Dzień po operacji:
-Muszę ci coś powiedzieć,ponieważ źle się czuję że Cie okłamuje w takiej sprawie-powiedział Lucas trzymając moją dłoń
Nie wiedziałam co mam powiedzieć,dlatego tylko skinęłam głową na znak zgody. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po nim,dlatego też uważnie słuchałam jego wypowiedzi dotyczącej wszystkiego co się wydarzyło od momentu spotkania Richie'go.
-Pamiętasz jak zobaczyłem Ciebie i Richie'go w niezręcznej sytuacji i się wściekłem?-spytał
-Owszem,pamiętam to jak dzień w którym spadłeś z mostu-odpowiedziałam mu spokojnie i przyglądałam mu się uważnie,ponieważ nie wiedziałam do czego zmierza.
-Od tamtego momentu ogarnęła mnie wielka wściekłość na Ciebie i na niego.Po pierwsze byłem zakochany w Tobie od kad się pojawiłaś w domu Kristen.Nie obchodziło mnie to ze nie możesz chodzić.Nigdy nie czułem się w taki sposób.
-Ale...-próbowałam coś powiedzieć,lecz nie było mi dane skończyć...nawet zacząć
-Daj mi skończyć..potem będziesz zadawała pytania jeśli dasz rade udźwignąć to co chce ci powiedzieć-powiedział i kontynuował swoja wypowiedź.
-Później było jeszcze gorzej,gdy tylko dowiedziałem się że zaczęłaś się z nim umawiać po prostu miałem ochotę wszystko rozwalić,ale pomyślałem ze jakoś może uda mi się Ciebie zdobyć.Udało mi się zaplanować ten wypadek...tak naprawdę mi nic się nie stało,wcześniej było wszystko zaplanowane na ostatni guzik.Udawałem że nic nie pamiętam by Ciebie zdobyć i byś mnie kochała,chciałem poróżnić Ciebie i Richie'go,jednak od niedawna pomyślałem sobie że jakim byłbym przyjacielem...nie pozwalając ci się spotykać z kim zechcesz.Jeśli mnie znienawidzisz zrozumiem,ale po prostu jesteś ważną osobą w moim życiu-powiedział a ja wpatrywałam się na niego osłupiała, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, co miałam mu powiedzieć "Dzięki że mi powiedziałeś,nic się nie stało"? Owszem stało się,cały czas każdy w około mnie okłamał,nawet Ewa,Kristen...czuję się oszukana...a Richie?Miałam taki mętlik w głowie że to mało powiedziane...czułam się zagubiona i samotna w jednej chwili byłam szczęśliwa,a zaraz potem czułam ogromna złość na nich wszystkich.
-Jak mogłeś mi to zrobić?Ja powiedziałam ze Cię kocham tam na moście!! Wszyscy o tym wiedzieli tylko nie ja !!-krzyknęłam i się rozpłakałam
-Przepraszam-powiedział ze spuszczoną głową
-I myslisz ze to wystarczy? A Richie o tym wiedział?-spytałam
-On jedyny nie był w to zamieszany-powiedział Lucas
-Jeszcze dzisiaj spróbuję zamówić sobie lot do Polski i nigdy więcej mnie nie zobaczysz-powiedziałam i wyjechałam z sali w której lezał
***
Dzisiaj był dzień w którym miałam wyjechać do rodziców,do ich nowego mieszkania.Z Lucasem nie widziałam się od czterech dni,czyli od momentu gdy dowiedziałam się że mnie okłamał.Gdy byłam już na lotnisku przywieziona przez Kristen wszyscy którzy przyjechali się ze mną pożegnać byli przygnębieni i smutni.Ja też nie byłam okazem szczęścia.
-Napisz,albo zadzwoń jak dolecisz-powiedziała spokojnie Kristen
-Dobrze-odpowiedziałam przytulając ciotkę
-Nie chcieliśmy żeby tak to wszystko wyszło-powiedziała Ewa wtulając się we mnie
-Ale niestety wyszło...-odpowiedziałam
Zobaczyłam na przeciwko mnie stojącego Lucas'a. Mimo złości przytuliłam się do niego,miałam mu za złe to wszystko,jednak będzie mi go brakowało tak jak Ewy która zostaje ze swoim chłopakiem Nathan'em.Ani Lucas,ani ja nic do siebie nie powiedzieliśmy. Samolot był przystosowany dla osób niepełnosprawnych,dlatego nie miałam problemu z tym że ktoś będzie się ze mnie śmiał.
Lucas pomógł mi z torbą a ja wzięłam w ręce swoją poduszkę,bez której nie mogłam się obejść.
W środku było bardzo ładnie,nie był to taki samolot jakim leciałam z Polski tutaj...ten był większych rozmiarów i było o wiele przytulniej.Po chwili gdy wszyscy byli na swoim miejscach,chodziła nerwowo po całym samolocie młodziutka stewardessa i pytała się każdego czy dobrze się czuje i czy nic nie trzeba.Następnie poinformowała z głośnika żeby zapiać pasy bo za trzy minuty będziemy startować,posłusznie każdy wykonał tą czynność. Ostatni raz pomachałam moim przyjaciołom i Kristen,po chwili zaczęliśmy startować. Od razu po staracie samolotu wtuliłam się w moją poduszę która dostałam od Ewy na 15-ste urodziny i zasnęłam. Gdy się obudziłam musieliśmy wysiadać.To dziwne że przez cały lot spała...to nie podobne do mnie,ale cóż...musiałam być bardzo zmęczona. Kiedy wyjechałam z samolotu zobaczyłam mojego tate który już na mnie czekał.Pomógł mi z bagażami i gdy zobaczyłam samochód do którego się zbliżaliśmy mama wysiadła z niego i zaczęła mnie bardzo mocno ściskać.
-Kochanie,nawet nie wiesz jak sie stęskniłam za tobą-powiedziała mama jeszcze raz się do mnie przytulajac
-Udusisz ją-powiedział tato i się uśmiechną
-Oj Karol-powiedziała mama i pomogła tacie wpakować moje rzeczy do samochodu,a następnie mnie do samochodu również przenieśli.
Do domu Babci i Dziadka jechaliśmy 5 godzin i 53 min. Od Krakowa do Dziadkowic trochę jest. Tato trzy razy robił postój na siku lub jedzenie.
Gdy zatrzymaliśmy sie przed domem,babcia z dziadkiem już na nas czekali,gdy wysiadłam od razu przybiegli do mnie i mnie mocno uścinęli
-Jak ty wyrosłaś kochanie-powiedziała Babcia
-A kawalera jakiegoś ty masz?-spytał dziadek puszczając mi oczko
-Znaczy spotykałam się z chłopakiem,ale teraz nie wiem jak to będzie-powiedziałam przypominając sobie o Richie'm.
Zadzwoniłam do Kristen by powiadomić ją ze jestem już w Dziadkowicach żeby się nie martwiła.Następnie pojechałam do swojego nowego pokoju w którym było już miejsce dla mnie,pamiętam ze jako mała dziewczynka zawsze w tym pokoju spałam gdy byliśmy tutaj z rodzicami.Pokój zmienił się nie do poznania,zamiast różowych ścian były pomarańczowo-beżowe,mała komoda na której były moje zdjęcia z rodzicami i dziadkami,lusterko i kosmetyki.Łóżko było duże i wygodne. Obok okna było biurko w z laptopem. Po prawej stronie od wejścia była wielka szafa do której mama pomagała mi swoje rzeczy powkładać,bym nie musiała na tym poświęcić całego dnia. Od teraz moje życie będzie się toczyło tutaj,ciekawe co przyniesie mi los.Jednak musiałam zadzwonić do Richie'go i powiedzieć że już nie jestem w Londynie.
-Hej Richie-powiedziałam
-Hej mała,co tam?-spytał
-A własnie przyjechałam do Polski-powiedziałam
-O a to niespodzianka,ja dopiero za dwa dni jade do Londynu bo wiesz praca-powiedział Richie
-Wiem wiem...a gdzie jesteś?-spytałam
-Blisko Dziadkowic-powiedział
-O a ja właśnie jestem w Dziadkowicach,teraz będę tutaj mieszkała-powiedziałam
-To może jutro o 16 ?-spytał
-Dobrze,podam ci adres sms'em -powiedziałam
-To do zobaczenia-powiedział a ja sie rozłaczyłam
Byłam zmęczona i zaraz po kolacji poszłam się umyć i spać.
_____________________________
Prosze o szczere opinie :) Tak jakoś wyszło że tak sie potoczyło to wszystko :) Tylko nie bijcie za to,wiem ze ty Aga liczyłaś na to ze ona będzie z Lucas'em lub Richie'm :D
heh no faktycznie trochę się zdziwiłam obrotem sprawy, ale za to jest ciekawie :D Myślę, że teraz jej bliżej do Richiego, no ale nie wiadomo jak to bd :D I jaki zbieg , że oni akurat w tym samym miejscu xDhaha :D
OdpowiedzUsuńPisz pisz szybko Szczupak <3
Łał, ale miałam zaskok, gdy jej to powiedział. sama nie wiem jakbym na takie coś zareagowała. może jednak coś jeszcze będzie między nimi? było by ciekawie :D szkoda, że wyjechała no, ale cóż...
OdpowiedzUsuńnie wiem czemu, ale jakoś nie mogę się tego spotkania doczekać xd
genialnie Ci wyszedł o czekam na next :**
zapraszam na pierwszy rozdział ;)
http://right-now-one-direction.blogspot.com/
Gdy on jej to powiedział, to byłam tak zaskoczona i nadal dochodzę do siebie po tym wszystkim. Rozdział jest wspaniały! Wszystko jest cudowne i piękne, no może oprócz jednego... CZEMU ONA WYJECHAŁA? :( Ale cóż no, brawo, bo piszesz super i tak dalej! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy rozdział :)
Pozdrowienia! ;*
http://zaczarowanahistoria123.blogspot.com/
-.- Co to ten Lucas nawyprawiał? Popełnił głupstwo!
OdpowiedzUsuńAle i tak bardziej go lubię od tego całego Richiego c;
Współczuję głównej bohaterce, tyle przeżyć naraz ;c
Ja bym się już dawno załamała ;/
Do następnego ♥