dane w najbliższej przyszłości) by z nim porozmawiać,ale nie chciał mnie widzieć.
-Jak mogłaś?!Wiedziałaś że Cię kocham i czekam na Ciebie to ty wolałaś pierwszego lepszego napotkanego faceta!-krzyknął
To co powiedział zraniło mnie bo to wcale nie jest prawda.Gdyby to był pierwszy napotkany facet to nawet bym mogła być z żulem! On nie wie co ja przeżyłam ,mimo że mu mówiłam to i tak nigdy nie zrozumie mojej sytuacji.Powinien się cieszyć,a przynajmniej udawać że się cieszy...przecież jest moim przyjacielem!
-On nie jest pierwszym napotkanym facetem! Nie wiesz co mówisz...Lucas uspokój się-powiedziałam i próbowałam dosięgnąć mu do ramienia ale niestety uroki jeżdżenia na wózku dały znać o sobie.
-Nienawidzę Cię!Rozumiesz?! Nie chce Cię więcej widzieć!-wykrzyczał mi to prosto w twarz
Nagle moje oczy zaszkliły się i zaczęłam płakać.Nie wiedziałam ze kiedyś usłyszę coś podobnego do tego...ja...sama nie rozumiałam swojego zachowania...ale to strasznie bolało...tak samo jak strata chłopaka w wypadku...tylko on nigdy by mi czegoś takiego nie powiedział.
-No to idź sobie!Lepiej by było jak bym wtedy się zacięła na śmierć!-krzyknęłam i odjechałam do swojego pokoju się wypłakać.Zasunęłam rolety i wskoczyłam ze wszystkich sił na moje łóżko...ledwo mi się to udało,ponieważ prawie spadłam ale jakoś się podciągnęłam. Nie odzywałam się do nikogo,nawet do Kristen i Ewy....a w szczególności do Ewy...bo to przez nią Lucas się dowiedział.
-Ej mała..no kiedyś musiał się dowiedzieć -powiedziała Ewa pukając do moich drzwi
-Ale nie w taki sposób i od Ciebie!-krzyknęłam i znów zaczęłam płakać 
Nienawidziłam siebie i całego świata! Dlaczego wtedy ja nie zginęłam w wypadku?!Nie musiałabym przynajmniej tak cierpieć z powodu takich słów.
Faceci są z marsa , bo mars jest najbliżej słońca i im mózg  przygrzewa...tak moja teoria się właśnie sprawdziła...nigdy ich nie rozumiałam i nie zrozumiem...tylko mnie zastanawia...dlaczego tak do nich ciągnie?
-Owszem chciałam mu powiedzieć ale w delikatny sposób i w innej sytuacji-powiedziałam już bardziej spokojniej
Ewa weszła do mojego pokoju i mnie przytuliła po przyjacielsku.Dawno się z nią tak nie pokłóciłam...za dużo emocji mną targa,jestem zbyt emocjonalna...może fizycznie lepiej ale z moją psychiką dalej jest źle...naprawdę nie wiem co ja sobie myślałam będąc z Richie'm i kochając Luca'sa...czy ja właśnie powiedziałam że go kocham?!
Ewa pstryknęła mi palcami przed oczami bo wpatrywałam się w jeden punkt myśląc właśnie o tym wszystkim racjonalnie...przynajmniej próbowałam tak myśleć...chociaż nie bardzo się da.
-Nad czym tak myślisz?A raczej nad kim?-spytała szeroko się do mnie uśmiechając
-Miałaś kiedyś tak że kochałaś dwóch chłopaków naraz?-spytałam bez zastanowienia się,ale gdy tylko wypowiedziałam te słowa na głos zaczęłam gryźć się w język bo bałam się reakcji Ewy
Ewa dość długo nie odpowiadała ale ,gdy tylko to powiedziała od razu wiedziałam że trafiłam do odpowiedniej osoby zwierzając się z takich rzeczy.
-Miałam tak,nawet pamiętam to do dzisiaj...ale wiesz co? Nie podążaj tym co co mówi rozum bo potem będziesz żałowała że tak postąpiłaś...ja poszłam za rozumem a potem żałowałam tej decyzji.Posłuchaj głosu serca,ono podpowie ci jaką drogą masz iść,na pewno jeden będzie zraniony ale taka jest kolej rzeczy-powiedziała dotykając dłonią mojego bijącego serca
Miałam mętlik w głowie...niby się całowałam z Richie'm,niby mi się podobał,świetnie mi się z nim rozmawiało...ale...do Lucas'a mnie ciągnie o wiele bardziej. I nie chodzi tutaj że jest przystojny ale po prostu wydaje się być bardziej uczuciowy,uczciwy...i znam go dłużej i mi wiele razy pomógł.I chyba już wiem kogo tak naprawdę kocham...mimo że tyle zwlekałam z tym.Tylko jak ja powiem to Richie'mu ?
-Dziękuję Ci!Już wiem!-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę a ona pomogła mi usiąść na wózek
-Jeśli jedziesz do Lucas'a to śpiesz się bo on właśnie szybko gdzieś jechał...i nie wyglądał na zbyt szczęśliwego-powiedziała Kristen gdy wyjeżdżałam z domu
-Szybko!Weź samochód i zawieź mnie na największy most w Londynie!-rozkazałam ciotce
Ale...skąd?-spytała
-Po prostu wiem!A teraz nie zadawaj głupich pytań tylko jedź!-krzyknęłam a ona pomogła mi wsiąść do samochodu.
Największym mostem okazał się Tower Bridge<klik> . Gdy dojeżdżałyśmy zauważyłam na środku mostu samochód Lucas'a który był otwarty.Kazałam Kristen by mi pomogła wsiąść na wózek a sama by została w samochodzie i poczekała.Posłusznie wykonała moje polecenie mimo że nie wiedziała co się dzieje,ale była pewna że to nie jest raczej coś dobrego skoro musiała pędzić bardzo szybko przez całe miasto.Gdy dojechałam do miejsca gdzie Lucas był...był za barierką i chciał skoczyć z mostu,a most był wysoki,woda głęboka...bałam się w tym momencie strasznie o jego życie...zdałam sobie właśnie sprawę że szukałam cały czas osoby którą mogłabym pokochać a miałam ją na wyciągnięcie ręki.Gdy mnie tylko zobaczył odwrmócił się i chciał już skoczyc ale go powstrzymałam słowami:
-Lucas!proszę Cię! Jesteś dla mnie ważny!Potrzebuję Cię!
-Richie jest dla Ciebie ważniejszy-powiedział drżącym głosem
Denerwowało mnie stado gapiów...wyglądali jak by oglądali jakieś show...nikt nawet mu nie pomógł,albo nie zadzwonił po pomoc...co by było gdybym się nie domyśliła gdzie jest?
-Też tak myślałam,ale zrozumiałam ze to Ciebie kocham-powiedziałam próbując wstać z wózka
Gdy tylko usłyszał moje słowa jego stopa zsunęła się z wąskiego miejsca na którym stał i właśnie wisiał jedną ręką trzymając się szczebelków.Boże! Teraz wiedziałam ze jeśli czegoś nie zrobię to on zginie na moich oczach i to przez moją głupotę!
Nagle wstałam z wózka i stąpałam pomalutku,ledwo,ale 2 cm które mnie dzieliły od szczebelków było dla mnie udręką.Strasznie bolało,ale mój wysiłek opłacał się.To cud!Bo stanęłam a nawet zrobiłam kilka kroków o własnych siłach!To świadczyło o moim samozaparciu...gdy dotarłam jakoś do szczebelków przewróciłam się,ale to nie to było najważniejsze w tym momencie,a los Lucas'a. Z daleka słyszałam głos Kristen która dzwoniła po pomoc,jakby nie ona nikt inny by tego nie zrobił.Wyciągnęłam rękę do Lucas'a a on złapał ją i próbował się podciągnąć...ale nagle...spadł...i to w tym momencie gdy przyjechała pomoc.
-Nie!!!Lucas!!!Proszę!!!Nieeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!-krzyczałam i wyrywałam się ratownikom którzy chcieli mnie uspokoić
Nie chce kolejnego chłopaka który zginał! To nie może być prawda!!!!Krzyczałam,wymachiwałam rękoma,płakałam...wszystko na raz...
-Proszę się uspokoić...robiliśmy wszystko co w naszej mocy...koledzy przeszukują cały Bałtyk-powiedział funkcjonariusz który dawał mi leki uspokajające
-Nie chce tego świństwa!Chce Lucasa!!!-krzyczałam i płakałam
To nie może się tak skończyć !O nie!!Nie chce kolejnego trupa do kolekcji!!!Niech to się okaże snem!! Jeśli go nie znajdą on nie przeżyje tyle pod wodą...
_____________________
Tylko nie bijcie za to ;p Wiem wiem spierdoliłam sprawę;p To miało całkiem inaczej się potoczyć...a wyszło jak wyszło...jak zwykle
Tutaj pewnie tez nic nie dodam już przed maturami moimi...więc musiałam nawet coś takiego dodać.
Aga...pewnie chciałabyś coś milszego...ale ja lubię Cię denerwować xD

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 6

Codziennie spotykałam się z Richie'm na rehabilitacji,pochwalał mnie że nie zrezygnowałam,wiedziałam że szybko postępy nie nastąpią ale jak na razie byłam chętna do ćwiczeń...Z Richie'm spotykałam się częściej niż z Lucas'em,miał coraz więcej pracy jakby jego ojciec robił to specjalnie wiedząc że potrzebuje by Lucas się ze mną spotkał,bo jest moim przyjacielem. Któregoś dnia gdy byłam na rehabilitacji już nie mogłam ćwiczyć,nie miałam siły mimo że jak wracałam do domu to odżywałam..czułam się o wiele lepiej to jednak rehabilitacje mnie dobijały i się buntowałam ze taki los akurat musiał spotkać mnie.Nie mówiłam Richie'mu o moim chłopaku który zmarł,jednak wiedział że coś ukrywam przed nim,że jestem niedostępna i zamknięta w sobie.
-Nie dam rady więcej,to nie ma sensu-powiedziałam i schowałam głowę w ręce i zaczęłam płakać
Richie podszedł do mnie ,usiał na materacu i mnie przytulił jak przyjaciel,jego dotyk był taki inny,czułam mrowienie na całym ciele,nigdy się tak nie czułam przy żadnym facecie.
-Nie mów tak,dasz radę ja w Ciebie wierze-powiedział i głaskał mnie po głowie
Nagle usłyszałam ze ktoś tu wchodzi bez pukania
-Co tu się dzieje?!Co ty robisz?...-usłyszałam głos Lucasa
-myślałem że ty ją rehabilitujesz a nie z nią flirtujesz!-krzyknął oburzony Lucas
-Człowieku,weź się uspokój.Wparowujesz tu bez pukania jak do siebie-powiedział lekko podenerwowany Richie
-Nie będziesz więcej tutaj przychodzić-powiedział Lucas i chciał mnie zabrać już przenosząc na wózek
-Nigdzie z tobą nie idę,jestem dorosła i sama będę decydować czy będę tutaj przychodzić czy nie-powiedziałam i skrzyżowałam ręce na piersi
-Nie spodziewałem się że będziesz mnie zdradzać z przypadkowym kolesiem-powiedział i zrobił się czerwony ze złości
-Weź opanuj emocje,Lucas po pierwsze nie jesteśmy razem,jesteś moim przyjacielem ,tłumaczyłam ci to już wielokrotnie-powiedziałam wkurzona i trzymałam się drzwi z całych sił
Lucas przeszedł obok mnie,spojrzał na mnie nienawistnym wzrokiem i skierował się w stronę wyjścia z kliniki
-Przepraszam Cię za niego,on po prostu się we mnie zakochał a ja chce by był tylko moim przyjacielem-powiedziałam a Richie mnie z powrotem położył na materacu
-Nic nie szkodzi-powiedział i otarł moją twarz z łez wpatrując się w moje oczy
Miał takie cudowne zielone oczy,nie mogłam przestać się na niego patrzeć.Miałam wrażenie że mnie hipnotyzuje swoim spojrzeniem.Nie czułam się nigdy przy jakimkolwiek mężczyźnie tak jak przy nim,nawet przy Sebastianie.Gdyby nie to że zaczął ćwiczyć moje nogi rzuciłabym się na niego...
***
Przez następne dni,tygodnie nie odzywaliśmy się do siebie z Lucasem,nawet zwykłe "cześć" nie przechodziło nam przez gardło.Za to z Richie'm dogadywałam się bardzo dobrze,spotykaliśmy się codziennie na rehabilitacjach,czasami zapraszałam go do siebie (jeżeli nie było zbyt późno).Ewa zazdrościła mi takiego fajnego chłopaka,ale ja mówiłam jej że to tylko przyjaciel,nikt więcej.Mimo że Ewa była moją najlepszą przyjaciółką to nie mogłam jakoś jej wszystkiego powiedzieć,już nie czułam że mogę jej powiedzieć wszystko tak jak zawsze to było od momentu gdy się pierwszy raz poznałyśmy. Brakowało mi trochę Lucas'a i miałam dylemat bo podobał mi się Richie,czułam się przy nim bezpiecznie,cudownie ale i z Lucas'em było dobrze,wspierał mnie gdy byłam w szpitalu,był moim oparciem gdy Ewa wyjechała...Sama nie wiem już co mam o tym sądzić...obiecałam sobie że nie zakocham sie a jednak coś się zmieniło...miałam tylko nadzieję że Sebastian by chciał bym była szcześliwa. Nie chciałam poróżniać ani Richie'go ani Lucas'a...ale podobają mi się oni obydwoje...
Richie jest typem chłopaka który jest spokojny,opanowany,jego przeciwieństwem jest Lucas...pokazał to wtedy gdy wparował podczas rehabilitacji.Jest strasznie wybuchowy i to jest chyba jego największą wadą.
Wadą Richie'go natomiast jest to że chciałby każdemu pomóc,nawet jeśli ta osoba nie chce od niego pomocy.Opowiedział mi że kiedyś chciał pomóc staruszce przejść przez przejście a ta nie dość że go pobiła torebką po twarzy wyzwała go od skurwieli,skurwysynów...Na to wygląda że nie każdy zasługuje na pomoc,nawet jeśli widać że osoba jest potrzebująca.Ten chłopak mógłby mieć każdą dziewczynę...a jednak...oddaje co 3 miesiące krew,jest dawcą szpiku(mówił że lekko boli ale da się wytrzymać).Poprosze go któregoś dnia by mnie zabrał ze sobą na oddawanie krwi,szpiku się boję oddać ,a poza tym nie wiadomo czy by się nadawał.Jedyną rzeczą o której nie wspomniał  było to czy był zakochany,czy był kiedykolwiek z kimś w związku,postanowiłam się o to go zapytać.Miałam nadzieję ,że mi powie,jednak nie będę naciskać jeśli nie będzie chciał powiedzieć,tak samo jak on nie naciskał gdy ja nie chciałam mu powiedzieć o moim chłopaku który zginał w wypadku.
-Richie?Miałeś kiedyś dziewczynę?-spytałam podczas ćwiczeń
-Tak...miałem-powiedział i się przez chwilę zamyslił
-Kochałeś ją?-spytałam z ciekawością
-Tak...ale powiem ci o tym jeśli ty powiesz mi o tym wypadku i twoim chłopaku-powiedział
Przez chwilę się zawachałam ale w końcu powiedziałam :
-No dobrze-i się do niego uśmiechnęłam lekko
Zaczął opowiadać o swojej dziewczynie która miała na imię Camilla,był z nią w związku 5 lat...zachorowała na białaczkę,chodził do niej codziennie...kochał ją nawet wtedy kiedy była bez włosów,blada i bez sił do życia.Wszystko pomagało,miała przeżyć ale któregoś dnia oznajmiono mu że zmarła podczas snu...załamał się i wyjechał właśnie tutaj by zacząć nowe życie.Mieszka tutaj od dwóch lat...Po tym wszystkim go pocieszałam bo widziałam ze parę łez spływało mu po policzku.
-Nie płacz..ona na pewno by chciała byś był szczęśliwy-powiedziałam i się do niego przytuliłam
-Teraz twoja kolej- powiedział patrząc na mnie uważnie swoim przepięknym wzrokiem uwodziciela
Opowiedziałam mu i ja swoją historię od początku do końca,nawet Lucas'owi nie zwierzyłam się tak bardzo by mu wszystko powiedzieć tak jak jemu.
-Widzisz...mamy coś wspólnego ze sobą-powiedział patrząc mi w oczy
To był taki moment w którym mogłabym zrobić wszystko,serce zaczęło mi bić jak oszalałe,w brzuchu czułam motylki...czułam się jak mała dziewczynka która pierwszy raz się w kimś zakochała i chciała tej miłości więcej i więcej...Już mieliśmy się pocałować gdy drzwi otworzyła jedna z pielęgniarek,wiec szybko się odwróciliśmy...Kobieto puka się!
-P-przepraszam że przerwałam ćwiczenia ale pana mama dzwoni z pilną sprawą-powiedziała
-To nie może zaczekać aż skończę?-spytał zirytowany tak samo jak ja
-Zaraz wrócę-powiedział i niby to przypadkiem dotknął mojej dłoni
-Dobrze-powiedziałam i się uśmiechnęłam
Gdy wrócił był już mnie uradowany niż przed wyjściem...musiało się coś ważnego stać że jego oczy zrobiły się strasznie smutne.Ja po oczach widzę że człowiek jest szczęśliwy i smutny...
-Coś się stało?-spytałam
-Ciii- powiedział i zamknął mi usta pocałunkiem
Nigdy nie całowałam się z taką delikatnością z chłopakiem,całował mnie tak delikatnie jak by bał się ze zrobi mi krzywdę.W duszy moje całe ciało,dusza i serce tańczyły taniec radości.
Gdy się oderwaliśmy nie mogłam się nim nacieszyć,dlatego tez go przytuliłam i nie chciałam go puścić
-Nie sądzisz że to za szybko wszystko się dzieje?-spytałam i spojrzałam na niego
-Nie...od kad tylko Cię ujrzałem moje serce zaczęło mocniej bić.Przy nikim nie czułem się tak wspaniale po śmierci Camilli-powiedział
-To miłe.Ja nigdy nie czułam czegoś takiego jak przy tobie-powiedziałam i znów złączyliśmy się w pocałunku
Jednak nie długo mi było nacieszyć się moim chłopakiem?Bo chyba tak mogę go nazwać
-Musze wyjechać na dwa miesiące do rodziców...mój Ojciec jest chory na Alzhaimera i to jest jedyny czas w którym jeszcze może mnie poznać..potem będzie już tylko gorzej-powiedział
-Chciałeś poczuć że ktoś będzie tutaj na Ciebie czekać dlatego mi to powiedziałeś że mnie kochasz?-spytałam zdruzgotana
-Nie.Ja naprawdę Cię kocham i chce być przy tobie już na zawsze ale naprawdę muszę wyjechać.Będziesz na mnie czekała?-spytał
Oczywiście że będę na niego czekała,przytuliłam się tylko do niego po czym odwiózł mnie do domu i ostatni raz go widziałam przed swoim wyjazdem do Polski.
__________________________
Tylko nie bijcie za ten rozdział :D Wiem że jest badziewny,mógł być lepszy ale musiałam coś dodac przed tym aż wyjadę ;p Bo tak to bym dodała coś albo we wtorek albo w środę po świętach ;P

środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 5

W szpitalu spędziłam dwa dni,wypuścili mnie pod warunkiem że już nigdy sobie tego nie zrobię.Kristen zapisała mnie do psychologa.Nie zamierzam nawet do niego iść,ale to już inna sprawa.
Lucas mi powiedział że ten jego brat Nathan tak naprawdę nie uprawiał ze mną seksu,on mnie tylko do domu przywiózł,ja sama się rozebrałam, a rano do kondona wlał śmietanę rozdrobnioną z wodą...ale on jest popieprzony...
Tego dnia obudziłam się dość wczesnym rankiem,miałam dzisiaj praktykę w szpitalu i Lucas obiecał że pojedzie tam ze mną.Podniosłam się do pozycji siedzącej i usłyszałam dzwonek mówiący o wiadomości.Był to Lucas.
"Nie mogę się doczekać aż Cię ujrzę.Będę trochę wcześniej  o 14"
Gdy zobaczyłam ową wiadomość uśmiechnęłam się sama do siebie,przez szybkę od moich drzwi ujrzałam że Kristen stoi pod moimi drzwiami ,więc szybko krzyknęłam:
-Nie krępuj się,wchodź
-Myślałam że jeszcze śpisz-powiedziała uśmiechając się i usiadła na krawędzi łóżka
-Nie,jakoś nie mogłam spać-powiedziałam a ona spojrzała na moją zabandażowaną rękę
-Nie martw się,obiecałam Lucasowi że więcej tego nie zrobię-powiedziałam i tym razem to ja posłałam jej uśmiech
Z pomocą Kristem usiadłam na wózku i pojechałam do kuchni by zrobić sobie coś do jedzenia.
-Ja wychodzę do pracy,mam nadzieję że sobie poradzisz-powiedziała przytulając mnie do siebie
-Jasne-powiedziałam robiąc gofry
Zjadłam gofry,wypiłam kawę i poszłam do łazienki by przemyć twarz,zaraz po tym pojechałam do pokoju by wybrać sobie ubranie na dzisiejszy dzień.Wybrałam coś lekkiego<klik> i pojechałam znów do łazienki by się pomalować,wybrałam ciemne cienie<klik> i byłam już gotowa,dochodziła godzina 14 więc jeszcze wzięłam swoją torebkę,wrzuciłam do niej telefon i klucze.
 muzyka
Gdy byliśmy już na miejscu Lucas popatrzył się na mnie i złapał mnie za ręce,byłam zdziwiona jego zachowaniem ,więc szybko zabrałam ręce i odwróciłam się od niego
-Tylko znów nie próbuj mnie całować,mówiłam ci...JESTEŚMY TYLKO PRZYJACIÓŁMI-powiedziałam zdenerwowana
-Nicola spokojnie,nie chciałem Cię pocałować,to nie o to chodzi-powiedział cały czas patrząc się na mnie
-No więc?-spytałam poirytowana całą tą sytuacją
Jeśli tutaj mnie przywiózł pod pretekstem ze chce powiedzieć że mnie kocha,to niech sobie to daruje bo to już jest męczące strasznie.Ja wiem ze może jestem źle nastawiona do niego i że to nie jego wina że się zakochał w nieodpowiedniej dziewczynie  ale po prostu powinien zrozumieć że ja go nie pokocham,że może być dla mnie tylko przyjacielem.Jest bardzo przystojny ale ja po prostu nie wyobrażam sobie w chwili obecnej i przez następne miesiące mieć chłopaka.
-Chciałem ci powiedzieć że w klinice obok tego szpitala jest rehabilitant który mógłby ci pomóc,stanęłabyś na nogi-powiedział
-Ale ja jestem na wózku i nawet najlepszy rehabilitant mi nie pomoże,a teraz wypuść mnie bo do dzieci mieliśmy iść-powiedziałam czekając aż wyniesie z bagażnika wózek.
Lucas zrezygnowany wyszedł z samochodu,wyciągnął wózek i mnie na nim posadził.Gdy byliśmy już w środku zagadnęła do nas jedna z pań które zajmują się dziećmi chorymi na białaczkę,bo właśnie ten szpital był tylko dla takich dzieci. W środku było bardzo przyjemnie,potulnie,ściany były pomalowane na kolor żółty,miały wzorki,kwiatki,misie namalowane specjalnie by dzieci czuły się jak u siebie w domu.Najbardziej zszokował mnie widok małego dziecka w wieku mniej wiecej 5 lat...byłam przy szybce dość dłuższy czas,szkoda mi było tego maleństwa...
-To jest Kuba,od kąd się urodził w domu był może tylko 4 razy -powiedziała
-Jeju to jest straszne-powiedziałam ze smutkiem
Cały dzień spędziłam w szpitalu ,pomagałam,bawiłam się z dziećmi.Mimo swojej choroby były bardzo szczęśliwe i pytały się dlaczego jestem na wózku.
***
Dwa tygodnie później zgodziłam się na rehabilitacje pod warunkiem że nie będzie mnie męczył jeśli uznam że to nic nie da. 
Gdy miałam zamykać dom,bo byłam umówiona na pierwszą rehabilitację ujrzałam Ewę która była bez Fabiana,widziałam że była smutna.
-Co się stało że tak szybko wróciłaś?-spytałam
-Fabian mnie zostawił dla jakiejś Hiszpanki...pracował u niej...więc się wkurzyłam,zabrałam swoje rzeczy,złapałam pierwszy lot jaki był i oto jestem-powiedziała
-Moja kochana-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę
-A ty gdzieś sie wybierasz?-spytała
-Lucas mnie męczył z rehabilitacją wiec się zgodziłam i własnie się wybieram-powiedziałam
-No i dobrze zrobił że Cię namówił,a teraz już Cię nie zatrzymuje -powiedziała i weszła do domu a ja jechałam w stronę przystanku.Lucas nie mógł mnie podwieźć ,ponieważ był w pracy od rana,Ojciec pilnie go potrzebował.Czułam że jego Ojciec nie lubi mnie,że brzydzi się mną bo jestem na wózku.
Jak zwykle jechanie środkami publicznej komunikacji było dla mnie wielkim utrudnieniem,miałam w głębi nadzieję,malutką ale jednak miałam ze jednak te rehabilitacje coś pomogą.Gdy wysiadałam,a przynajmniej próbowałam wysiąść jakiś pijany facet popchnął mnie i razem z wózkiem wylądowałam na ziemi.Kierowca nawet nic mu nie powiedział,nawet nie wstał żeby mi pomóc tylko po prostu sobie odjechał tłumacząc że się spieszy. Byłam wściekła że tak potraktował osobę niepełnosprawną,jak jakiegoś śmiecia bezużytecznego dla społeczeństwa.
-Pomóc ci?-usłyszałam delikatny męski głos
-Tak,dziękuję-powiedziałam i chłopak o niebiesko-szarych oczach i brązowych włosach pomógł mi usiąść na wózku
-Wybacz,nie przedstawiłem się jestem Richie Payne i właśnie się spieszę do pracy do kliniki,jestem rehabilitantem-powiedział i uścisnął moją dłoń
-Nicola Parker,studentka,a ja właśnie na rehabilitację -powiedziałam i się uśmiechnęłam
-O a to niespodzianka -powiedział i dalszą drogę do kliniki rozmawialiśmy o wielu rzeczach,niby go nie znałam a rozmawiało się z nim jak bym go znała co najmniej dwa lata i wiedziała o nim nawet te nieprzyzwoite rzeczy.Cały czas się śmiał,przy nim już nie wspominałam przykrego zdarzenia z przed przystanku.Mniej przyjemna rzecz czekała mnie w pokoju gdzie odbywały się rehabilitacje,w pomieszczeniu można było ujrzeć różnego rodzaju urządzenia do ćwiczeń nóg,rąk i wiele wiele innych. Kiedy się tak przyglądałam tym urządzeniom przyszedł Richie przebrany w strój odpowiedni do pracy czyli dresowe spodnie i koszulka bez rękawów odkrywająca jego mięśnie.Przeniósł mnie na materac by najpierw zrobić łatwe ćwiczenia na rozciągniecie i uginanie nóg. Po 15 minutach gdy nie udawało mi się nawet zgiąć nogi,a nawet samej podnieść powiedziałam:
-To nie ma sensu,to się nie uda-powiedziałam i próbowałam kolejny raz wstać o własnych siłach
-To dopiero 15 minut,nie poddawaj się,zobaczysz jeszcze będziesz mi dziękować bo zaczniesz chodzić-powiedział i sie uśmiechnął
-No dobra...-powiedziałam zrezygnowana i już bez entuzjazmu wróciłam do dalszych ćwiczeń z Richie'm 
Podczas ćwiczeń musiałam mieć kilka przerw ponieważ nie mogłam bez przerwy ćwiczyć bo bym się wykończyła.Po godzinie ćwiczeń z pomocą Richie'go już powoli zaczynałam podnosić nogi,to nie jest wielki wyczyn ale Richie powiedział że jest dumny ze mnie.
-To jak widzimy się jutro?-spytał pomagając mi usiąść na wózku,drugi raz dzisiaj
Chwilę się zastanawiałam,ale w końcu powiedziałam:
-No dobrze...może kiedyś mi się uda stanąc o własnych nogach-powiedziałam
-Nie prędzej niż za pół roku będziesz widzieć pierwsze postępy,no chyba że nie będziesz się starała to dłużej to zajmie-powiedział
-To i tak długo-powiedziałam
-Będzie dobrze-powiedział i mnie odprowadził do wyjścia
Kiedy się odwracałam widziałam że mi macha zza okna ,więc i ja  mu odmachałam. Mimo nieprzyjemnego zdarzenia,były plusy tego wszystkiego.Czekałam na Lucasa,ale się nie zjawił więc musiałam zadzwonić po Kristen by po mnie przyjechała
-Pewnie musiał w pracy dłużej zostać- broniła Lucasa 
-On zawsze musi zostać w pracy wtedy kiedy potrzebuje jego pomocy-powiedziałam i w milczeniu jechałyśmy przez dalszą drogę do domu.
Jak dojechałyśmy do domu ja szybko z pomocą Ewy umyłam się ,byłam zmęczona.Ewa opowiadała mi w międzyczasie co zwiedziła przez te dni co była w Hiszpanii i mówiła że tęskni za Fabianem. Nie dziwiłam się jej bo myślała że on będzie dobrym chłopakiem,mówił że też ją kocha i zrobi dla niej wszystko.Najwyraźniej nie ma szczęścia do mężczyzn.Mam nadzieje że zapomni o tym dupku i zrobi wszystko by sobie znaleźć lepszego.
-Poznałam juz chłopaka-powiedziała 
-Ooo szybka jesteś-powiedziałam śmiejąc się z jej miny 
-Szedł do domu Lucasa,nazywa się Nathan i podobno razem na studiach jesteście-powiedziała
-O nie,ten dupek-powiedziałam ze złością
-Oszukał mnie,powiedział ze spaliśmy ze sobą,nawet mu uwierzyłam po kondonie...ale okazało się że jaja sobie ze mnie robił-powiedziałam oburzona
-O to widze zabawny chłopak,muszę go lepiej poznac -powiedziała
-Obyś i na nim się nie przejechała-powiedziałam i Ewa pomogła mi połozyc się na łóżku
Mimo wczesnej godziny bo była 19 to byłam strasznie zmęczona,to pewnie przez te ćwiczenia.Chciałabym chodzić i nie mieć problemu z wsiadaniem do autobusu,myciem się...bardzo szybko zasnęłam,sen szybko przyszedł.
__________________________________________
Dawno tutaj pisałam,jakoś lepiej mi wątki idą w moim drugim blogu http://kill-our-love.blogspot.com/
Mam nadzieję że wena mi powróci i będę tez i tutaj często pisać :) Aga mnie błagała bym cos napisała więc napisałam :) Ona mnie najbardziej tutaj motywuje :)  Richie -nowy bohater, tak jak i on to też i inni bohaterowie są pozmieniani,możecie zobaczyć:) Na drugim blogu też tak to wygląda :) 
Mam nadzieje że nie zanudziłam was:) 
Buziaczki :*

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 4 i Liebster Award

 Byłam zła sama na siebie za to co zrobiłam Lucasowi...nie wiem dlaczego tak zrobiłam,wiedziałam przecież że on jest inny niż ci wszyscy faceci a jednak nie mogłam zrozumieć że on może mnie kochać.
Postanowiłam że pojadę do jakiegoś klubu by się rozerwać,napić.Wyciągnęłam niebieską sukienkę <klik> i buty<klik> mimo że jestem na wózku to lubiłam zakładać szpilki,wtedy czułam się seksownie.Założyłam na siebie jeszcze czarny płaszczyk bo było już chłodno,wsadziłam klucze,portfel i telefon do torebki i wyjechałam z domu.Kristen nic nie mówiła bo chyba zasnęła przed telewizorem a nie chciałam jej budzić,zostawiłam jej tylko wiadomość "Poszłam do klubu,nie martw się:* Nicola".
Złapałam taksówkę i kazałam się zawieść do jakiegoś dobrego klubu,nie pytał o nic tylko pomógł mi i wsiąść i wysiąść.Wiedziałam że się na mnie patrzy,że się mu podobam,ale nie jestem zainteresowana takim facetem po 30. Byłam już pod klubem o nazwie "Mixer",była kolejka więc się ustawiłam na końcu jej.nie wpychałam się bo to nie jest ładne zachowanie,ktoś mnie przepuścił widząc że jestem na wózku.
-Nie,traktujcie mnie normalnie a nie jak kalekę-powiedziałam nie wyprzedzając owego mężczyzny
Po jakichś 40 min kolejka się zmniejszyła i mogłam swobodnie wjechać do środka,za sobą słyszałam gwizdnięcie ochroniarzy,pokazałam im środkowy palec i skierowałam się w stronę baru. Moim oczom ukazał się Nathan za barem...Nie byłam zadowolona z tego tytułu,nie miałam szczęścia do osób których bym nie chciała w danej chwili zobaczyć
-Cholera-zaklęłam pod nosem gdy go zobaczyłam
-O jaka miła niespodzianka-powiedział ze sztucznym usmiechem
-Daruj sobie-powiedziałam odwracając się tyłem do niego
Nie miałam zamiaru z nim gadać,chciałam się upić i zabawić,nic więcej...
Odwróciłam się do baru i powiedziałam do Nathan:
-Podaj wódkę -powiedziałam
-O widzę że ostro dzisiaj-powiedział szczerząc te swoje białe zęby
-Nie gadaj tylko polej-powiedziałam a on posłusznie mi polał
Wypiłam trzy kieliszki i postanowiłam że potańczę,może mi się uda potańczyć na wózku,w sumie jeździć umiem to i taniec da się jakoś pogodzić z tym.
-Idę potańczyć-powiedziałam i zostawiłam pół kieliszka przezroczystej cieczy na barze
-Ty?Przecież jesteś na wózku-zaśmiał się Nathan
-Jak w kosza grają niepełnosprawni  to ja mogę tańczyć-powiedziałam i odjechałam na parkiet.
Ludzie odsunęli się trochę by zrobić mi miejsce,niektórzy nie wierzyli ze na wózku można tak dobrze tańczyć,niektóre osoby biły mi brawo,a napaleńcy próbowali mi włożyć ręce pod sukienkę lecz ja zabierałam te ręce i odjeżdżałam jak najdalej ich.Gdy się zmęczyłam podjechałam do baru by wypić znów kilka kieliszków i tym razem poszłam na karaoke,chciałam zobaczyć czy dam radę zaśpiewać.
-Macie coś po polsku?-spytałam chłopaków przy sprzęcie
-Nie,raczej nie-powiedział jeden
-No to może  Nickelback - Far Away -powiedziałam
-Ok,to idź do Johna to ci pomoże wejść na scenę-powiedział jeden
Tak jak mówili John mi pomógł wejść na scenę ,zniżył mikrofon tak bym mogła dostawać ,lecz ja wzięłam mikrofon do ręki. Usłyszałam już pierwsze rytmy muzyki i zaczęłam śpiewać,nawet nie patrzyłam się na lecące słowa na przeciwko mnie.

This time, This place
Misused, Mistakes
Too long, Too late
Who was I to make you wait
Just one chance
Just one breath
Just in case there’s just one left
‘Cause you know,
you know, you know

I love you
I have loved you all along
And I miss you
Been far away for far too long
I keep dreaming you’ll be with me
and you’ll never go
Stop breathing if
I don’t see you anymore

Byłam pochłonięta śpiewaniem,lubiłam śpiewać,nigdy nie śpiewałam dla tylu osób,dziwiłam sie że nikt się nie roześmiał,nie buczał a wręcz przeciwnie.Gdy skończyłam śpiewać i John mnie zniósł usłyszałam bardzo miłe słowa od nieznanych mi ludzi
-Pięknie śpiewasz,powinnaś robić karierę w tym kierunku
-Nie,to nie dla mnie-powiedziałam uśmiechając się
-Nagraliśmy Cię,jeśli nie masz nic przeciwko wrzucimy to na Youtube-powiedział chłopak
-No dobrze-powiedziałam
-Jeśli Cie polubią zgłosimy się do Ciebie i pomożemy-powiedziała blondynka
-Nie trzeba...
-Trzeba trzeba,nie można marnować takiego talentu-powiedział chłopak
Byłam zdziwiona że tak bardzo się to podobało,dobrze że chociaż trochę się rozerwałam,podjechałam znów do baru bo mimo ze czułam już że sie podpiłam to jeszcze chciałam.Chciałam zapomnieć o tym wszystkim,najlepszy na zapomnienie jest alkohol.
Wypiłam swojego drinka,wcześniej zamówionego który stał już dłuższy czas i nagle źle się poczułam.Zaczęło mi się wszystko rozmazywać,widziałam ludzi którzy do mnie coś mówili ale nie rozumiałam ich słów...
***
Strasznie mnie bolała głowa,czułam ten ból przeszywający moja czaszkę,nie otwierałam jeszcze oczu bo chciałam jeszcze poleżeć,jednak miałam wrażenie że coś jest nie tak i otworzyłam oczy.Moim oczom ukazał się niebiesko-biały pokój,gdy próbowałam się odkryć zauważyłam ze jestem całkiem naga.Byłam przestraszona...nie pamiętam nic z wczorajszego wieczoru po moim występie...
Zaczęłam gorączkowo rozglądać się po pokoju w poszukiwaniu moich ubrań i dostania się do niech jak najszybciej.
-tego szukasz?-usłyszałam głos Nathana który trzymał moją bieliznę i sukienkę
-Czy my wczoraj...
-Tak uprawialiśmy dziki seks,taka byłaś napalona że nie mogłem się tobie oprzeć-powiedział i szeroko się uśmiechnął
-Boże...-powiedziałam i schowałam twarz w dłonie
Zaczęłam płakać,nie wiedziałam że jestem zdolna do czegoś takiego.Chciałam zrobić to z osoba która kocham a nie z facetem którego praktycznie nie znam i na dodatek go nie lubię
-A oto dowód-powiedział trzymając kondona w którym była sperma
-Weź to...fuj-powiedziałam odwracając głowę
Gdy na to patrzyłam,mimo że przez chwilę miałam odruchy wymiotne,robiło mi się niedobrze na sama myśl że zrobiłam to z nim! Chciałam żeby to był tylko sen,mimo że się kilka razy szczypałam to cały czas tkwiłam w tym miejscu...
-Wczoraj byłas bardziej chętna-powiedział podchodząc bliżej
-Bo byłam pijana! Dlaczego zrobiłeś to z dziewczyną która była pijana?!-krzyknęłam a głos mi się łamał
-Bo lubię taki spontaniczny seks-powiedział
Wzięłam od niego moja bieliznę i założyłam ją chowając się pod kołdrą,pomógł mi zapiać sukienkę i usiąść na wózku
-Nienawidzę Cię!-krzyknęłam
-Jak na dziewicę byłaś zajebista-powiedział a mówiąc to masował moje udo
-Zabieraj tą rękę!-krzyknęłam i szybko wycofałam się do tyłu,lecz stuknęłam w szafkę
-och nie bądź taka,skarbie.Kiedyś mi podziękujesz-powiedział
-Chyba sobie żartujesz!-krzyknęłam i szybko wyjechałam z jego mieszkania
Nawet nie wiedziałam gdzie jestem,chciałam jak najszybciej dostać się do domu.
-Nie zostaniesz na śniadanku?-spytał
Nie!Chce się dostać jak najszybciej do domu-powiedziałam
-Odwiozę Cię-powiedział dotykając mojej dłoni
-Nie dotykaj mnie-powiedziałam a on poszedł do mieszkania po klucze od samochodu
Z torebki wyciągnęłam telefon,miałam 20 nieodebranych połączeń od Krosten i 11 od Lucasa.Jak zwykle musiała powiedzieć to jemu...nie jest moim bratem więc po co mu to potrzebne...Byłam zła jednocześnie na Krosten jak i na siebie że wypiłam zbyt dużo...
Gdy dotarliśmy pod dom,Nathan powiedział:
-Tylko nie myśl że cośmiędzy nami będzie,to był tylko seks 
-No i dobrze,nie mam zamiaru więcej Cię widywać-powiedziałam i z jego pomocą wysiadłam z samochodu
Ruszyłam w stronę domu,gdy Krosten mnie zobaczyła od razu do mnie podleciała jak oparzona
-Gdzieś ty była?!
-Spytaj jego...to jego wina-powiedziałam
-Co się stało?Okropnie wyglądasz-powiedziała patrząc na mnie
-Nie pytaj...wszyscy faceci to świnie.Bez wyjątku!-krzyknęłam i ruszyłam do domu a potem do swojego pokoju.Zamknęłam się od środka i nie chciałam z nikim rozmawiać.
Przez cały tydzień nie wychodziłam z pokoju,no tylko by się umyć i do toalety a tak siedziałam zamknięta w pokoju.Nikogo nie chciałam widzieć,nawet Kristen...
Pewnego dnia Kristen nakryła mnie w łazience gdy cięłam sobie rękę,zapomniałam zamknąć się od środka w łazience.Cięłam się i płakałam jednocześnie.
-Nicola oszalałaś?!-krzyknęła Krosten i wyrwała mi zakrwawioną żyletkę z ręki
Nie protestowałam bo nie miałam siły,było mi strasznie słabo,Kristen już dzwoniła po karetkę,która po 10 min już była i zabrali mnie do szpitala.Kristen cały czas była przy mnie,wiedziałam że tylko przysporzyłam jej kłopotu...
-Masz gościa-powiedziała Krosten do której wcale się nie odzywałam
-Nie chce nikogo widzieć-powiedziałam
-Nawet mnie?-usłyszałam głos Lucasa
-Tak-powiedziałam odwracając głowę do ściany
-Nicola spójrz na mnie-powiedział siadając na łózku
Niechętnie ale odwróciłam się do niego,muszę go przeprosić za to co zrobiłam,ale to wszystko jest takie trudne...
-Jestem okropna,dziwie się w ogóle że chcesz mnie widzieć po tym co ci zrobiłam-powiedziałam
-Za szybko to sie potoczyło,powinienem sie domyślić że nie będziesz chciała,ale to było silniejsze ode mnie-powiedział
-Rozumiem,chciałam Cię przeprosić za to że Cię uderzyłam w twarz-powiedziałam i dotknęłam jego policzka,nie było już śladu po tym co zrobiłam
-Dlaczego się ciełaś?-spytał
-Nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam i spuściłam głowę w dół i pociekły mi łzy
-No dobrze,gdy będziesz chciała to mi powiesz,tylko proszę już więcej się nie tnij-powiedział dotykając mojej zabandażowanej ręki
Ja nagle podniosłam się i go po prostu przytuliłam.
-Dziękuję-powiedziałam
-Za co?
-Za to że jesteś przy mnie zawsze,zgoda?-powiedziałam
-Jasne-powiedział i tkwiliśmy przez moment wtuleni 
Lucas musiał już isc bo Ojciec go wzywał do roboty,był na każde zawołanie swojego ojca...

___________________________________________________
Nowy rozdział:) Nie jest tam jakiś super ale jest:) Teraz nie bardzo mam czas na pisanie dlatego pojawiają się tylko co weekend jeśli mam czas na to.Jak już będę miała więcej czasu to obiecuje wszystko nadrobić :) Staram się oczywiście czytać wasze blogi w weekend.
Dziękuję za nominację do Liebster Ann Horan z bloga http://onedicectionforever.blogspot.com
Pytania i moje odpowiedzi :
1. Jaka była najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś?
Hmm...chyba wlanie mleka do czajnika elektrycznego gdy byłam mała xD
2.Jak nazwiesz swoje dzieci?
Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym....ale podoba mi się imię Igor i Agnieszka :)
3.Co byś zrobiła, gdybyś wygrała w totka? 
Trzymałabym te pieniądze na specjalną okazję :)
4.Co jest ważniejsze, uroda czy intelekt?
Intelekt,ponieważ uroda kiedyś zniknie :)
5. Lubisz wyróżniać się z tłumu?
Nie
6.Ulubiony zapach?
Chanel No 5
7.Co było ostatnią kupioną przez Ciebie rzeczą?
Bratki ;p
8.Płakałaś kiedyś przez faceta?
Niestety tak :(
9.Masz jakąś fobię?
Raczej nie :P
10.Jaki jest Twój najlepszy sposób na nudę?
Słuchanie muzyki,wyjście na spacer lub na rower :)
11.Ulubiona bajka z dzieciństwa?
Nie miałam jednej więc podam trzy : smerfy,tabaluga,reksio i jeszcze kilka by się znalazło;p
Nominuję:
Pytania:
1.Ulubiony serial
2.Ulubiony kolor
3.Jaki masz kolor oczu?
4.Dlaczego zaczęłaś pisać?
5.Ulubiony aktor/aktorka
6.Twoje motto życiowe
7.Ile masz lat?
8.Jesteś zwariowana czy spokojna?
9.Ulubiony film
10.Ulubiony zespół