niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 7

Kiedy Richie wyjechał sama nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,nie chciałam chodzić na rehabilitacje bo była tam taka okropna baba że wyzywała każdego niepełnosprawnego.Nie chciałam być traktowana jak śmieć. Jeszcze dobijało mnie to że Lucas też jest mi bliski a jestem z nim pokłócona...jak to możliwe że zakochałam się w dwóch facetach?Nie mogę mu powiedzieć że tak jakby jestem z Richie'm bo Lucas mnie kocha...a to by go zniszczyło.Nienawidziłam siebie za to że umiem tak łatwo się zakochiwać a równocześnie odpychać bliskie mi osoby.
Postanowiłam że dzisiaj nie pojadę na tą rehabilitację...może nikt nie zauważy w domu że siedzę i się uczę,bo w końcu jestem na studiach i muszę coś się uczyć by zdać egzaminy. Uczyłam się przez 4 godziny z przerwami na jedzenie,wyjście do toalety...Richie gdy tylko doleciał zadzwonił do mnie by powiedzieć że wszystko w porządku i że odezwie się tylko jak będzie miał czas.
***
Minęły dwa tygodnie od wyjazdu Richie'go do Polski do Ojca...Pogodziłam się z Lucase'm ale znowu nadeszła nowa przeszkoda która nas poróżniła i to tylko przez głupotę mojej przyjaciółki.Jest z tym Nathan'em i mimo że wie że Lucas jest zazdrosny o mnie to jak głupia wszystko papla temu Nathanowi...nawet powiedziała mu to że jestem z Richie'm! A przecież kilka dni temu pogodziłam się z Lucas'em !Gdy tylko zobaczyłam Lucasa szybko do niego podjechałam(wolałabym już podbiec ale pewnie nie będzie mi to dane w najbliższej przyszłości) by z nim porozmawiać,ale nie chciał mnie widzieć.
-Jak mogłaś?!Wiedziałaś że Cię kocham i czekam na Ciebie to ty wolałaś pierwszego lepszego napotkanego faceta!-krzyknął
To co powiedział zraniło mnie bo to wcale nie jest prawda.Gdyby to był pierwszy napotkany facet to nawet bym mogła być z żulem! On nie wie co ja przeżyłam ,mimo że mu mówiłam to i tak nigdy nie zrozumie mojej sytuacji.Powinien się cieszyć,a przynajmniej udawać że się cieszy...przecież jest moim przyjacielem!
-On nie jest pierwszym napotkanym facetem! Nie wiesz co mówisz...Lucas uspokój się-powiedziałam i próbowałam dosięgnąć mu do ramienia ale niestety uroki jeżdżenia na wózku dały znać o sobie.
-Nienawidzę Cię!Rozumiesz?! Nie chce Cię więcej widzieć!-wykrzyczał mi to prosto w twarz
Nagle moje oczy zaszkliły się i zaczęłam płakać.Nie wiedziałam ze kiedyś usłyszę coś podobnego do tego...ja...sama nie rozumiałam swojego zachowania...ale to strasznie bolało...tak samo jak strata chłopaka w wypadku...tylko on nigdy by mi czegoś takiego nie powiedział.
-No to idź sobie!Lepiej by było jak bym wtedy się zacięła na śmierć!-krzyknęłam i odjechałam do swojego pokoju się wypłakać.Zasunęłam rolety i wskoczyłam ze wszystkich sił na moje łóżko...ledwo mi się to udało,ponieważ prawie spadłam ale jakoś się podciągnęłam. Nie odzywałam się do nikogo,nawet do Kristen i Ewy....a w szczególności do Ewy...bo to przez nią Lucas się dowiedział.
-Ej mała..no kiedyś musiał się dowiedzieć -powiedziała Ewa pukając do moich drzwi
-Ale nie w taki sposób i od Ciebie!-krzyknęłam i znów zaczęłam płakać 
Nienawidziłam siebie i całego świata! Dlaczego wtedy ja nie zginęłam w wypadku?!Nie musiałabym przynajmniej tak cierpieć z powodu takich słów.
Faceci są z marsa , bo mars jest najbliżej słońca i im mózg  przygrzewa...tak moja teoria się właśnie sprawdziła...nigdy ich nie rozumiałam i nie zrozumiem...tylko mnie zastanawia...dlaczego tak do nich ciągnie?
-Owszem chciałam mu powiedzieć ale w delikatny sposób i w innej sytuacji-powiedziałam już bardziej spokojniej
Ewa weszła do mojego pokoju i mnie przytuliła po przyjacielsku.Dawno się z nią tak nie pokłóciłam...za dużo emocji mną targa,jestem zbyt emocjonalna...może fizycznie lepiej ale z moją psychiką dalej jest źle...naprawdę nie wiem co ja sobie myślałam będąc z Richie'm i kochając Luca'sa...czy ja właśnie powiedziałam że go kocham?!
Ewa pstryknęła mi palcami przed oczami bo wpatrywałam się w jeden punkt myśląc właśnie o tym wszystkim racjonalnie...przynajmniej próbowałam tak myśleć...chociaż nie bardzo się da.
-Nad czym tak myślisz?A raczej nad kim?-spytała szeroko się do mnie uśmiechając
-Miałaś kiedyś tak że kochałaś dwóch chłopaków naraz?-spytałam bez zastanowienia się,ale gdy tylko wypowiedziałam te słowa na głos zaczęłam gryźć się w język bo bałam się reakcji Ewy
Ewa dość długo nie odpowiadała ale ,gdy tylko to powiedziała od razu wiedziałam że trafiłam do odpowiedniej osoby zwierzając się z takich rzeczy.
-Miałam tak,nawet pamiętam to do dzisiaj...ale wiesz co? Nie podążaj tym co co mówi rozum bo potem będziesz żałowała że tak postąpiłaś...ja poszłam za rozumem a potem żałowałam tej decyzji.Posłuchaj głosu serca,ono podpowie ci jaką drogą masz iść,na pewno jeden będzie zraniony ale taka jest kolej rzeczy-powiedziała dotykając dłonią mojego bijącego serca
Miałam mętlik w głowie...niby się całowałam z Richie'm,niby mi się podobał,świetnie mi się z nim rozmawiało...ale...do Lucas'a mnie ciągnie o wiele bardziej. I nie chodzi tutaj że jest przystojny ale po prostu wydaje się być bardziej uczuciowy,uczciwy...i znam go dłużej i mi wiele razy pomógł.I chyba już wiem kogo tak naprawdę kocham...mimo że tyle zwlekałam z tym.Tylko jak ja powiem to Richie'mu ?
-Dziękuję Ci!Już wiem!-powiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę a ona pomogła mi usiąść na wózek
-Jeśli jedziesz do Lucas'a to śpiesz się bo on właśnie szybko gdzieś jechał...i nie wyglądał na zbyt szczęśliwego-powiedziała Kristen gdy wyjeżdżałam z domu
-Szybko!Weź samochód i zawieź mnie na największy most w Londynie!-rozkazałam ciotce
Ale...skąd?-spytała
-Po prostu wiem!A teraz nie zadawaj głupich pytań tylko jedź!-krzyknęłam a ona pomogła mi wsiąść do samochodu.
Największym mostem okazał się Tower Bridge<klik> . Gdy dojeżdżałyśmy zauważyłam na środku mostu samochód Lucas'a który był otwarty.Kazałam Kristen by mi pomogła wsiąść na wózek a sama by została w samochodzie i poczekała.Posłusznie wykonała moje polecenie mimo że nie wiedziała co się dzieje,ale była pewna że to nie jest raczej coś dobrego skoro musiała pędzić bardzo szybko przez całe miasto.Gdy dojechałam do miejsca gdzie Lucas był...był za barierką i chciał skoczyć z mostu,a most był wysoki,woda głęboka...bałam się w tym momencie strasznie o jego życie...zdałam sobie właśnie sprawę że szukałam cały czas osoby którą mogłabym pokochać a miałam ją na wyciągnięcie ręki.Gdy mnie tylko zobaczył odwrmócił się i chciał już skoczyc ale go powstrzymałam słowami:
-Lucas!proszę Cię! Jesteś dla mnie ważny!Potrzebuję Cię!
-Richie jest dla Ciebie ważniejszy-powiedział drżącym głosem
Denerwowało mnie stado gapiów...wyglądali jak by oglądali jakieś show...nikt nawet mu nie pomógł,albo nie zadzwonił po pomoc...co by było gdybym się nie domyśliła gdzie jest?
-Też tak myślałam,ale zrozumiałam ze to Ciebie kocham-powiedziałam próbując wstać z wózka
Gdy tylko usłyszał moje słowa jego stopa zsunęła się z wąskiego miejsca na którym stał i właśnie wisiał jedną ręką trzymając się szczebelków.Boże! Teraz wiedziałam ze jeśli czegoś nie zrobię to on zginie na moich oczach i to przez moją głupotę!
Nagle wstałam z wózka i stąpałam pomalutku,ledwo,ale 2 cm które mnie dzieliły od szczebelków było dla mnie udręką.Strasznie bolało,ale mój wysiłek opłacał się.To cud!Bo stanęłam a nawet zrobiłam kilka kroków o własnych siłach!To świadczyło o moim samozaparciu...gdy dotarłam jakoś do szczebelków przewróciłam się,ale to nie to było najważniejsze w tym momencie,a los Lucas'a. Z daleka słyszałam głos Kristen która dzwoniła po pomoc,jakby nie ona nikt inny by tego nie zrobił.Wyciągnęłam rękę do Lucas'a a on złapał ją i próbował się podciągnąć...ale nagle...spadł...i to w tym momencie gdy przyjechała pomoc.
-Nie!!!Lucas!!!Proszę!!!Nieeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!-krzyczałam i wyrywałam się ratownikom którzy chcieli mnie uspokoić
Nie chce kolejnego chłopaka który zginał! To nie może być prawda!!!!Krzyczałam,wymachiwałam rękoma,płakałam...wszystko na raz...
-Proszę się uspokoić...robiliśmy wszystko co w naszej mocy...koledzy przeszukują cały Bałtyk-powiedział funkcjonariusz który dawał mi leki uspokajające
-Nie chce tego świństwa!Chce Lucasa!!!-krzyczałam i płakałam
To nie może się tak skończyć !O nie!!Nie chce kolejnego trupa do kolekcji!!!Niech to się okaże snem!! Jeśli go nie znajdą on nie przeżyje tyle pod wodą...
_____________________
Tylko nie bijcie za to ;p Wiem wiem spierdoliłam sprawę;p To miało całkiem inaczej się potoczyć...a wyszło jak wyszło...jak zwykle
Tutaj pewnie tez nic nie dodam już przed maturami moimi...więc musiałam nawet coś takiego dodać.
Aga...pewnie chciałabyś coś milszego...ale ja lubię Cię denerwować xD

4 komentarze:

  1. No coś Ty zrobiła, uśmierciłaś Lucasa. Kurde!!!
    A myslalam,ze beda razem. Ale wazne ze wstala z wozka dzięki niemu.

    Szczupak <3 pisz
    next :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, nominowałam Cię do Liebster Award :) Zapraszam po pytania :3 http://lietomefanfic.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku se myślę co za sukin*yn z tego Lucasa, ale na koniec aż miałam serce w gardle ;/ Mam nadzieję, że nic mu nie jest... Chociaż nie wiem... Chcę wiedzieć czy będą razem :D Nie no najbardziej to mnie obchodzi czy Nicola kiedyś zacznie chodzić ale tego pewnie nie zdradzisz xd
    Pisz szybko nexta :D
    xoxo
    pamietnik-caroline-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. CUDOWNE! Kobieto, ty jesteś wspaniała, ja nie mogę, czemu wszyscy umieją pisać, a ja nie, to jest niesprawiedliwe! Szczelam focha! :D Nie no żarcik, piszesz przecudnie i oby tak dalej dziewczyno, bo ja się nie mogę nadziwić! <3
    Zapraszam do siebie:
    http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/
    http://littlemixonedirectionija.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń