środa, 16 kwietnia 2014

Rozdział 5

W szpitalu spędziłam dwa dni,wypuścili mnie pod warunkiem że już nigdy sobie tego nie zrobię.Kristen zapisała mnie do psychologa.Nie zamierzam nawet do niego iść,ale to już inna sprawa.
Lucas mi powiedział że ten jego brat Nathan tak naprawdę nie uprawiał ze mną seksu,on mnie tylko do domu przywiózł,ja sama się rozebrałam, a rano do kondona wlał śmietanę rozdrobnioną z wodą...ale on jest popieprzony...
Tego dnia obudziłam się dość wczesnym rankiem,miałam dzisiaj praktykę w szpitalu i Lucas obiecał że pojedzie tam ze mną.Podniosłam się do pozycji siedzącej i usłyszałam dzwonek mówiący o wiadomości.Był to Lucas.
"Nie mogę się doczekać aż Cię ujrzę.Będę trochę wcześniej  o 14"
Gdy zobaczyłam ową wiadomość uśmiechnęłam się sama do siebie,przez szybkę od moich drzwi ujrzałam że Kristen stoi pod moimi drzwiami ,więc szybko krzyknęłam:
-Nie krępuj się,wchodź
-Myślałam że jeszcze śpisz-powiedziała uśmiechając się i usiadła na krawędzi łóżka
-Nie,jakoś nie mogłam spać-powiedziałam a ona spojrzała na moją zabandażowaną rękę
-Nie martw się,obiecałam Lucasowi że więcej tego nie zrobię-powiedziałam i tym razem to ja posłałam jej uśmiech
Z pomocą Kristem usiadłam na wózku i pojechałam do kuchni by zrobić sobie coś do jedzenia.
-Ja wychodzę do pracy,mam nadzieję że sobie poradzisz-powiedziała przytulając mnie do siebie
-Jasne-powiedziałam robiąc gofry
Zjadłam gofry,wypiłam kawę i poszłam do łazienki by przemyć twarz,zaraz po tym pojechałam do pokoju by wybrać sobie ubranie na dzisiejszy dzień.Wybrałam coś lekkiego<klik> i pojechałam znów do łazienki by się pomalować,wybrałam ciemne cienie<klik> i byłam już gotowa,dochodziła godzina 14 więc jeszcze wzięłam swoją torebkę,wrzuciłam do niej telefon i klucze.
 muzyka
Gdy byliśmy już na miejscu Lucas popatrzył się na mnie i złapał mnie za ręce,byłam zdziwiona jego zachowaniem ,więc szybko zabrałam ręce i odwróciłam się od niego
-Tylko znów nie próbuj mnie całować,mówiłam ci...JESTEŚMY TYLKO PRZYJACIÓŁMI-powiedziałam zdenerwowana
-Nicola spokojnie,nie chciałem Cię pocałować,to nie o to chodzi-powiedział cały czas patrząc się na mnie
-No więc?-spytałam poirytowana całą tą sytuacją
Jeśli tutaj mnie przywiózł pod pretekstem ze chce powiedzieć że mnie kocha,to niech sobie to daruje bo to już jest męczące strasznie.Ja wiem ze może jestem źle nastawiona do niego i że to nie jego wina że się zakochał w nieodpowiedniej dziewczynie  ale po prostu powinien zrozumieć że ja go nie pokocham,że może być dla mnie tylko przyjacielem.Jest bardzo przystojny ale ja po prostu nie wyobrażam sobie w chwili obecnej i przez następne miesiące mieć chłopaka.
-Chciałem ci powiedzieć że w klinice obok tego szpitala jest rehabilitant który mógłby ci pomóc,stanęłabyś na nogi-powiedział
-Ale ja jestem na wózku i nawet najlepszy rehabilitant mi nie pomoże,a teraz wypuść mnie bo do dzieci mieliśmy iść-powiedziałam czekając aż wyniesie z bagażnika wózek.
Lucas zrezygnowany wyszedł z samochodu,wyciągnął wózek i mnie na nim posadził.Gdy byliśmy już w środku zagadnęła do nas jedna z pań które zajmują się dziećmi chorymi na białaczkę,bo właśnie ten szpital był tylko dla takich dzieci. W środku było bardzo przyjemnie,potulnie,ściany były pomalowane na kolor żółty,miały wzorki,kwiatki,misie namalowane specjalnie by dzieci czuły się jak u siebie w domu.Najbardziej zszokował mnie widok małego dziecka w wieku mniej wiecej 5 lat...byłam przy szybce dość dłuższy czas,szkoda mi było tego maleństwa...
-To jest Kuba,od kąd się urodził w domu był może tylko 4 razy -powiedziała
-Jeju to jest straszne-powiedziałam ze smutkiem
Cały dzień spędziłam w szpitalu ,pomagałam,bawiłam się z dziećmi.Mimo swojej choroby były bardzo szczęśliwe i pytały się dlaczego jestem na wózku.
***
Dwa tygodnie później zgodziłam się na rehabilitacje pod warunkiem że nie będzie mnie męczył jeśli uznam że to nic nie da. 
Gdy miałam zamykać dom,bo byłam umówiona na pierwszą rehabilitację ujrzałam Ewę która była bez Fabiana,widziałam że była smutna.
-Co się stało że tak szybko wróciłaś?-spytałam
-Fabian mnie zostawił dla jakiejś Hiszpanki...pracował u niej...więc się wkurzyłam,zabrałam swoje rzeczy,złapałam pierwszy lot jaki był i oto jestem-powiedziała
-Moja kochana-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę
-A ty gdzieś sie wybierasz?-spytała
-Lucas mnie męczył z rehabilitacją wiec się zgodziłam i własnie się wybieram-powiedziałam
-No i dobrze zrobił że Cię namówił,a teraz już Cię nie zatrzymuje -powiedziała i weszła do domu a ja jechałam w stronę przystanku.Lucas nie mógł mnie podwieźć ,ponieważ był w pracy od rana,Ojciec pilnie go potrzebował.Czułam że jego Ojciec nie lubi mnie,że brzydzi się mną bo jestem na wózku.
Jak zwykle jechanie środkami publicznej komunikacji było dla mnie wielkim utrudnieniem,miałam w głębi nadzieję,malutką ale jednak miałam ze jednak te rehabilitacje coś pomogą.Gdy wysiadałam,a przynajmniej próbowałam wysiąść jakiś pijany facet popchnął mnie i razem z wózkiem wylądowałam na ziemi.Kierowca nawet nic mu nie powiedział,nawet nie wstał żeby mi pomóc tylko po prostu sobie odjechał tłumacząc że się spieszy. Byłam wściekła że tak potraktował osobę niepełnosprawną,jak jakiegoś śmiecia bezużytecznego dla społeczeństwa.
-Pomóc ci?-usłyszałam delikatny męski głos
-Tak,dziękuję-powiedziałam i chłopak o niebiesko-szarych oczach i brązowych włosach pomógł mi usiąść na wózku
-Wybacz,nie przedstawiłem się jestem Richie Payne i właśnie się spieszę do pracy do kliniki,jestem rehabilitantem-powiedział i uścisnął moją dłoń
-Nicola Parker,studentka,a ja właśnie na rehabilitację -powiedziałam i się uśmiechnęłam
-O a to niespodzianka -powiedział i dalszą drogę do kliniki rozmawialiśmy o wielu rzeczach,niby go nie znałam a rozmawiało się z nim jak bym go znała co najmniej dwa lata i wiedziała o nim nawet te nieprzyzwoite rzeczy.Cały czas się śmiał,przy nim już nie wspominałam przykrego zdarzenia z przed przystanku.Mniej przyjemna rzecz czekała mnie w pokoju gdzie odbywały się rehabilitacje,w pomieszczeniu można było ujrzeć różnego rodzaju urządzenia do ćwiczeń nóg,rąk i wiele wiele innych. Kiedy się tak przyglądałam tym urządzeniom przyszedł Richie przebrany w strój odpowiedni do pracy czyli dresowe spodnie i koszulka bez rękawów odkrywająca jego mięśnie.Przeniósł mnie na materac by najpierw zrobić łatwe ćwiczenia na rozciągniecie i uginanie nóg. Po 15 minutach gdy nie udawało mi się nawet zgiąć nogi,a nawet samej podnieść powiedziałam:
-To nie ma sensu,to się nie uda-powiedziałam i próbowałam kolejny raz wstać o własnych siłach
-To dopiero 15 minut,nie poddawaj się,zobaczysz jeszcze będziesz mi dziękować bo zaczniesz chodzić-powiedział i sie uśmiechnął
-No dobra...-powiedziałam zrezygnowana i już bez entuzjazmu wróciłam do dalszych ćwiczeń z Richie'm 
Podczas ćwiczeń musiałam mieć kilka przerw ponieważ nie mogłam bez przerwy ćwiczyć bo bym się wykończyła.Po godzinie ćwiczeń z pomocą Richie'go już powoli zaczynałam podnosić nogi,to nie jest wielki wyczyn ale Richie powiedział że jest dumny ze mnie.
-To jak widzimy się jutro?-spytał pomagając mi usiąść na wózku,drugi raz dzisiaj
Chwilę się zastanawiałam,ale w końcu powiedziałam:
-No dobrze...może kiedyś mi się uda stanąc o własnych nogach-powiedziałam
-Nie prędzej niż za pół roku będziesz widzieć pierwsze postępy,no chyba że nie będziesz się starała to dłużej to zajmie-powiedział
-To i tak długo-powiedziałam
-Będzie dobrze-powiedział i mnie odprowadził do wyjścia
Kiedy się odwracałam widziałam że mi macha zza okna ,więc i ja  mu odmachałam. Mimo nieprzyjemnego zdarzenia,były plusy tego wszystkiego.Czekałam na Lucasa,ale się nie zjawił więc musiałam zadzwonić po Kristen by po mnie przyjechała
-Pewnie musiał w pracy dłużej zostać- broniła Lucasa 
-On zawsze musi zostać w pracy wtedy kiedy potrzebuje jego pomocy-powiedziałam i w milczeniu jechałyśmy przez dalszą drogę do domu.
Jak dojechałyśmy do domu ja szybko z pomocą Ewy umyłam się ,byłam zmęczona.Ewa opowiadała mi w międzyczasie co zwiedziła przez te dni co była w Hiszpanii i mówiła że tęskni za Fabianem. Nie dziwiłam się jej bo myślała że on będzie dobrym chłopakiem,mówił że też ją kocha i zrobi dla niej wszystko.Najwyraźniej nie ma szczęścia do mężczyzn.Mam nadzieje że zapomni o tym dupku i zrobi wszystko by sobie znaleźć lepszego.
-Poznałam juz chłopaka-powiedziała 
-Ooo szybka jesteś-powiedziałam śmiejąc się z jej miny 
-Szedł do domu Lucasa,nazywa się Nathan i podobno razem na studiach jesteście-powiedziała
-O nie,ten dupek-powiedziałam ze złością
-Oszukał mnie,powiedział ze spaliśmy ze sobą,nawet mu uwierzyłam po kondonie...ale okazało się że jaja sobie ze mnie robił-powiedziałam oburzona
-O to widze zabawny chłopak,muszę go lepiej poznac -powiedziała
-Obyś i na nim się nie przejechała-powiedziałam i Ewa pomogła mi połozyc się na łóżku
Mimo wczesnej godziny bo była 19 to byłam strasznie zmęczona,to pewnie przez te ćwiczenia.Chciałabym chodzić i nie mieć problemu z wsiadaniem do autobusu,myciem się...bardzo szybko zasnęłam,sen szybko przyszedł.
__________________________________________
Dawno tutaj pisałam,jakoś lepiej mi wątki idą w moim drugim blogu http://kill-our-love.blogspot.com/
Mam nadzieję że wena mi powróci i będę tez i tutaj często pisać :) Aga mnie błagała bym cos napisała więc napisałam :) Ona mnie najbardziej tutaj motywuje :)  Richie -nowy bohater, tak jak i on to też i inni bohaterowie są pozmieniani,możecie zobaczyć:) Na drugim blogu też tak to wygląda :) 
Mam nadzieje że nie zanudziłam was:) 
Buziaczki :*

3 komentarze:

  1. o masz, ale podły ten Fabian. A Ewa nie może być z Nathanem, bo to dupek :D I wlał śmietane do kondoma, ahhahaa co za wariat! :D
    mam nadzieje, ze Richie pomoże Nicoli dojsc do siebie i , ze dzięki niemu stanie na nogi. Lucas mogl odebrac Nicole, jak zwykle praca wazniejsza. Pisz nexta

    Szczupak <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą śmietaną to było zajebiste! :-D haha xd wciąż się z tego śmieje.
    Rozdział świetny i taki długi, lubię to! :-*
    Kurde tak się zastanawiam czy w każdym opowiadaniu musi być jakiś dupek?! Wiem, że musi bo inaczej było by nudno :-D. Cholera!
    Czekam na next. I niech kolejny rozdział będzie tak długi jak ten a nawet dłuższy :-*

    Zapraszam na mojego drugiego bloga :-)
    http://1dforeverimaginy.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahaha no z tą śmietaną to naprawdę dowaliłaś :D Rozdział świetny <3 Ogólnie dobrze mi się czytało :D Czekam nn ^^
    lowcy-straznicy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń