-Koniec leżenia !-usłyszałam głos mojej najlepszej przyjaciółki
Dość długo nie odwracałam się dlatego sama podeszła do mnie i wskoczyła do łóżka
-Nigdzie nie idę-powiedziałąm nie podnosząc nawet głowy by na nią spojrzeć
-Codziennie to samo...od wypadku nikogo nie chcesz wpuścić do siebie,nie mówisz nikomu jak się czujesz-powiedziała i usiadła tak bym spojrzała na nią
-Oj a jak ma się czuć kaleka?-spytałam i łzy zaczęły spływać po moich ciepłych policzkach
-Nie płacz tylko rusz się,zacznij na nowo żyć,na pewno Sebstian nie chciałby żebyś przelezała całe życie w łóżku-powiedziała a ja otarłam ręką moje łzy i się do niej lekko uśmiechnęłam
-Dzięki,cieszę się że mogę na Ciebie liczyć-powiedziałam i przytuliłam ją do siebie
Miała trochę racji w tym co mówiła,minęły 4 miesiące a ja dalej leze i nic nie robię poza tęsknotą za dawnym zyciem,podniosłam się i potrzebowałam pomocy w doprowadzeniu mnie do porządku.
Moje nogi były jak dwa klocki drewna,których bez pomocy nie da się ruszyć. Pomogła mi wstać i z pomocą jej usiadłam na wózku. Na szczęście nie miałam piętrowego domu i mogłam spokojnie się poruszać po domu na wózku.Pojechałam do łazienki by przemyć twarz i się uczesać. Górę ubrania oczywiście sama dałąm radę założyć ale dół musiała mi pomóc Ewa.Moje ubranie na dzisiaj było zwyczajne <klik>
Po porranym ubieraniu się razem z Ewą zawitałyśmy w kuchni gdzie moja mama już nałożyła nam pyszne śniadanie na talerze.
-Pani Parker nie trzeba było,jadłam już dzisiaj-powiedziała Ewa ale nie mogła się powstrzymac by nie spróbowac naleśników które moja mama robiła najlepiej.
Mama była drobną blondynką o szczupłej twarzy i talii jak gruszka,pracowała jako kucharka w pobliskim barze,natomiast Ojciec był szatynem i pracował jako kierowca tiru i jeździł po całym kraju.Rodzice przed wypadkiem wspominali coś że mamy się przeprowadzić do Niemiec,do rodzinnego miasta gdzie wychowywał się Ojciec.Nie wspominali o tym dlatego musiałam się spytać.
-Mamo a ten wyjazd do Londynu to dalej aktualny?-spytałam a oboje spojrzeli na mnie z niedowierzaniem
Byli na pewno trochę zdziwieni,bo to tej pory nie chciałam nawet mówić o powrocie do "żywych"
-Jeśli będziesz tylko miała tyle siły to zamówimy ci lot i polecisz do ciotki-powiedział Ojciec uśmiechajac się do mnie
-Nareszcie wróciła moja córeczka-powiedziała mama i przytuliła mnie
-Mam nadzieje że będę mogła się z tobą zabrać-powiedziała Ewa i wszyscy się zaśmiali oprócz mnie
Na pewno jeszcze długo nie będzie normalnie w moim zyciu,ale będe musiała jakoś sobie poradzić,pierwszym krokiem jest wyjazd.
*Miesiąc później*
Oststnie rzeczy miałam spakowane,ale jeszcze sprawdzałam po szafach i całym domu czy wszystko zabrałam. Wiem że może powinnam coś tutaj zostawić ale po prostu nie zamierzałam tu wrócić.Rodzice mieli kupić sobie mniejsze mieszkanie w Krakowie a to sprzedać. Bardzo się cieszyłam na ten wyjazd i mam nadzieje że tam będzie lepiej i zapomnę o wszystkich smutkach i razem z Ewą podbijemy Londyn
-To jak gotowa już?-spytał tato i zabierał ostatnie walizki do samochodu
-Tak-powiedziałam i ostatni raz spojrzałam na mój pokój
Zabrałam moją kurtkę z wieszaka i wyjechałam przed dom by przywitać się z przyjaciółką
-Hej mała-powitała mnie promiennym usmiechem Ewa a ja jej zawtórowałam tym samym.
Porzegnałyśmy się z moimi rodzicami i wsiadłyśmy do taksówki ,która zawiozła nas na lotnisko.Oczywiście kierowca pomógł nam wypakować walizki i zanieść bliżej przeprawy.
-Dziękujemy-powiedziałyśmy a on tylko uśmiechnął się i zyczył nam miłej podróży. Zapłacone miał już wcześniej to nie musiałyśmy się już tym martwić.
Był problem z przeprawą ponieważ było za wąskie przejście i musieli mnie przenieść a wózek złożyć bym mogła parę minut później dostać się na pokład samolotu.Było to dla mnie niekomfortowa sytuacja ale niestety w Polsce nie zrobili jeszcze takiego przejazdu dla niepełnosprawnych.
Gdy za pomocą jakiegoś chłopaka "weszłam" na pokład i na swoje miejsce byłam mu wdzięczna.
-Nie musiałeś mnie nieść,poradziłabym sobie-powiedziałam
-Nie słuchaj jej,ona po prostu nie jest przyzwyczajona że ktoś inny niż rodzina jej pomaga-powiedziała Ewa
-Nie ma sprawy,nie chciałem po prostu byś czuła się źle że ludzie na Ciebie źle patrzą,mam matke na wózku więc wiem jak to jest-powiedział chłopak i odszedł na swoje miejsce
Mówiłam wam że nigdy nie leciałam samolotem?Wiecie jakie to przepiękne widoki można zobaczyć?Jest cudownie!Nie myślałam że czymkolwiek podczas tej podróży się zachwyce a tu takie coś.Przez cały lot gapiłam się przez okno,Ewa spała,była zmęczona.W sumie to jej się nie dziwie bo zawsze mi pomaga,mimo że mam rodzicó to ona przychodziła i chciała pomóc w ubraniu się,usadzeniu mnie na wózku.Kocham moją Ewę jak siostre której nigdy nie miałam.
Nagle z głośników wszyscy usłyszeliśmy "Proszę zapiąc pasy,lądujemy".
Nagle z głośników wszyscy usłyszeliśmy "Proszę zapiąc pasy,lądujemy".
***
-Witajcie dziewczynki-podbiegła do nas ciotka Kristen gdy tylko nas zobaczyła
Z pomocą taksówkarza szybko załadowała nas do samochodu. Pytała się nas o wszystko,od tego jak minęła nam podróż po wszystkie sprawy typu co lubimy itp. Ale najbardziej była przejęta mną że nie mogę chodzić i będe musiała mieszkac na dole w pokoju a nie na górze.
Pomogli mi wysiąśc z samochodu i skierowałam się by otworzyć drzwi od domu Kristen by łatwiej i szybciej mogli walizki wnieśc do domu.
-Od dzisiaj jest o wasz nowy dom,rozgoście się-powiedziała Kristen
Nie chciała bym mówiła do niej "ciociu" a Ewa "Prosze pani" tylko miałyśmy się zwracać do niej po imieniu.
Oprowadziła nas po całym domu,mnie prawie bo nie chciałam by mnie ktokolwiek zanosił. Podjechałam pod mój pokój,pokój był koloru brzoskwiniowego,miał kilka wspaniałych zdjęć na ścianach z widokami gór,morza...za oknem miałam widok podwórza oraz na pokój jednego z mieszkańców pieknego domu.Dom nie był piętrowy ale miał swój urok.Widziałam jedynie cień jakiegoś chłopka,wnioskowałam po tym ze to pokój jego.Nagle wyjrzał i zobaczył mnie a ja szybko odwróciłam wzrok i odjechałam od okna.Nie chciałam by uwarzał mnie za jakaś wariatkę która go podgląda.
-Dziewczyny sąsiad z kumplem chciał się przywitac bo widział że wprowadziłyście się do mnie.-powiedziała Kristen i podjechałam do salonu gdzie już była Ewa i dwóch przystojnych chłopaków.Spojrzeli się o dziwo do mnie z usmiechem a nie z pogardą jak zwykle bywało to w Polsce.Jeden był blondynem a drugi szatynem.
-Cześć jestem Lucas Rutter a to mój kumpel Fabian Winkler-jako pierwszy sie odezwał i podał mi rękę.Byłam pewna że to był ten chłopak którego widziałam przez okno
-Nicola Parker a to moja przyjaciółka Ewa Błaszczyk-powiedziałam po angielsku i uśmiechnęłam się do niego.
Przywitaliśmy się wszyscy ,a Kristen podała nam zimne napoje i wyszła do pracy.
Był to przyjemny dzień spedzony z nowymi znajomymi,jednak musieli już iść,no bardziej to Lucas bo dzwonił do niego i słyszałam jak się na niego wydziera przez telefon.Nie myślałam że tak szybko kogoś poznam,ale najwidoczniej tak los chciał i jestemz tego zadowolona.Zaczyna sie nowe zycie w nowym miejscu i mam nadzieję że będzie tylko lepiej.
Witajcie:) Oto pierwszy rozdział mojego drugiego opowiadania. Nie jest zbyt dobry bo to dopiero początek,miał być zupełnie inny ale trochę akcję przyspieszyłam żeby nie było tak nudno i smutno:)
dobrze, że Nikola wraca do normalnego życia, nie można przecież stać w miejscu, mimo tej tragedii jaka się stała. Musi mieć w sobie dużo siły, że chce walczyć o normalność. Myśle, że przeprowadzka dobrze jej zrobi i na pewno pozna kogoś fajnego :-) A może już poznała..;>>
OdpowiedzUsuńSzczupak :*
Świetny rozdział. Strasznie mi się spodobało to Twoje nowe opowiadanko :D jest takie oryginalne :)
OdpowiedzUsuńNie wiem co ja bym zrobiła po takim wypadku, nawet o tym nie myślę!
Dobrze, że znalazła sie w Londynie to jej wyjdzie na dobre czuje to! xd
Czekam na next :*
zapraszam do siebie na nowy rozdział :)
http://onedicectionforever.blogspot.com/